;
czwartek, 12 kwiecień 2018 19:47

Rzuciłam lucyferianizm

Napisała
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Drodzy czytelnicy Okulty!

Zwracam się do Was wszystkich tak, jakbym się zwracała do mojej rodziny, albowiem przez lata mojej działalności na tej stronie przywiązałam się do Was w ten właśnie sposób; do tych, którzy mnie popierali tak samo, jak do tych, z którymi się kłóciłam. Zatem zanim przejdę do meritum, pozwolę sobie jeszcze powiedzieć "Dobrze, ze jesteście!" - bez względu na to, czy po tym, co teraz przeczytacie, będziecie się cieszyć, czy też będziecie na mnie wściekli.

 

 

 


List ten przekracza swoja długością przyjęte umownie na uśnięcie granice przyzwoitości, lecz sądzę, ze wyjątkowość sytuacji ten rozmiar usprawiedliwia.

Byłam zawsze postacią ideologicznie jednoznaczna - Satanistka, Lucyferianka. Lucyferianka, która potrafiła sobie zdobyć szacunek również swoich ideologicznych przeciwników. Bez fałszywej skromności powiem, ze reprezentowałam to, co w tej religii najlepsze; a nie chcąc być wobec niej niewdzięczną powiem również, ze to ona mnie ukształtowała taką, jaką mnie znacie i że o tym będę zawsze pamiętała.

Teraz - jak widać w tytule tego wpisu - rzucam Lucyferianizm, rzucam Kościół Lucyfera , w którym byłam kapłanką. Z pewnością tym, czego się najbardziej chcecie dowiedzieć, są powody mojej decyzji. Postaram się je wyłuszczyć jak najjaśniej, tym bardziej, ze sprowadzają się one właściwie do dwóch rzeczy.

Zacznijmy od tego, ze moje przekonanie o wyższości Lucyferianizmu nad chrześcijaństwem wynikało z tego, ze miałam szczęście żyć przez długi czas wśród Prawdziwych Satanistów - wśród wspaniałych ludzi, realizujących założenia tej religii tak, jakby sobie tego życzył jej założyciel Adwersarz. Patrząc się zaś na chrześcijan widziałam zniechęcającą przeciętna masę. Lecz potem zobaczyłam - tu, na Sieci - co z moim wspaniałym satanizmem i lucyferianizmem może zrobić masa przeciętnych satanistów, a także spotkałam osoby innych wyznań, z którymi mogłam się porozumiewać na poziomie takim, jak z owymi szanowanymi przeze mnie satanistami. Doprowadziło mnie to do konkluzji, że Z KAŻDEJ RELIGII LUDZIE MĄDRZY, SZLACHETNI I DOJRZALI POTRAFIĄ ZROBIĆ COŚ WSPANIAŁEGO I GODNEGO PODZIWU I TAK SAMO Z KAŻDEJ RELIGII LUDZIE GŁUPI, PRYMITYWNI I NIJACY POTRAFIĄ ZROBIĆ COŚ PRZERAŻAJĄCEGO I GODNEGO POŻAŁOWANIA ZARAZEM. Żadna religia (ani ateizm) nie jest pod tym względem lepsza ani gorsza od innych i jeśli podaje akurat przykład lucyferianizmu i chrześcijaństwa, to dlatego, ze w walkach miedzy tymi właśnie wyznaniami brałam aktywny udział.

Lucyferianizm - gdy zobaczyłam go w rękach tych, którzy nie potrafili się nim posługiwać - stracił w moich oczach swoja jedyność i wyjątkowość jako religii najlepszej i najodpowiedniejszej dla rozwoju człowieka. Oczywiście to samo w sobie nie jest jeszcze powodem wystarczającym do tego, by go porzucać i tak dochodzimy do następnego powodu. W Sieci rozegrała się historia stopniowej degeneracji lucyferianizmu, którą musiał zauważyć każdy inteligentny człowiek, który śledził rozprzestrzenianie się satanizmu w Necie. Z religii elitarystycznej, indywidualistycznej, wymagającej siły i odwagi stał się religią masową, koncentrującą się na hedonizmie i antyklerykalizmie, dwóch ważnych, lecz nie najważniejszych elementach doktryny. Najważniejsze jest bowiem samotne i wytrwale dążenie do doskonałości - które nie może się obyć bez trudu, od którego sataniści "masowi" tak beztrosko uciekają. O tym zapomniano; a miano satanistów przyjęło wiele osób, z którymi nie poczuwam się do żadnej wspólnoty i z którymi nie chce być kojarzona. Gdyby rozegrało się to w małym światku usenetu - nie byłoby to czymś wartym rozdzierania szat, ale jest to niestety to, co się stało z całym satanizmem jako takim, z Kościołem Szatana,DR, Zakonem Lucyfera, z laveyanizmem ŚWIATOWYM. To, co widzę, nie jest już ta religia, którą wyznawałam ja i ta mała grupka szlachetnych "satanistycznych ortodoksów", z jakimi miałam szczęście się zetknąć. Lucyferianizm, odkąd wyszedł dzięki Fordowi z ukrycia i stał się z hermetycznego - masowy, stracił swój niepowtarzalny charakter.

Zauważyłam, ze etykietka satanisty zaczęła znaczyć coś innego niż to, co czuje; ze nazywając się tak stawiam się w jednym rzędzie z ludźmi, z którymi nie usiadłabym przy jednym stole. Etykietka, która mnie ogranicza - gdy tymczasem moje ideały, które się niewiele zmieniły - dążenie do doskonałości w życiu i w magii, bezkompromisowość, elitaryzm - to mogę realizować i bez tej nazwy. Wydaje mi się, że teraz, odcinając się od tłumu i odrzucając ukochaną przez wielu nazwę jestem bliższa nietzscheańskiego, prometejskiego, arymańskiego, lucyferycznego SATANISTYCZNEGO ideału niż byłam jako członek (a nawet przywódca) stada.

 

 

 

 

 

 


Chcę mocno zaakcentować to, ze bynajmniej nie zostaje chrześcijaninem. Ale jednocześnie chcę wyrazić głęboki szacunek do Jezusa Chrystusa jako postaci - nie za jego nauki, ale za styl i metodę ich głoszenia. Za to, ze nie pozwolił zrobić się królem, za to, ze nie przedstawiał swojej nauki w sposób łatwy i za to, ze za nią zginął. Potem i tak naukę te w sposób łatwy zaczęli przedstawiać jego następcy i uczniowie - chrześcijaństwo szybko zdegenerowało się w taki sam sposób, jak to się stało z lucyferianizmem. Zdaje się, ze spotyka to każda idee. Kim teraz będę? Odrzucając tą etykietkę, nie przyjmuje następnej. Zaczynam powoli budować swój nowy, nie mieszczący się w żadnej religii światopogląd, w którym znajdzie się zapewne to, co najlepsze zarówno z satanizmu, jak i z innych religii. Nie zamierzam tej mojej wiary nikomu głosić, byłoby to bezcelowe. Będę nadal snuła czasem rozważania na stronach Okulty, gdy trafi się jakiś inspirujący temat - już nie z pozycji lucyferianki ale z pozycji Człowieka, Który Się Zastanawia.
Na to, co się dzieje, zlożyło się wiele czynników, ale przede wszystkim wielu ludzi. I dlatego chciałabym w tej chwili podziękować:

1) Canisowi - za wsparcie, za uświadomienie mi w jeszcze wyraźniejszy sposób, ze lucyferianizm satanizm w takiej wersji, jaka się obecnie w Sieci żywiołowo rozwija, nie jest dla mnie odpowiednim "miejscem".

2) tym, którzy pokazali mi, ze inne religie, która zwalczałam, mogą również tworzyć Człowieka i że wcale nie zasługują na tak kompletną pogardę, jaką kiedyś przejawiałam.

3) nieco przewrotnie - dziękuję również tym, którzy przekonali mnie, ze lucyferianzm - ich lucyferianizm - nie jest religia dla mnie. Mogłabym napisać listę pokaźnych rozmiarów, lecz wiem, że dla wielu osób byłoby to raniące, wymienianie ludzi, którzy nie są dość doskonali, aby naprawdę mieć prawo powiedzieć: "I am a Satanist! Bow down for I am the highest embodiment of Human LIFE!" - a sądzą, że mówić tak maja prawo.Drodzy moi - ja was będę zwalczać, was i wasz pseudosatanizm, m.in. tu na Okulcie, na ile mi czas na to pozwoli. Zobaczymy, jak to wytrzymacie i czy będziecie potrafili stawić mi czoła. Wszelakie bluzgi z waszej strony będą muzyką.

Czytany 2264 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 15 kwiecień 2018 12:29
Więcej w tej kategorii: « Rytuał Akhkharu - Wezwanie Gigim Xul

3 komentarzy

  • Link do komentarza On niedziela, 20 maj 2018 22:22 napisane przez On

    To właśnie jest nieustanny rozwój,...zero etykiet....do celu gdziekolwiek on jest

  • Link do komentarza arczi czwartek, 19 kwiecień 2018 05:49 napisane przez arczi

    Twoja decyzja, twój wybór. szacunek dla ciebie cóż pozostaje zostać w ukryciu i dalej kontynuować prawdę o nas samych

  • Link do komentarza Alastian niedziela, 15 kwiecień 2018 16:59 napisane przez Alastian

    Widzę, że zrobiłaś to co ja: czerpiesz z różnych doktryn pełnymi garściami widząc wzór w jaki się uzupełniają i są bardzo zbliżone. Ale nie wchodzisz w dogmaty ani ich etykiety, które ograniczają pole widzenia.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.