;
środa, 11 marzec 2020 00:33

Światło gnozy lucyferycznej

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

"My compliment is of Fire, for she is my muse and harlot
She went forth to man before me
She who prepares the way"

Bible of The Adversary 13,16

 

 



    Idea upadku jest tak stara jak myśl religijna człowieka. Ewolucjonistyczne paradygmaty antropologii sugerują, że w toku dojrzewania do bardziej zaawansowanych form cywilizacyjnych i "wyższych" kontekstów kultury pojawiła się potrzeba kanalizowania zbiorowych emocji w formie symbolu, a kultywowanie mitologicznej wizji świata miało stanowić podwalinę i pierwokształt późniejszego porządku społecznego. Innymi słowy, wyznaczenie symbolicznej cezury dla tego co społecznie akceptowalne i zgodne z uogólnioną, czyli pomijającą potrzeby jednostki wolą i stworzenie rudymentarnej ideologii dla tego, co dobre i złe sięga korzeniem mitycznej ciemności, a jakakolwiek idea prawa rodzi się w umyśle spowitym obłokiem magicznego myślenia. W myśl tej teorii nasze konwencje i regulacje etyczne biorą początek w arbitralnie ustanowionych wizjach które w biegu dziejów spływały psychodelicznym strumieniem na rozmaitych proroków, szamanów i wizjonerów natchnionych przodczym obłędem, w niebach i piekłach namiotów czarowników którzy następnie przynosili plemieniu zbawczą opowieść, a wraz z nią obraz świata który miał być lekiem na doświadczenie kognitywnego chaosu, symbolicznym remedium na poczucie zagubienia w świecie.

 

     W przytoczonej wizji wyróżnia się postać czarownika, quasi - mitycznego bohatera, indywidualisty, stojącego niejako na progu, ani w, ani poza plemieniem; jako postać przeklęta uosabia Tamten Świat, ale paradoksalnie to właśnie kontakt z Duchami czyni go błogosławionym. W swojej wizyjnej, transowej podróży przeżywa upadek do piekieł i wywyższenie do nieb; wszystko to po to by dostarczyć społeczności zbawczego leku.


    Z tej perspektywy mit lucyferyczny stanowi wierny obraz tejże sytuacji ontologicznej; po pierwsze mamy do czynienia z pewnym pierwotnym i skostniałym obrazem świata woli który należy przełamać żeby dostarczyć rozwiązania problemu. Należy przełamać ten świat w drodze do kolejnego. Ten wątek zgodnie powtarzają tzw. religie pierwotne, w ramach których szaman - bohater, boski czy piekielny wysłannik wędruje wzdłuż kosmicznej osi, tj drzewa świata, pokonując symboliczne i mitologiczne bariery, strażników progu etc. Postać Lucyfera, jako Zbawiciela Ludzkości uosabia tę ideę w pełni - przełamanie przezeń tyranii Stwórcy owocuje zrodzeniem w raczkującej ludzkości ducha Wolnej Woli, a Jego chaotyczny charakter wnosi pierwiastek twórczego ognia w pierwotną wizję elohim, którzy w człowieku widzieć chcieli podporządkowanego ducha przeznaczonego do pracy w Ogrodzie Nieświadomości. Tę pierwotną nieświadomość jako pierwszą należy przełamać - w psychologicznym rozwoju człowieka akt ten manifestuje się najpierw w okresie dojrzewania, kiedy zrzucamy maski dzieciństwa i podległości rodzicom, później w dorosłym życiu kiedy bardziej świadomie dążymy do indywiduacji, rozpoznania i integracji własnych impulsów w celu ukształtowania spójnej osobowości, albo osobowości manicznej - takiej która będzie manifestacją indywidualnego ducha, uosobieniem pełni.
  


    Chaotyczne i przełamujące konwencjonalny obraz świata Woli wystąpienia Lucyfera czynią go w pełni jej wysłannikiem - niszcząc błogosławiony stan niewiedzy wnosi On konieczność afirmacji wolitywnego aspektu własnego ducha - poza zamkniętymi drzwiami Ogrodu świat jest nasz, staje się naszym zobowiązaniem i wyzwaniem. Przełamanie plemiennego tabu nieświadomości rodzi przymus przyjęcia odpowiedzialności za swoje decyzje. Oto cena - wykluczenie z obrad Góry, wypędzenie z Ogrodu. Nagrodą jest wolność, nieskrępowanie zaklęciem które wiąże społeczność w pozbawioną alternatyw wizję. To właśnie cechą chaotyczności i nieposłuszeństwa czyni Lucyfera przekonującym, i dopiero ciemna strona ducha zapewnia możliwość rozwoju dla kreatywnych impulsów. Ogień rozświetla dopiero ciemności, a akt rozpoznania Siebie utożsamia Człowieka że Światło Niosącym i czyni ciemność świadomą. Lekiem staje się wiedza uzyskana w mroku.

  


    Destruktywna natura Cienia wnosi konieczność analizy i refleksji nad własnymi nierozpoznanymi sygnałami. Szturmujemy mury Świętego Miasta nie bez przyczyny - po pierwsze czynnik głęboki naszej psychiki rozpoznaje, że są one iluzją, którą należy zniszczyć, żeby posiąść nasze wewnętrzne skarby; ale to wejście w stan ich posiadania jest niczym innym jak uznaniem Siebie za własne axis mundi, którego nie ma prawa zawłaszczyć żaden fałszywy mesjasz w oparciu o fikcjonalne reguły. To w nas płonie ogień, który wykradamy niebiosom, ten sam ogień gwiazd który rozpala trzewia kosmicznej pustki pożądaniem bytu. De facto nigdy nie utraciliśmy status quo - raczej pokonujemy machinacje i systemy które w oparciu o nieświadomość czyniłyby nas podległymi nieistniejącemu Bogu, który uobecnia się w dziewięciu na dziesięć przaśnych idiotach przeciwko jednej jednostce myślącej.

 


    Po drugie, intuicyjnie rozpoznajemy że nie ma żadnej świętości, żadnego świętego świętych który nie byłby zrodzony z politycznej potrzeby i ustanowiony mocą ciemnego tabu religijnej konwencji. Na przestrzeni dziejów w imię podobnie barbarzyńskich idei rozniecano stosy i przelewano rzeki krwi. Dlatego należy obalić wszelką tyranię, i w imię Bogini Przyjemności unicestwić dogmatyczną uzurpację, wprowadzić światłość wiedzy i zrozumienia w stan ideologicznego amoku, który domaga się deifikacji fallusa na szczycie Góry. Chtoniczny, przyjmujący, ale i pochłaniający atrybut Bogini, Lilith, joni piekieł, doskonale uosabia ideę oświeconej ciemności, która przyjmuje śmierć swojego Boga. I to dopiero Ona zapewnia Mu odrodzenie, bo katabasis Lucyfera zapładnia ciemność światłem na podobieństwo aktu seksualnego, otwierając drogę powrotu życia. W religii wicca tę koncepcję, relację cykliczności i dualności reprezentuje Koło Sabatów, w ramach której przenikają się emanacje pierwiastków męskiego i żeńskiego. Rozpoznanie i akceptacja Natury jako status quo unicestwia przekłamane konwencje religii abrahamicznych, deptanie kobiety przestaje być święte, a imperatywem staje się bunt, który otwiera drogę afirmacji chaosu świata jako punktu wyjścia do stworzenia go na nowo. Stan ostatecznej grozy staje się wyzwoleniem, z którego rodzi się i podnosi nowa świadomość. Zniszczenie dotychczasowego porządku zapewnia możliwość zrodzenia nowej rzeczywistości.

    Wąż gryzie własny ogon. I w tym obrazie zawiera się pełnia zarówno idei cykliczności, jak jej przełamania. A skoro przełamuje się czas, przełamuje się również strukturę materii; przełamując życie przełamujemy śmierć, i w tym dokonuje się nasza transcendencja.

Lucifer Invictus.
Ave Satanas.

Czytany 294 razy Ostatnio zmieniany środa, 11 marzec 2020 01:13

Najnowsze od Nemo Skouton

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.