;
wtorek, 05 maj 2020 22:33

Chaos Woli; Przekształcenia w polu archetypicznej bitwy o zbiorowy mit

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

     Socjoinżynieria z dawna była intrantnym zajęciem. Skonotowali ten fakt z dawna pomysłodawcy religijnej kontrahencji, na mocy której deifikacja władzy stanowi przyczynek do zadzierzgnięcia więzi handlowej o dozgonnym charakterze, zwłaszcza pomiędzy instytucjami teokratycznymi i totalitaryzującym rządem. Przeniesienie wartości vox populi na figurę autorytetu odbywa się zwykle w sposób zakulisowy, tak że działania protagonisty który wyraża wolę ludu uchodzą uwadze elektoratu jako takie; inscenizacja i reguła dramaturgii, najlepiej umotywowana eschatologicznie scenografią dostosowaną do realiów społecznych, zapewniają przekonujący kontekst dla upolitycznionych wystąpień bóstwa, które, jak wiemy, jest archetypiczną maską władzy, symbolem w którym ogniskują się zbiorowe intencje, obliczem które przybiera archont na potrzeby ideologicznego dyskursu. Rodzi się soteriologia polityczna, z figurą lidera jako emblematem odnowionej świadomości, w której ubóstwieniu w pełni zbiegają się faszystowskie motywacje religijno – politycznej hybrydy państwa wyznaniowego.

 

    Opozycja natury i kultury, chaosu i logosu , jak również artbitralność formuły władzy która wyłania się sui generis ze stanu społecznej dekompozycji (“ordo ab chao”) z dawna była przedmiotem polemiki filozoficznej, od pola najbardziej rudymentarnych refleksji dotyczących emergencji wszelkiej epistemologii ze stanu kognitywnego chaosu po wysublimowane konceptualizcje które zakładają wyrafinowany i obiektywny charakter połogu idei ze sfery pozazmysłowej w pole ludzkich alternacji. W tym drugim przypadku, którym to przeważnie legitymuje się wszelka władza o teokratycznej albo,mowiąc wprost, wywodzącej się ze sfery myślenia magicznego proweniencji, lex talionis zstępuje w formie skodyfikowanej doktryny państwa wyznaniowego za przyczyną boskiego namaszczenia i posłannictwa. Ciemny rodowód ideologii religijnej, sięgającej symbolicznym ramieniem wstecz aż do rytuałów endogennej nekrofagii w której bóg – przodek objawiał swoje przerażające oblicze Ojca – Pożeracza nie stanowi tutaj zadngo argumentu który podważyłby moc odwiecznego rytuału. Saturniczny charakter poczynań władzy która konsumuje decyzje swoich obywateli w oparciu o skonwencjonalizowane warcholstwo rozgrzesza się sam, czyniąc się bezkarnym w oparciu o tę samą regułę naturalnego chaosu od której właśnie miał się odwołać w swojej logicznej presupozycji. Manewr ów stanowi polityczne auto-dafe uwieńczone samospaleniem; skoro bowiem absolucja przychodzi przez złamanie demokratycznej formuły, przez złamanie formuły totalitaryzmu dokonuje się emancypacja. Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem społecznym, w ramach którego ciężar suwerennego charakteru władzy przenosi się w oparciu o umowny próg pomiędzy społeczeństwem a instytucją która stanowi de facto modus operandi obowiązującego reżimu.

    Symboliczna przemoc jest z całą pewnośćią pierwotną formą kulturowego terroryzmu, strategią adaptacyjną tożsamości agresora. U podwaliny walki o wirtualne poczucie terytorialności znajduje się jednak przemoc dosłowna, utajona w umyśle bestii od ktorego homo sapies nigdy nie udaje się odżegnać. Efemeryczne motywacje religii, nauki i filozofii, ich skonwencjonalizowane, wyrafinowane prawdy rozbijają się o twardą skałę rzeczywistości społecznej którą są uderzające realia ludzkiego stada, w ktorym mechanizmy kontroli psychologicznej obejmują i kodyfikują nawet tak intymne sfery jak poczucie seksualności albo umieranie. W akcie obnażenia uwidacznia się bezlitosna rzeczywistość zwierzęcia na ziemi.

    Sataniczna deklaratywa z założenia niekoniecznie poczuwa się do wartości demokratycznych, skoro deifikacja idei na przestrzeni dziejów dowiodła fasadowego i fałszywego charakteru instytucji społecznych. Pewne nurty Satanizmu kontestują pole wartości społecznych jako obszar w którym synchronizują się faktory inteligencji mające na celu symboliczną selekcję; odbywa się to w oparciu o ten sam mechanizm doboru z którym mamy do czynienia w przypadku tezy o przetrwaniu najsilniejszych. Innymi słowy to jedynie nasze animalne motywacje znajdują symboliczne przeniesienia na pole aksjomatyki; nasze wartości stanowią wirtualny kapitał nieubłaganie wpisany w kontekst socjobiologii i neurochemii.

    Grób Boga nie ma dna. Kultura doby posthumanizmu to ossuarium ludzkiego ducha, długi przewód prowadzący do ubezwłasnowalniającej i poniżającej pozycji konania, upadlającej refleksji na temat własnej śmiertelności godnej średniowiecznej wyobraźni. Nieuchronny pesymizm i sceptycyzm są reakcją świadomości wobec konfrontacij z faktem cielesności swojego jestestwa, wirtualności i pustki wszelkiej idei jaźni która rodzi się w biologicznym mózgu. Natura nie potrzebuje koncepcji człowieczeństwa, wszechświat nie potrzebuje życia w formie organicznej. Aspiracja jakkolwiek dziś rozumianego Ducha musi uwzględniać rekapitulację ze wzgledu na fałszywy charakter wszelkiej koncepcji transcendencji i upadek fikcyjnego gmachu etyki. Wszystko co postrzegamy stanowi zaledwie pewien wymiar physis, obszar oświetlony blaskiem naszej świadomości i uwagi, punkt widzenia uwarunkowany kontekstem i okolicznościami gatunku i indywidualnych predyspozycji. Zmienna naszej percepcji oscyluje, a wszelkie jej położenie jest arbitralne. Powtarzalność, rytualny i magiczny charakter naszej rachuby czasu i rytu społecznego mają za zadanie usytematyzować te przekształcenia w oparciu o kosmologiczne axis mundi ktorego dostarczycielem musi być mityczna doktryna; mityczna, ponieważ w procesie równoważenia i przetwarzania irracjonalnego materiału kolektywnej psyche pojawia się konieczność mediacji symbolicznej. Wszystko to staje się jednak jałowym sporem wobec naszych ontologii; wizje i przeczucia metafizycznej grozy zrodzone przez naszą biologiczną aparaturę sugerują że eidetycznie rozumiany numen musi być rzeczywistością przerażajacą i wrogą, a w każdym razie obcą i odległą. Ujarzemienie chaosu staje się imperatywem, a przemoc ujarzmia się tylko przez przemoc; dlatego figura bóstwa personifikującego logos objawia się krwawo, jako deklaratywa tyranii i takie same są przejawienia Maga – Protagonisty w jego symbolicznym multiwersum. Należy odepchnąć od siebie tę odrażającą prawdę, śmierć, ale paradoksalnie można to uczynić tylko przez jej pełne uosobienie. W czym znajduje pełne potwierdzenie fundamentalna rzeczywistość. Przyjęcie swojej transcendencji jest ścieżką prowadzącą poza pułapki dualizmu.

    O ile tumult pierwotnych żywiołów pobudzał wyobraźnię greków jako matka bogów, o tyle koncepcja nuklearnego chaosu który stoi u zarania przemian wszechświata przemawia do nas. Jest to bodajże jedynie semantyczne przesunięcie.Materialistyczny paradygmat nauki stanowi teorię atagonistyczną dla jednostek inspirujących się religijną aksjomatyką; ich pobudzenia są zagrożone przez nieznane im siły. Nauka stała się w dla radykalnej mentalności siłą wrogą ponieważ objawia niechciane prawdy. W tym ujęciu psychologiczna konieczność sprostania stadu w jego zwierzęcej konsensualności staje się powtórzeniem zależności wyłaniania się jednego stanu (λόγος) z drugiego(χάος), i jest tym samym obrazem okiełznania pierwotnych sił (kolektywnej nieświadomości) przez archetypiczne bóstwo synonimizujące rozum (noos) albo indywiduujące “ja, aspirację samoświadomości wobec ewidentnej dezintegracji która jest ceną asymilacji. “And those who were seen dancing were thought to be insane by those who could not hear the music “. W przezwyciężeniu pierwotnej siły inercji objawia sie triumf Woli. Zasadę tę można odnieść do dowolnej płaszczyzny naszego mitycznego bytu. Jakkolwiek sama w sobie racjonalność nauki stanowi modelową i przemyślaną propozycję, jej wartość negatywna, wyrażona w pozytywistycznej postawie stanowi sama w sobie kolejną pułapkę. Mimo wszystko bowiem wola i umysł nasze poszukują participation de mystique, sposobu ekspresji dla nieoznaczonego przez język nauki. Archetypiczna nieświadomość rodzi w nas kolejne symbole; w miarę jednak jak narasta nasze poczucie eskatonu, ich kształt i treść nieco się zmienia, a im bardziej antycypujemy telos historii tym bardziej drastyczna staje się ich akauzalna wymowa. W rozwoju psychiki indywidualnej można by powiedzieć, że im bardziej symbole naszego snu zbliżają się lub oddalają do jądra archetypicznej jaźni tym bardziej rosną w siłę lub ja tracą; w zależności od jej głebokiego obrazu mogą przybierać formę łagodniejszą lub gwałtowną. Symbole o ekstremalnej wymowie zwykle komunikują ekstremalną sytuację; w przypadku napiętej sytuacji społecznej można przytoczyć skandale pojawiające się wokół procesów o obrazę uczuć religijnych jako doskonały przykład symbolicznej kompensacji, i to zarówno ze stronych obrażających, jak obrażonych. Z kolei poczucie symbolicznego zagrożenia oznacza zwykle, o ironio, obecność komponentu numinotycznego, podobnie jak poczucie fin de sicle. Rytualny chaos konsoliduje całości społeczne na mocy niepisanej umowy wszędzie tam, gdzie indywidualna lub zbiorowa psychika ulega nieświadomości.

    Spotwarzenie bóstwa stanowi zwykle teologii grzech najcięższy, intrumentalną kategorię retoryki wykluczenia; tym bardziej (lub mniej) dziwić powinien fakt, że każda kolejna religia za główny swój cel obiera poprzedzone wyszydzeniem bogobójstwo w niebiosach swojej konkurentki. Doskonałym tego przykładem może być kult chtonicznego kananejskiego bóstwa Baal-Zebul, którego Imię oznaczające “Pana Podziemnych Wód”, zostało przekręcone do Beel -Zebub, co oznacza “Władcę Much”, przez religię semicką i polityczny kult jahwe. Bluźnierstwo od zawsze miało moc argumentu politycznego i de facto stanowiło akt buntu wobec przeciwnego reżimu idei; dlatego też odchodzące dzisiaj w cień prawo do bluźnierstwa stanowiło żelazny argument który miał stanowić o konwencjonalnym charakterze religiii jako takiej i zapewnić stałą demokratyczną w społeczeństwie któremu zagraża deifikacja władzy; precedens na mocy którego kształtuje się jakakolwiek idea religii w ogóle, ponieważ nie istnieje religia w której nie byłby obecny element profanacji. Zanikanie tego prawa albo prześladowanie go poświadcza autokratyczny i faszystowski charakter władz które egzekwują podobną rzeczywistość, i sugeruje brak refleksji nad dotychczasową historią.

    “Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone”. Chaotyczna natura symbolicznych przejawień w polu kultury, upadki, wzloty, przekształcenia które objemuje pole ludzkich alternatyw sugerują rzeczywistość głebszą niż religijne fantazmaty i fałszywe edyfikacje popleczników tej lub innej drogi. Konieczne dla jej dostrzeżenia jest jednak zajęcie miejsca poza obszarem ślepego konformizmu i uwarunkowania przez uogólnioną świadomość, podjęcie trudu podążania ścieżką wytrwałej praktyki obejmującą umysł i wolę, na której przełamuje się dogmatykę braku wyobraźni.

Ave Satanas Invictus.

L.I.

3.V.2020

Czytany 200 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 05 maj 2020 22:48

Najnowsze od Nemo Skouton

Więcej w tej kategorii: « Miłość, nienawiść, czary.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.