;
czwartek, 17 wrzesień 2020 20:17

Zapiski martwego człowieka.

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

    Data nieistotna

    Pierwszy dzień po mojej śmierci

 

   Obudziłem się w czymś co przypomina komnatę zdającej się nie mieć końca napełnionej ciemno oraz jasno błękitnym światłem, ciemność i jasność miesza się ze sobą...doprawdy nie wiem jak opisać te barwy. Tak samo nie jestem w stanie zlokalizować źródła padającego blasku, który mimo wszystko wypełnia całe pomieszczenie nie zaślepiając mnie. Ściany usłane są czymś co przypomina trójkątne kafelki po dotknięciu jednej z nich z czystej ciekawości stwierdzam, że reaguje ona na dotyk tak jak by była formą organiczną. Powoli w mojej głowie zaczyna rodzić się panika. Szukam jakiegoś wyjścia, drzwi...

 

 

 

    Moim oczom po około dwóch godzinach wędrówki zdającej się być niczym innym jak panicznym krążeniem dookoła wyżej wspomnianej komnaty ukazały się wysokie na około dwa może trzy metry drzwi koloru czarnego. Udekorowane są twarzami ludzkimi na których widać chyba wszystkie znane grymasy twarzy. Chociaż nie mam pewności czy uda mi się to opisać to spróbuje... Teraz dziwny błękitny blask miesza się z ciemnym światłem, który w jakiś nienazwany sposób wydobywa się z czarnych drzwi. Czarny blask...piękny... jednak czuję jakiś niepokój. Muszę otworzyć te drzwi... Mimo usilnych prób nie jestem w stanie pokonać czarnej jak smoła klamki. Coraz bardziej się boje.

 

    Usiadłem pod ścianą licząc, że jakimś cudem znajdę sposób na wywarzenie tych pierdolonych drzwi.

 

    Siódmy dzień po mojej śmierci

 

    Nie czuje głodu ani senności co mnie z jednej strony cieszy z drugiej zaś kurewsko niepokoi. Parę razy wydawało mi się, że słyszę jakieś głosy, szepty wydobywające się z drugiej strony drzwi. Mimo, że nasłuchiwałem i nawet parę razy krzyknąłem nie uzyskałem żadnej odpowiedzi. Mogę jednak pewnie stwierdzić, że ów szepty miały charakter prześmiewczy, wyraźnie słyszałem śmiech nie jednej lecz paru osobników obojga płci.

 

    Dzień data... nieistotne

 

    Głosy za drzwiami coraz głośniejsze. Nie jestem jednak w stanie ich zrozumieć, nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że głosy są kierowane do mnie. W chwili gdy piszę te słowa wyraźnie zacząłem słyszeć drapanie za drzwiami. Nie wiem jak to opisać mam wrażenie, że paznokcie wręcz łamią się w próbach dania mi jakiegoś znaku. Co ciekawsze nie słyszę teraz głosów tylko coraz żywsze nieustające drapanie...

 

    Nie wiem ile dni już minęło. Cały czas nie mogę zasnąć czując jednocześnie zmęczenie. Drapanie w drzwi nie ustępuje. Coś na kształt dziwnego półsnu połączonego z koszmarem na jawie zaczęło mnie dręczyć, kiedy uda mi się zamknąć oczy zaczynam odczuwać czyjś agresywny dotyk na swym ciele.

 

    Kolejny dzień może miesiąc może rok...

 

    Czas przestawał mnie w jakikolwiek sposób obchodzić być może dlatego, że całkowicie zatraciłem się w walce z marami i głosami które mnie prześladują. Dziś odkryłem krwawe zadrapnie na moim brzuchu...kurwa przecież nie spałem...jak to możliwe...

 

    Kolejny miesiąc może dzień...

 

    W chwili gdy piszę te słowa drzwi o, których otwarciu marzyłem w końcu się uchylają. Czerń ustąpiła jeszcze większej czerni. Poczułem chłodny lecz przyjemny powiew wiatru. Może mam omamy ale wyczuwam lekką waniliową bryzę. Mógłbym już wejść w ciemność...marzyłem o tym... jednak coś mnie blokuje. Nie mogę przecież zostać tu na wieczność. Z czerni zaczyna wydobywać się coś co przypomina mgłę. Kolorem przypomina ona jasno ciemny błękitny blask wypełniający komnatę. Mgła zdaje się reagować na moje ruchy...zupełnie jakby czuła moją obecność. Organiczna mglista powłoka zaczyna powoli opadać na ziemie jednak podczas tego opadania co zaczyna dziać się coś jeszcze mianowicie... zaczynają pojawiać się kontury ludzkich sylwetek...tak to bez wątpienia są humanoidalne sylwetki. Wszystkie promienieją wyżej wspomnianym blaskiem. Zupełnie tak jak by ta mgła była odpowiedzialna za ich widoczność. Promienieją blaskiem komnaty, stoją wpatrując się we mnie. Nie wiem co mam robić, próbuje się z nimi porozumieć. Zastaje jedynie milczenie... Co dziwniejsze mimo, że kolorystycznie wyglądają tak samo to podświadomie wiem jakie mają kolory włosów i jakiej są płci. Jeden z nich, który chyba jest kimś w rodzaju ,,dowódcy,, choć nie wiem jak to określić wyraźnie zaprasza mnie do czerni znajdującej się za drzwiami. Chyba nastał czas aby rozwiązać zagadkę, którą każdy z nas prędzej czy później rozwiąże sam.

Czytany 192 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.