;
niedziela, 24 listopad 2019 21:45

Prawdziwa alchemia istnieje! Czym jest i jaki jest jej cel?

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Na wstępie muszę zaznaczyć że nie wierzę w wyższe wartości oraz w człowieka doskonałego i prawdziwego. Sam proces alchemiczny niczego niższego według mnie naprawdę nie zmienia w coś wyższego. Przemienia jednak i to jest fakt. Dzięki niej możemy zacząć postrzegać świat duchowy. Czy jednak jest to coś moralnie wyższego? Poddałem się jemu i nadal jestem łajdakiem i ofermą. Co nie zmienia faktu że lubię karmić się tymi złudzeniami niczym dobrą pizzą. Tak słabemu człowiekowi jak ja potrzebna jest wiara w coś wyższego bowiem na czysto ten świat jest zbyt nieznośny. Jednocześnie jestem cynikiem oraz agnostykiem ponieważ zakładam że mój aparat umysłowy i zasób wiedzy może być niepełny. Tak więc zawsze biorę pod uwagę że istnieje mądrość większa od mojej która widzi ową doskonałość.

alchemia-bog

  Upragniona i nierealna przyszłość świata według mnie zależy od tego czy ludzkość stanie się etycznie doskonalsza. Rozwój technologiczny któremu poddaje się nasza cywilizacja nie jest nawet tak istotny jak rozwój moralny. Jednak ów rozwój moralny wydaje się być niemożliwy. Jednym z narzędzi które mają umożliwić zrealizowanie lepszego świata jest niewątpliwie alchemia. Jej droga to subtelna przemiana naszej postawy wobec rzeczywistości na bardziej szlachetną i bardziej prawą poprzez świadomą wędrówkę adepta w głąb siebie w poszukiwaniu iskry doskonałości, a następnie wydobycia jej i pomnożenia tego potencjału jaki zawiera nasza natura właśnie po to tylko i głupcami są Ci którzy sądzą tutaj o egoistycznych celach by człowiek stał się lepszym człowiekiem niż był. Chwała temu kto tego dokona!

alchemia-natura

 

  Człowiek poprzez doświadczenie samopoznania sam musi zobaczyć i zrozumieć jaka jest jego prawdziwa natura. Musi nie tylko ją zobaczyć lecz także żyć nią na przekór wszystkiemu porzucając wszelkie maski choć ostatnią z masek zrzucić powinien dopiero wtedy gdy każdy z nas zrozumie kim naprawdę jest. Cóż to oznacza? Oznacza to doskonałość boską za życia na ziemi. Alchemia umożliwia nam to, a jej działanie opiera się na prawach natury które nie są znane tradycyjnej nauce lecz od dawien dawna praktykowane przez okultystów. Niewątpliwie zmienia ona postrzeganie świata. Jednak czy naprawdę zmienia to co najważniejsze, a mianowicie uszlachetnia nasz charakter i postawy? Moim zdaniem nie, lecz dopuszczam możliwość błędnego osądu.

 

  Ów sekret alchemii skrywa tzw. „kamień filozoficzny” lub „Św. Grall” w którym spoczywa krew Chrystusa\Szatana\Bachusa czyli krwi magów co jest poetycką metaforą pewnej dosyć oczywistej prawdy na temat ludzi, której boi się świat mimo tego że jest to coś bardzo dobrego. Chodzi o to że każdy z nas ma dobrą i prawą naturę samego Jezusa i nie musi się wstydzić jej. A może jest odwrotnie? Może to Jezus ma naturę zwykłego człowieka? Dlatego tak ludzie boją się świata duchowego. Niestety świat ludzki obecnie jest oddzielony od prawdy na swój temat, bo tak sobie wybrał po to tylko by mógł dostąpić w końcu nirvany zjednoczenia się z owym absolutem, który bynajmniej nie jest dla nas niedostępny lecz stanowi rdzeń człowieczej natury.

alchemia-kamien-filozoficzny

 

  Wszyscy cierpimy chociaż moglibyśmy być sobą i wreszcie zakończyć tą żałosną farsę gdy myślimy że nasze życie tu na ziemi to raczej kara a nie raj. Moglibyśmy być wreszcie zajebiści i żyć przepełnieniu miłością w najwyższych duchowych wartościach które czyniłyby z nas wcielenia samych bogów. Czujecie jakie to jest dopiero piękne?

 

  Nie oznacza to bynajmniej że chodzi tutaj o jakiś skok przez człowieka pełnego wad w postać świętego. W alchemii chodzi o uszlachetnianie stopniowe i powolne niedoskonałego materiału jakim jest powszechnie świadomość człowieka na drodze najwyższych ideałów służby ludzkości na wzór samego Jezusa Chrystusa. Przemienia się gówno w złoto. Czy jednak to złoto przestaje śmierdzieć gównem? Moim zdaniem nie.

 

  Jest z tym związana bardzo ciężka praca nad sobą i nie otrzymuje się właściwie żadnej nagrody. Mimo tego każdy z nas powinien i w głębi siebie chce podjąć się tej misji mimo że może nigdy nie dotrze do swego Eldorado. Ponieważ Wielkie Dzieło to moim zdaniem prawdziwy sens życia ludzkiego. Warto podjąć wędrówkę nawet jeśli nigdy nie dotrze się do celu. Krocząc po ścieżce bowiem osiąga się go, a nie docierając do bram Edenu.

 

  Nie bez powodu nawiązuję do tej legendarnej postaci Jezusa\Szatana\Bachusa niezależnie od tego czy to tylko symbol czy żywa istota gdyż ukrzyżowanie jakie przeszedł ten bóg jest metaforą owego procesu alchemii zwanego Wielkim Dziełem. Ma on na celu ujawnienie prawdy na temat duchowego świata. Jako cynik i tragiczny romantyk mimo wszystko nie przeczę temu że istnieje duchowy świat bowiem alchemia umożliwiła mi wgląd w niego. Niestety nawet tam nie odnalazłem prawdziwego człowieka wraz z jego wyższymi wartościami.

 

  Mimo wszystko każdy człowiek powinien odnalezć ową duchową prawdę po to chociażby by wiedzieć więcej niż wie. Ten proces nie jest jednak radosną autostradą autodestrukcji po której teraz pędzi cały świat pozbawiony sensu zadawalając się postmodernistycznym czymkolwiek, a zatem nie jest to droga wygodna i wolna od wymagań. W zasadzie jest odwrotnie. To droga tworzenia. Droga ukrzyżowania dla poznania prawdy. Droga artysty budującego własny świat. Jest to droga bardzo wyboista i bolesna podobna do dramatu ukrzyżowania pana Jezusa, a jej jedynym rezultatem jest zmartwychwstanie na wyższym poziomie posiadając większy zasób świadomości na temat natury człowieka i rzeczywistości. Nie ma jednak żadnej obietnicy tego że w związku z tym będzie Ci lepiej. Także udoskonalenie moralne jednostki która podejmie się poszukiwań jest niestety niemożliwa. Wynika to być może z samej natury doskonałości która musi zawierać w sobie pierwiastek upośledzenia by być a więc nie może być absolutna.

 

  Mimo tego uważam że ów duchowy rozwój mimo wad jest to jedyny słuszny cel dla człowieka. Zakładając naiwnie że teoretycznie gdyby proces ten stał się nagle w jakiś sposób cudownie doskonały dalsze życie ludzkości byłoby życiem w raju na ziemi. Dla takiej wizji warto pocierpieć. Warto dla niej żyć i umrzeć. Piękny to doprawdy ideał i pragnie go każdy z nas lecz jako cynik którego życie na ziemi nauczyło tego cynizmu niekoniecznie dowierzam w istnienie prawdziwego człowieka żyjącego w raju. Nie potrzebna mi jest wiara by do niego zmierzać bo dla czegoś trzeba żyć i umierać. To wydaje mi się być fajnym ideałem. To jest moja droga i kroczyć nią będę do samej śmierci, a nawet i dalej. Jestem nie tylko naiwnym romantykiem ale w dodatku tragicznym gdyż nie wierzę już że kiedykolwiek uda mi się zostać prawdziwym bogiem i osiągnąć upragnione szczyty niebios . Sama droga jednak ma sens bo wypełnia moje nic nie warte życie i daje mu pewną wartość dlatego zachęcam każdego do podjęcia Wielkiego Dzieła mimo że ma ono swoje wady. Szczególnie tych którzy nie mają po co żyć i poszukują celu.

 

  Wiem że nasza planeta jest moralnie upadła, jeśli istnieje jakakolwiek moralność. Ziemia jest niemoralna bardziej niż najgorsze otchłanie Hadesu gdyż one zakładają przynajmniej istnienie jakiejś moralności.

 

  Ludzie nie posiadają połączenia ze swą prawdziwą naturą nawet w małym stopniu. Może właśnie dlatego że naprawdę jej nie ma tak jak sobie to wyobrażamy, a ludzie nie mają moralnych zasad w związku z tym każde działanie ich jest sobie równe. Alchemia ujawnia bolesną prawdę na temat życia duchowego. Ciężko jest w niej żyć ze świadomością cynika. Nie sposób zapomnieć o tym kłamstwie na temat raju który żył w nas od dzieciństwa. W sumie to przecież nic złego dodawać sobie otuchy i nadziei na ścieżce czymś co w ogóle nie istnieje i ludzić się że tam się dotrze. Ani to lepsze ani gorsze od innych wierzeń i przekonań. Może tylko bardziej odarte ze złudzeń, a przez to nawet bardziej piękne poprzez swój smutek.

 

  Lecz nie oznacza to że perspektywa raju jest z całą pewnością niemożliwa. Wiem że nie jestem alfą i omegą i wielu rzeczy mogę nie wiedzieć. Jako cynik jestem też agnostykiem zatem poddaję w wątpliwość mój cyniczny osąd na temat ludzkości. Droga do „Św. Gralla” wymaga od nas wielkiego poświęcenia gdyż by być sobą musimy przestać być tym kim wydawało nam się że jesteśmy. To do nas już nie wróci choć będziemy tęsknić za złudzeniami jak dziecko za smoczkiem. Naprawdę nie rozumiem dlaczego tak bardzo boimy się zdjąć tą maskę strachu jakby skrywała ona śmierć, a nie postać prawdziwego Jezusa? ;) Wolimy łudzić się i wierzyć chodząc do kościoła że ktoś mądrzejszy wie lepiej że istnieje bóg wspaniały i dobry oraz że nie my jesteśmy Jezusami bo on był istotą wyższą i lepszą od nas. Naprawdę jesteśmy takimi tchórzami? A co jeśli to jest taka sama gnida jak my? Oraz że każdy z nas jest nim. Pora dorosnąć i przestać bać się prawdy ludzie.

 

  Mimo wszystko jestem za tym by sięgać dalej i podejmować trud Wielkiego Dzieła choć jest to płacz i zgrzytanie zębów. Uważam że to jest bardziej sensowne od życia we śnie, bowiem jest piękniejsze i bardziej świadome boję się użyć słowa bardziej szlachetne i wzniosłe. To może być nawet kwestia naszego przetrwania na ziemi. Nie rozumieją bowiem ludzkie nieboraki że to właśnie żyjąc w kłamstwie prędzej zostaną skazani na zagładę niż starając się mówić i żyć w zgodzie ze swymi najgłębszymi przekonaniami i ideałami jakie w nich drzemią. Chciałbym wierzyć że prawda nas naprawdę wyzwoli bo wiem że kłamstwo zabije nas powoli. Dobrze robi ten kto odważny i prawdy mówić się nie boi.

 

Brat Gebo

Czytany 154 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 24 listopad 2019 22:33
Więcej w tej kategorii: « Hermetyzm w pigułce

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.