;
środa, 30 październik 2019 19:31

Kult przodkòw. Rozwój moralny a duchy

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Myli się ten kto uwaza ze zmarli o nas zapominają. Zarówno nasza bliska i daleka rodzina pamięta o nas i wspiera. Ci z was którzy maja aktywne czakry mają zapewne kontakt ze swą duchowa rodzina oraz zmarłymi za życia bliskimi. Czy jednak istnieje coś więcej niż tylko wiara w życie pozagrobowe? Są osoby które doświadczają bezpośrednio istnienia zaświatów. W pewnym stopniu jestem jedną z takich osób. Nie chodzi mi jednak by udowadniać wam że duchy istnieją lecz wykazać że wiara w przodków może przyspieszyć wasz rozwój moralny I dać wam wiele sił do pokonywania trudności życiowych.

 

Powrót do korzeni zamiast opętania przez złe duchy może dać wam pełniejsze I lepsze życie które będzie zarazem bardziej moralne i piękniejsze od zwykłego XXIw. Życia w Polsce jako nieprzebudzony typowy Janusz czy Grażynka. Nie chce nikogo jednak do niczego przekonywać poza chyba tym byście starali się być lepszymi ludźmi.

Wiele duchowych pojęć które niegdyś były dla mnie abstrakcyjne i głupie wraz z dalszym życiem badacza tajemnic pokazywały mi swą prawdziwą twarz. Czakramy, duchy, energie itd. Kiedyś dla mnie były zupełnie niedostępne. Zmiana poglądów poniekąd zmienia naszą rzeczywistość. Dopóki nie uznawałem istnienia istot duchowych, to ich nie było. Ich odwiedziny były czymś zupełnie innym. Wiem że żyjąc na ziemi każdy z nas natrafia na dziwne zbiegi okoliczności, niezwykłe sny I spotkania z demonami. Jednak każdy z nas inaczej tez to sobie tłumaczy. U mnie dodatkowo doszło postrzeganie rzeczy, które dla większości ludzi są zupełnie niedostępne, co także skłoniło mnie do przewartościowania wszystkich pojęć które posiadałem w życiu przed prawdziwą duchową inicjacją. Wierzę że te wszystkie dziwne przypadki mają jeden wspólny cel a jest nim bardziej moralne I uduchowione życie którego my sami pragniemy.

 

Ja sam pozostałem sceptykiem wobec wymiaru duchowego będąc gnostykiem który nie wie. Nie nazywam się nawet gnostykiem tylko agnostykiem czym wzbudzam śmiech niektórych “wiedzących”. To nie znaczy wcale że duchowość mnie nie interesuje. Wiele osób nie potrafi tego zrozumieć, gdyż mają głęboko zakorzenione że agnostyk to osoba która nie docieka I jest duchowym ignorantem. Ja natomiast bardzo dociekam I nawet posiadam swego rodzaju pewność, lecz uważam ją za niebezpieczną dla mego serca i za bardziej zgodne z moim kodeksem etycznym uważam bycie agnostykiem który naprawdę wie że nic nie wie. U mnie to wynika z mojego przekonania że urodziłem się oświecony co postaram się w dalszej części artykułu wam przybliżyć. Nie wiem nawet gdy mam przed sobą dowody czarno na białym. Tak jak pisałem uważam że lepiej dążyć do bycia lepszym człowiekiem niż poszukiwać pewności I dowodów na istnienie np. magii. Lepiej zrozumieć osobę pogrążoną w cierpieniu I starać się jej pomóc niż upijać się własną doskonałością co czyni wielu gnostyków. Uważam że nie-wiedza lepiej umoralnia I zbliża nas do prostych ludzi niż bezgraniczna pewność gnostyka dla mnie niszcząca serce i działająca jak silny narkotyk który wywyższa ,lecz dla mnie to fałszywe wywyższenie za które będziemy musieli zapłacić. Osoba która doświadczyła wielu zupełnie odmiennych żyć nie będzie nigdy wiedziała moim zdaniem. Dla wielu jednak I tak będę bełkoczącym szaleńcem zaprzeczającym samemu sobie co tylko jeszcze bardziej przekonuje mnie że nie wiedza jest lepsza od pewników. Przecież to z wiedzy wynikają na świecie różne konflikty I cierpienie. Wiem np.że ludzie wiedzy mnie nie szanują przynajmniej Ci których znam gdyż oni są równiejsi wobec równości. Ja chce równego traktowania ale oni nie potrafią zrozumieć właśnie twierdzą że rozumieją I wiedzą doskonale. Dla mnie nie wiedza jest lepsza dla człowieka a dla nich wiedza. Ja od ludzi tzw. 'głupich” doświadczyłem więcej dobrego niż od posiadających wielką mądrość. Dlatego dla mnie lepiej jest w naszych czasach być lekko głupim niż posiadać wielką mądrość. Dlatego ja nie wiem a oni wiedzą. Czy jednak różnimy się naprawdę? Ja negatywnie patrze na nich a oni na mnie. Ja jednak szukam z nimi porozumienia. Dla mnie oni po prostu jeszcze nie wiedzą tego że nic nie wiedzą, a ja dla nich jestem po prostu obłąkańcem który zaprzecza własnej prawdzie lub jest ignorantem. Jestem w tym jednak szczery gdyż dla mnie prawda jest zupełnie dla istoty ludzkiej niedostępna gdyż przeżyłem wiele zupełnie innych wcieleń. Żyję zatem w zgodzie ze swymi przekonaniami doświadczając wielu momentów naprawdę wspaniałej I autentycznej gnozy lecz dla mnie to jest tylko nie aż gnoza. Kwestia wieku duszy moim zdaniem że tak silne jest we mnie to przekonanie.

 

Moje doświadczenia pokazały mi że pogańska wizja nieba I piekła oraz duszy jest znacznie bliższa temu co doświadczam w stanach objawienia magicznego od wizji kościółka katolickiego. Wiem że nasze doświadczenia świata duchowego są zależne od naszych teorii głęboko wyrytych w nasze jaźnie. To znaczy niebo I piekło dla mnie istnieją lecz I tu I tam można dobrze żyć oraz można cierpieć. Nawia I Prawia tak mówili o tych krainach nasi przodkowie. Nie uznaję absolutnego dobra I zła I wierzę w równowagę co potwierdza mi moje życie duchowe.

Jako że doświadczam także przeszłych wcieleń to moja gnostyczna wiedza także zapewnia mnie o tym że żyłem w innych życiach jako poganin stąd mam w sercu I doświadczam duchowości naszych przodków. Spytacie pewnie o dowody. No są dowody w moich wizjach I odczuciach I w odmiennych stanach świadomości. Czy jest jednak coś więcej w prawdzie niż nasze czysto subiektywne odczucia? Dla mnie nie. Co nie znaczy że należy czynić co się chce.

Uwazam że po śmierci nasza dusza poniekąd idzie zarówno do ziemi gdyż czakra korony i korzenia są ze sobą w szczególnej unii w myśl zasady to co na gorze takie jak to co na dole. Idzie także w wyższe wymiary duchowe to co było na ziemi. Mam kontakty z tą częścią duszy moich przodków która pozostaje w materii. Wiem że duchy zatem wciąż mieszkają poniekąd pomiędzy nami na sposób duchowy zgodny z paradygmatem magicznym jedności ducha z materią.

Uwazam że to połączenie starał się przerwać kosciol katolicki odcinając nas od ziemi magii i tradycji.odcinając nas od korzeni i starej wiary. Pomiedzy swiatami jest polaczenie o czym wiedza duchowo przebudzeni. Ja sam spotykamy zmarłych pogan rodzinę i przyjaciol. Mieszkam u stop gory Ślęży gdzie po dziś dzień żyją nasi dziadowie którzy kochają to miejsce i znają wiele sekretow. Opowiem wam czego się od nich dowiedzialem.

 

Czuję także że jestem jednym ze strażników-pustelników ślężańskich tajemnic. Mówi mi o tym moje serce I sny. Prawda jednak jest dla mnie zakryta lecz wcale mnie to nie martwi. Nie wszyscy wiedza ze z kultem przodków związana jest tez nasza reinkarnacyjna przeszłość. To są nasi dziadowie te życia przez nas przeżyte które mogą pomoc nam tak samo jak duchy. Dostanie dowody ten kto otworzy się na reinkarnacje. Moje poprzednie wcielenia są przy mnie tak samo obecne obdarzając mnie swymi radami i mądrością. Dzięki nim mam więcej siły duchowej oraz potrafię więcej zrozumieć a także widziec . Uważam że moje doświadczenia duchowe wynikają z pracy poprzednich wcieleń a zgodnie z metodologią ezoterycznych szkół tajemnych jestem osobą oświeconą co potwierdzają mi także moje sny. W jednym z nich np. budda daje mi zadanie oświecenie wszystkich ludzi czyniąc ze mnie bodhisatwę tzn dziecko światła które zostało oświecone I zeszło na ziemię by pomóc w oświeceniu reszcie ludzkości.

Zdradzę wam że oświecenie to po prostu zrozumienie tego że “wiem że nic nie wiem.” Z tym zrozumieniem przyszedłem na świat I wcale nie żyłem jak król albo osoba szczególnie uzdolniona czy pozbawiona cierpienia. Oświecenie moim zdaniem nie ma z tym nic wspólnego. Każdy może być oświecony a to nie wywyższa lecz zrównuje nas z innymi I uczy pokory a nie upijania się własną potęgą. Nie mam naprawdę mocnych dowodów co do istnienia duchów lecz jest parę ciekawych przypadków które pragnę wam przedstawić. Nie są to moje najsilniejsze karty w walce o prawdę lecz tylko takie które teraz pamiętam.

Jesli chodzi o bliskich to mój ukochany dziadek powiedział mi na przykład ze po śmierci jest ustawiony i rzadko myśli o naszej materialnej egzystencji. Przychodzi czasem do naszego domu i nas odwiedza. Czesto lubi siedzieć na naszym balkonie. Daje mi rady i lubi spędzać ze mną czas.Gdy potrzebuję pomocy odprawiam rytuał, a on przychodzi do mnie. Troszczy się o nas I czeka po drugiej stronie. Pierwsza jednak zmarła osoba ktora spotkalem był mój bliski kumpel który zginął tragicznie. Opowiadał mi o przemianie po śmierci, odczuwałem to co się z nim działo i rozmawialiśmy o swym huliganskim nastoletnim życiu. Ostatnio oświadczył mi ze jest teraz demonem.

 

Po ceremoniach dziadów I aktywnym życiu magicznym ślezanskie plemię uczyniło mi zaszczyt bycia członkiem ich klanu. Daje mi to wsparcie oraz pomaga mi sie uziemic i zrozumiec zwariowany swiat duchowy. Mieszkam od dziecka pod sleza i mam szczególną relacje z gora na której ponadto żyją inne istoty. To cos więcej niż wiara to gnoza. Składam im ofiary w zamian za ich miłość i wsparcie .

Pamiętajcie że odprawiając ceremonie naszych przodków otwieracie się na kontakt z nimi. Lepiej jest jeśli boicie się tego pozostać przy naszej tzw. “tradycji” katolickiej która jest pseudotradycją. Prawdziwa tradycja ludzi stąd to magia i stara wiara. Ona daje gnoze podczas gdy katolicy dają tylko wiarę. Skladajmy ofiary przodkom i oddajmy im część gdyż oni o nas nie zapominają. Wrócmy do korzeni a korzenie wrócą do nas. Nie wracamy do Chrystusa lecz do przodków. Odbudujmy to co było dobre I prawdziwe, a zostało nam odebrane. Dbając o relacje z bliskimi poprawimy swoje życie po śmierci. Jesteśmy wszyscy nieśmiertelni lecz odebrano nam tą wiedzę pozostawiając tylko wiarę.

Kto chce brać aktywny udział w życiu wiecznym za swego ziemskiego wcielenia ten powinien otworzyć się I zadeklarować że chce poznawać prawdę. Ważna jest szczerość intencji bardziej niż sam gest. Może to być zapalenie świeczki, napisanie deklaracji czy sygnał wysłąny telepatycznie. Zważcie też na to co napisałem wcześniej że nawet uzyskując ową prawdę do prawdy dostępu jako ludzie mieć nie możecie. Szanujmy swój ród bo jesteśmy jego częścią i on nas wzmacnia, ochroni oraz prowadzi. Dobre relacje z bliskimi należą się każdemu I to one decydują o udanym życiu po śmierci. Zwłaszcza praktykujący magię powinni mieć właściwy kontakt z korzeniami na których wyrasta ich magnum opus.

Wiem że nic nie wiem. Brat Gebo

Czytany 261 razy Ostatnio zmieniany środa, 30 październik 2019 20:33

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.