sobota, 11 styczeń 2014 21:31

Brama astralna, astral właściwy, glify i żołnierze

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Otóż wczoraj po raz kolejny wpakowałem parokrotnie w trakcie nocy swoje ciało w astral żeby trochę pobawić się w swoim królestwie. Zapewne większość jak nie każdy na tym forum jest w stanie odróżnić stan wejścia w astral od ld. Na wszelki wypadek chciałbym nakreślić główne jak dla mnie rozróżnienie. Oczywiście pomijam tu paradygmaty uznające oba te zjawiska za tożsame. Stan wejścia w zwykły sen jest przeskokiem natychmiastowym w którym dochodzi do rozbicia "jaźni", przypominającym utratę przytomności. Niespodziewanie zapominamy o tym jak dajmy na to leżymy w łóżku i trafiamy do świata w którym posiadamy pewną przeszłość, wiedzę z której korzystamy w trakcie obecnego śnienia. Natomiast stan wejścia w astral połączony ze wspomaganiem ascetycznym, niewyspaniem, głodówką tożsamy jest ze stopniowym, świadomym zanurzaniem się. W pewnym momencie wiemy już jeśli jesteśmy wyćwiczeni "intuicyjnie" w którym ze światów się znajdujemy. Jeśli nie zostaje nam znana metoda włączenia światła, pasująca do astralnego i ld wejścia. Jeśli się nie zapala jesteśmy na miejscu:)
Ale nie o tym ma być mowa. Chcę powiedzieć coś o dwóch światach astralnych, których to wcześniej nie rozróżniałem i nie widziałem. Wczoraj przeprowadziłem kolejny eksperyment, który pokazał mi coś na wzór wejścia we właściwy świat astralny. Ja to tak przynajmniej nazywam. Wiecie że symbolika zawarta jest w obrazach, które to stanowią nasze pole manewru, ułatwiają nam pracę, łatwiej jest ręcznie uszyć sobie szalik astralny niż cyfrowo posługując się liczbami i algorytmami korzystając z technoszamanizmu "na fazie". Otóż wrota dla mnie to mój własny dom. Wiecie o glifach strażniczych. Przykładem takiego glifu podlegającemu komedzie blokuj są namaszczenia kapłańskie. Chrzest i bierzmowanie kolejno blokują nam odpowiednie czakry, utrudniając wykorzystanie ich w jakimkolwiek świecie. Każdy świat ma jednak swoje własne demony które na wzór żołnierzy pełnią odpowiednie rozkazy, a w wypełnianiu ich pomagają im owe glify. U mnie zawsze wszystko zaczynało się w domu w łóżku z którego wychodziełem na korystarz, glifami strażniczymi są krzyże powieszone nad drzwiami uniemożliwajace wychodzenie poza nie. Tak moi drodzy, każdy z nas poruszając się w świecie astralnym jest demonem, lecz w innym znaczeniu niż nas przyzwyczajono. Chodzi tylko o pewne prawa którym podlegamy. Prawami takimi w świecie fizycznym jest niemożność przechodzenia przez ściany, w astralnym natomiast przez glify. Dodam że z mojego pokoju wychodzi się przez drzwi nad którymi nie ma krzyża. Następnie z korytarza jest rozejście do pokoju moich rodziców na prawo nad którym wisi krzyż, a na lewo wyjście z domu. Dom jest bramą, więzieniem które zabezpiecza moje wyjście do świata astralnego. Strażnikami, żołnierzami rodzice, alarmem który zrywa ich na nogi napisy nad obydwoma drzwiami królów, a nad wejściem do pokoju krzyż. Jedyna droga ucieczki wymaga przedarcia się przez drzwi, jednak zaalarmowani pojawiają się natychamiast za moimi plecami, nie ma możliwości przedarcia się bez wcześniejszego "namydlenia im oczu i wdawania się w dysputę że nie wiem o co chodzi, oraz udawania że się nie poznaje stanu w którym się znajdujemy; drugą opcją jest walka, każdorazowe zwycięstwo pozwala na natychmiastowe przejście we właściwy stan w którym już możemy sięgnąć po nasze zdolności i kontynuować kreowanie naszej własnej rzeczywistości. Otóż co i dlaczego. rodzice są żołnierzami od momentu nałożenia na nas chrztu, dom pełni strażnicę dzięki zwyczajnego archetypowi zamku, natomiast czemu służą konkretnie sakramenty, Mają nam uniemożliwić tworzenie własnego świata do którego trafiamy po śmierci. Zamiast tego mamy znaleść się w świecie tworzonym przez ich tradycję, "przez nich samych" niebie etc. Pomyślcie czy wy sami nie jesteście ograniczani takimi samymi powtarzającymi się zjawiskami... btw. dodam że ścieżki które skanowałem po śmierci mojej babci którymi się poruszała stanowią bezpieczną trasę którą poruszam się bezszelestnie do momentu pojawienia się u glifu, od momentu mydlenia oczu pozstają nam dosłownie setne części sekundy w których mamy szansę osiągnąć przewagę w ucieczce; wszystko jak labirynt. 2 kwestia to to że demon pod którym dokonuje transgresji jest duchem poruszającym się prostą drogą którą po wyćwiczeniu sobie odpowiedniej zdolności mogłem uciekać bezpośrednio z domu pomijając jakiekolwiek glify:) Tak więc wszystko to kwestia wypracowania pewnych technik, jednak myślę że podobnym prawom na początku podlega każdy z nas i nawet długo potem, gdyż bez pełnego przebudzenia nie ma tak łatwo korzystać z tunela ewakuacyjnego:)
Czytany 7057 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.