sobota, 20 czerwiec 2009 00:00

Serwitory

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

Czym jest serwitor? Syndrom motywacyjny (pragnienie) jest częścią zasadniczą magii Spare'a. Dlatego też tytuł jego najpopularniejszej książki brzmi "The Book of Pleasure". Spare, i wielu innych magów, zaadoptował do swoich celów "Jungowską wersję" Freudowskiej teorii nieświadomości.

 

Jung opisał istnienie nieświadomości kolektywnej, do której wszyscy mamy dostęp. Uważał, że powstała ona w wyniku ewolucji gatunku ludzkiego. Osobiście wolę termin używany przez Jana Fries'a - Głębiny Umysłu (the Deep Mind), ale z grubsza chodzi o to samo. Spare, który nieświadomość kolektywną nazywał podświadomością, opisywał ją w taki sposób: "Wyobraź sobie podświadomość jako archetyp wszystkich doświadczeń i wiedzy, przeszłych wcieleń jako ludzie, zwierzęta, ptaki, rośliny etc., wszystko co żyje, żyło lub będzie istnieć." Zarówno Spare jaki i Peter Carroll próbowali stworzyć słownictwo, którym można by opisać zjawisko i techniki magii Spare'a. Carroll, jak uważamy FireClown i ja, próbował stworzyć słownictwo, które mogłoby być używane przez magów każdego systemu. FireClown nazywa to "szablonem dyskusyjnym". Miał to być sposób na to by, przykładowo, thelemici mogli rozmawiać z wiccanami dobrze się nawzajem rozumiejąc. Niestety próba ta nie powiodła się. Dobrym tego przykładem jest słowo "serwitor". Pochodzi ono z czasów wcześniejszych niż Magia Chaosu i było używane już w latach 30' przez Clarka Ashtona Smitha w "Weird Tales" do określenia związanych duchów. Obecnie serwitor odnosi się do jednostek urzeczywistniających się poprzez ewokację, technikę tak starą jak sama magia. Carrol pisze: "Te istoty mają bardzo wiele imion pochodzących z demonologii wielu kultur: elementale, inkuby, sukkuby, demony, mary, duchy i tak dalej". Spare zdaje się sugerować, że te jednostki są przypisane do pragnień. Innymi słowy - mag doświadczający pragnienia (sposobu w jaki psyche mówi magowi, że czegoś pożąda) formuje część podświadomości w częściowo niezależną istotę, która wykonuje zadanie potrzebne do urzeczywistnienia woli maga. Carroll częściowo odrzuca ten pogląd zgadzając się jednak, że serwitory są wytworem ludzkiego mózgu. Phil Hine, autor "User's Guide to Servitors", pisze: "Przez świadome oddzielenie części naszej psychiki i identyfikację jej poprzez imię, cechy i symbole, możemy uzyskać sposób na pracę z nią (i zrozumienie jak na nas wpływa) w stanie świadomości". Zatem, przynajmniej w magii Spare'a, Carrolla i Phila Hine'a, serwitor jest częścią psychiki maga (lub też Głębin Umysłu) ewokowaną w celu wykonania zadania. Czy te jednostki istnieją przed ich ewokacją? Być może. Magia wykracza poza czas i przestrzeń. Jeśli Głębiny Umysłu zawierają w sobie wszystkie doświadczenia, które się wydarzyły oraz wydarzą to pytanie owo jest bezsensowne, czy też jak napisał Blake: "Wszystko w co można uwierzyć jest obrazem prawdy". Jestem przekonany, że użycie serwitorów jest rozpowszechnione również wśród ludzi, którzy wcale nie uważają siebie za magów. Ludzie personifikują swoje samochody, jako dzieci mają wyimaginowanych przyjaciół czy też nadają swoim zabawkom cechy osobowości, noszą różnego rodzaju amulety i pozwalają swoim pragnieniom zająć tak dużą część ich osobowości, że w końcu stają się one demonami. Serwitory pojawiają się też w wielu filmach. Oczywistym tego przykładem są "Urodzeni mordercy" lub japoński "Tetsudo". W "Urodzonych mordercach" demony zostają ostatecznie wchłonięte i dwójka morderców przestaje zabijać. "Siedem" pokazuje rytuał, w którym morderca używa ludzi jako mieszkań dla demonów, w tym wypadku - siedmu Grzechów Głównych. Według mnie wszystko to są przykłady użycia serwitorów. Ich charakterystyka jest zgodna z definicją Hine'a - są to oddzielone części psyche lub osobowości, które uzyskały częściową niezależność (semi-independence). Oczywiście w przypadku demonów absorbujących osobowość akt ten może być trudny do zaakceptowania, lecz początek może być właśnie taki.

Opowiem wam pewną historię. Jakieś 12 lat temu miałem przyjaciela, uroczego, przystojnego mężczyznę. Był inteligentny, dobrze zbudowany i nie pił. Często pilnował (baby-sit) córkę innego przyjaciela. Okazało się, że był seryjnym gwałcicielem. Śledził kobietę, gwałcił ją a następnie bił aż do nieprzytomności. Złapano go, gdyż zasnął w pobliżu mieszkania ofiary a policja znalazła go ze śladami jej krwi. Jestem pewien, że w końcu zacząłby mordować swoje ofiary. Na szczęści nie miał tej szansy. Według mnie pewnego rodzaju niemożność do zrozumienia swojej wściekłości w stosunku do kobiet zaowocowała oddzieleniem się części jego osobowości, tej gwałtownej, nienawidzącej kobiet. Stała się ona demonem, częściowo niezależnym serwitorem. Obsesja doprowadziła do stworzenia demona, który całkowicie go opanował i mój przyjaciel stał się całkowicie innym człowiekiem. Z tego co wiem, sam nie był nawet świadomy istnienia demona. Nikt z jego przyjaciół też nic odmiennego nie zaobserwował, lecz z pewnością jego ofiary go zobaczyły.

Tworzenie serwitorów

Współcześni magowie rozwinęli jungowską teorię nieświadomości kolektywnej by wykazać, że magia dzieje się wewnątrz tego, co Spare nazwał podświadomością, a Fries Głębinami Umysłu. Serwitory są przywoływanymi z Głębin Umysłu pół-autonomicznymi istotami, które mają wykonać pewne zadania. Stephen Mace w swojej monografii "Stealing the Fire from Heaven" nazywa to czarnoksięstwem. Definiuje to następująco: "Czarnoksięstwo jest sztuką opanowywania duchów i szkolenia ich tak, by były całkowicie posłuszne. Mag używa sił umysłu tak, aby zmusić je do spowodowania zmian zarówno w jego umyśle jak i poza nim". Większość pisarzy jednomyślnie uważa, że zanim mag przystąpi do wykonywania rytuału powinien jasno zrozumieć swoje intencje, czyli zrozumieć pierwotną naturę swojego pragnienia. W większości przypadków kreacja serwitora jest bezcelowa. Zwykłe zaklęcie, sigilizacja życzenia i rzutowanie go w Głębiny Umysłu w stanie pustki ("zaszczepienie" sigila) powinno wystarczyć. Tworzenie serwitora ze względu na wrażenia jakich to dostarcza również jest odradzane, chociaż sądząc po lekturze średniowiecznych grimuarów, był to popularny sposób na spędzenie wieczoru bez telewizora. Nieletni "sataniści" też są niezwykle dumni z tego sportu. Magowie chaosu, i jak mam nadzieję, czytelnicy tego eseju, będą tworzyć serwitory z bardziej praktycznych powodów. Jeśli mag nie wierzy, że życzenie może zostać spełnione dzięki sigilizacji, zarówno z powodu barku sukcesu w przeszłości, niemożności zapomnienia życzenia czy też, dlatego że cel jest złożony lub powtarzający się, stworzenie serwitora byłoby najwłaściwsze. Serwitory mogą być używane do znajdywania rzadkich ksiąg, do zwiększenia sprzedaży w sklepie, do znalezienia pracy, do denerwowania wrogów, ochrony domu i mnóstwa innych zadań. Serwitory mogą też pomóc w dekonstrukcji i rekonstrukcji osobowości maga. Na liście dyskusyjnej Z-cluster opisywano serwitory, które kompresują i rozciągają czas, atakują spamerów, pomagają ominąć korki w godzinach szczytu i są żołnierzami w wojnach magów. Użycie serwitorów jest wprawdzie rozpowszechnione również wśród zwykłych ludzi. Jednakże magowie i czarnoksiężnicy tworzą serwitory świadomie. Natomiast pozostali zazwyczaj robią to nieświadomie. Co jak już opisałem, może mieć nieprzyjemne skutki, zarówno dla twórcy serwitora jak i społeczeństwa.

Serwitory zawierające elementy osobowości mogącej być określoną jako "społecznie nieprzystosowana" często nazywane są demonami. Mace tak o nich pisze: "Demony nierzadko powodują nastroje, fantazje a nawet zachowania trudne do opanowania. Zazwyczaj powstają w odpowiedzi na trudne dzieciństwo. Dorosły czarodziej w końcu zdaje sobie sprawę, że są one szkodliwe i ze wszystkich sił będzie starał się je "związać", tak by nie przeszkadzały mu już więcej". Bo "związane" demony mogą być bardzo użyteczne. Skoro jednak tak wiele serwitorów jest gotowych do użycia dzięki wykorzystaniu grimuarów, ewokacji elementali, inkubów i im podobnych, sensownym wydaje się być pytanie dlaczego mag miałby się trudzić i kreować jeszcze jednego. Mace odpowiada w taki sposób: "Użycie wcześniej istniejących bytów może sprawiać problemy, gdyż korzystanie z nich wymaga zachowania ogromnej ilość nakazów moralnych i teologicznych". Tym z czytelników, którzy kwestionują ten pogląd radzę ewokować przy użyciu grimuarów jakiegoś pomniejszego demona (jak Belphegor, a nie Belial) i wybrać się na seans do medium. Wątpię w to, by to doświadczenie przyniosło czytelnikowi jakieś znaczące lub długotrwałe zmiany choć nie będzie to pozbawione walorów rozrywkowych. I (jak muszę zaznaczyć), w niektórych przypadkach może być przyczyną bólu brzucha.

Kreacja i nakazanie wykonania zadania serwitorowi może mieć duży wpływ na życie maga. Dlatego też tak ważna jest krytyczna analiza pragnienia maga. Do tego może być użyta dowolna technika, ale chyba najbardziej pomocną byłaby dyskusja z innym magiem. Jest to zwłaszcza ważne gdy ma być stworzony serwitor, który wywoła zmiany w osobowości maga, gdyż jest bardzo prawdopodobnym, iż prócz wyzbycia się oczywistej wady, mag usunie wiążącą się z nią cechę pozytywną, co może go znacznie osłabić. Gdy już intencje poddane zostały analizie i mag jest pewny, że nie będzie się to wiązać z żadną niechcianą zmianą osobowości, właściwy proces tworzenia może się rozpocząć. Serwitory można podzielić na dwie grupy - te które pochodzą z rozpoznawalnych rejonów osobowości maga oraz te z głębszych rejonów podświadomości (tym samym - ich pochodzenie z osobowości maga może nie być rozpoznawalne). Jeżeli, na przykład, stworzę serwitora by dokuczyć wrogowi to bez trudu można poznać, iż wywodzi się to z mojej wściekłości czy nienawiści. Jeżeli jednak przywołam elementala by sprowadzić deszcz, to pozornie będzie tu brak połączenia z moją psyche. Bez wątpienia połączenie istnieje, ale na tak głębokim poziomie, że jest on już wspólny dla wielu innych ludzi. Duchy są innym przykładem istot pochodzących z głębokich warstw podświadomości. Dlatego często są postrzegane w ten sam sposób przez zupełnie różnych ludzi. To czy mag kreuje serwitora z własnej psyche czy przyzywa istotę wcześniej istniejącą, może zależeć od zadania do jakiego serwitor jest przeznaczony. Oczywiście można tworzyć serwitory składające się po części z psyche maga, a po części z Głębin Umysłu. Jestem biznesmenem i bardzo ważnym dla mnie jest szybki odbiór potwierdzeń płatności. Kreuję serwitora by przyśpieszyć odbiór listów. Wyobrażam sobie, że wygląda jak Zippy - maskotka Poczty, ale trzyma też wielki pistolet - Zippy listoniosz-psychopata. Ma za zadanie przyspieszyć doręczenie moich przesyłek, a dokładniej czeków. Oczywiście zawiera dużo ze mnie samego: złość na Pocztę, obawę o pieniądze, niechęć do biurokracji i moją agresję. Jednocześnie część z niego jest produktem ludzi z działu marketingu Poczty, którzy zakorzenili wizerunek maskotki w świadomości amerykańskiej. Co nieco powstało dzięki mediom rozpisującym się o morderstwach listonoszy dokonywanych przez kolegów z pracy w ciągu ostatnich kilku lat. Psycho-Zippy jest zatem serwitorem-hybrydą i jego energia pochodzi z obydwu źródeł. Mój Zippy może też być uważany za demona, ponieważ wywodzi się z obsesyjnych (i społecznie nieprzystosowanych) elementów mojej osobowości, które zostały zaprzęgnięte do wykonania pewnego zadania. Stworzenie tego serwitora można zatem uważać za rodzaj terapii, gdyż uwalnia mnie od tych elementów. Prześledźmy proces powstawania takiego serwitora. Najpierw zdałem sobie sprawę ze swoich obsesji manifestujących się jako ciągły niepokój o płatności, które wprawdzie zostały wysłane, lecz muszę na nie czekać przez niewiadomą liczbę dni. Taka obsesja jasno wskazuje na pożądanie - chcę moich pieniędzy na czas. Mógłbym sigilizować to pragnienie, lecz problem będzie się powtarzał, zatem to nie rozwiąże sprawy. Mógłbym użyć godformy takiej jak Ganesh, Hermes, Legba czy nawet Nyarlathotep, ale tego też już próbowałem. Bogowie są pod tym względem bardzo kapryśni i musiałem targować się z nimi o każdą zaginioną przesyłkę. Zdecydowałem więc, że stworzenie serwitora jest najodpowiedniejszą rzeczą. W moim przypadku autorzy reklam Poczty stworzyli sigila za mnie. Wystarczy go tylko lekko zmodyfikować dodając mu duży pistolet. Lecz w wielu innych przypadkach może okazać się koniecznym by najpierw sigilizować swoje życzenie, a potem w wyobraźni nadać temu sigilowi formę serwitora (który może być czymkolwiek co uznasz za stosowne). Ten proces można znacznie uprościć gdy stworzysz alfabet magiczny (nazywany także czasem Alfabetem Żądzy), który zawiera właściwości twojej osobowości i umysłu pod postacią sigili. Pisanie automatyczne, powszechny sposób tworzenia takiego alfabetu, może również być pomocne przy rysowaniu kształtu serwitora. O Alfabecie Żądzy Mace pisze: "Każda litera (a właściwie ideogram) reprezentuje siłę... nieświadomą strukturę lub rozmaite energie, które mag dostrzega lub chciałby dostrzegać wewnątrz samego siebie". W skrócie - mag sigilizuje pragnienie a potem używa pisania automatycznego do utworzenia ideogramu. Litery tego alfabetu mogą być następnie połączone by utworzyć kształt serwitora, raz jeszcze przy użyciu pisania automatycznego. Alfabet Żądz jest zestawem osobistych magicznych symboli, które określają konkretne zdolności umysłu lub aspekty osobowości maga. Chociaż AŻ zazwyczaj jest graficzny nic nie stoi na przeszkodzie, by składał się z gestów, dźwięków czy nawet stanów świadomości. Budowa alfabetu nie musi też być tak formalna jak zalecają Spare, Carroll, Phil Hine, Jan Fries, Stephen Mace i inni. Można go, na przykład, stworzyć z powtarzających się gestów czy dźwięków używanych przez maga w rytuałach. Ponadto nie jest koniecznym by był zdolny do zdefiniowania poszczególnych elementów AŻ poza miejscem gdzie odprawia rytuały. Świadomy umysł wcale nie musi znać znaczenia i atrybutów alfabetu, ponieważ mag używa go tylko w wyższych stanach świadomości wywołanych rytuałem. FireClown i ja, którzy mamy podobne podejście do magii, świadomie nie rozumiemy zbyt wiele z naszych Alfabetów Żądz. Mają one więcej wspólnego z powtarzającymi się dźwiękami, gestami i stanami świadomości niż z znakami graficznymi. Chociaż wielu magów praktykujących magię AOSpare'a jest mocno przywiązana do jego technik, niewolnicze przywiązanie na pewno nie jest tym, czego chciałby Spare.

Bodźcem do napisania tego eseju było pytanie członka listy dyskusyjnej Z(cluster), międzynarodowej organizacji zrzeszającej magów chaosu, ontologicznych anarchistów i im podobnych, utworzona przy pomocy internetu. Oto owo pytanie:

"W czasie sigilizowania pragnienia kilkakrotnie natknąłem się na dziwne istoty, które jak mi się wydaje wiążą się z sigilami. Czasami te istoty mają imiona, a ich wartości liczbowe wiążą się z pragnieiem. Czym są te istoty? Czy mogę z nich uczynić serwitory?"

Jak zapewne czytelnik dostrzeże, odpowiedź na to pytanie została już udzielona. W czasie sigilizowania pragnienia mag przypadkowo natknął się na serwitory, które w pewien sposób powstały z sigili. Teraz mag musi sprawdzić czym są te serwitory, jak są połączone z Głębinami Umysłu i wreszcie - jak można ich użyć. Inną ważną kwestią jest używanie energii spętanych demonów do wzmocnienia niektórych elementów osobowości maga, o czym opowiem w dalszej części tego eseju. Po sformułowaniu magicznej intencji trzeba stworzyć odpowiednie mieszkanie dla serwitora. Może być to kształt utworzony za pomocą sigilizacji, amulet, talizman, fetysz, program lub skrypt komputerowy a nawet elektroniczna maskotka. Odradzam używania żyjących stworzeń jako mieszkań, częściowo z powodu ich złożoności, a częściowo z powodu tego, że jest to robione zbyt często przez rodziców z dziećmi, posiadaczy zwierząt domowych z ich podopiecznymi, szefów z pracownikami; żeby wymienić tylko kilka przypadków, w których człowiek wydziela część swojej psychiki i próbuje ją wygnieść w osobowości innych ludzi. Większość z tych prób kończy się porażką. Duchy zwierząt, takich jak choćby koty, raczej w ogóle nie mogą być zaliczone do serwitorów, ale są raczej wspólnikami maga (wiedźmy), dobrowolnie pomagającymi w ich pracy. Mieszkanie serwitora niekoniecznie musi przybrać postać materialną, ale jak wykazuje Phil Hine: "To pomaga w późniejszym tworzeniu osobowości serwitora jako jednostki obdarzonej indywidualnością. Pomaga to również w skupianiu uwagi w czasie przywoływania serwitora by go wchłonąć lub przeprogramować". Powróćmy do mojego Psycho-Zippiego. Ma on za zadanie przyspieszać przesyłkę czeków dla mnie. Nie ograniczam czasu jego istnienia, gdyż problem ewidentnie będzie się powtarzał. Zdecydowałem, że Psycho-Zippy będzie miał określony kształt, który będzie połączony z materialnym mieszkaniem. Będzie to koperta z rysunkiem Zippiego-z-pistoletem w miejscu znaczka. Ta koperta będzie zaadresowana do mnie i zawierała czek, na który będę mógł wypłacić dowolnie dużo pieniędzy, a podpisana jest przez Wszechświat. Ten talizman w kształcie koperty położę na swoim ołtarzu. Będzie to miejsce odpoczynku dla Psycho-Zippiego w czasie gdy nie terroryzuje pracowników Poczty. Spisałem również listę instrukcji ograniczających działalność Psycho-Zippiego do jednego celu - przyspieszania moich przesyłek. Przecież nie chcę by przekonywał każdego listonosza, że zamordowanie kilku kolegów przed rozwaleniem sobie głowy jest najprzyjemniejszym sposobem spędzania dnia. Phil Hine proponuje, żeby przed wypuszczeniem serwitora opracować listę kontrolną zawierającą poszczególne intencje, sigilizowane pragnienia, określającą czy czasowe ograniczenie, materialny odnośnik (mieszkanie), imię i specyficzny kształt są wymagane. Należy również zdecydować co ma się stać z serwitorem po wykonaniu zadania i, w końcu, sporządzić listę instrukcji dla niego. Jak można zauważyć - jest to bardzo formalne podejście do tworzenia serwitorów. Ja sam zazwyczaj używam bezimiennych, bezkształtnych serwitorów, które nie posiadają również żadnego materialnego mieszkania i są kreowane natychmiastowo, do wykonania ściśle określonego zadania. W czasie dłuższej pracy z nimi kilka uzyskało osobowość, a przynajmniej jej cień. Kilka z nich wysłałem by przyspieszały mój przejazd przez zakorkowane ulice. Inny wyszukuje wolne stoliki w zatłoczonych restauracjach. Nie stworzyłem ich specjalnie. Powstały w rezultacie powtarzania zaklęć, uformowały się niejako z "własnej woli" (of their own accord). Ponieważ nie dewokuję serwitorów po wykonaniu zadania i zostawiam je w dotychczasowych mieszkaniach, sądzę, że mam kilka niemrawych i nieskomplikowanych gdzieś w pobliżu siebie, które wkraczają do akcji gdy tylko ich potrzebuję.

Czytany 1988 razy Ostatnio zmieniany piątek, 21 październik 2011 12:31

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.