sobota, 15 listopad 2014 19:15

Teoria i praktyka rytuału magicznego

Napisała
Oceń ten artykuł
(1 głos)

1. Wstęp

Celem tych notatek jest powiedzenie czegoś użytecznego o magicznym rytuale. Nie jest to łatwe, ponieważ rytuał jest czymś,
co się tworzy, a jakakolwiek sekswencja czynności może zostać zrytualizowana i użyta do symbolizowania czegokolwiek; lecz coś podobnego możemy powiedzieć o słowach i języku, a nie powstrzymuje nas to przed próbami porozumiewania się - a zatem podejmę próbę powiedzenia czegoś pożytecznego na temat rytuału i postaram się bezpiecznie przepłynąć między Scyllą atropologii i łatwych uogólnień a Charybdą kultowości i nabożnej postawy. Moją motywacją do pisania nieniejszego jest moje przekonanie, że każde zachowanie może zostać zrytualizowane i niemożliwe jest stwierdzenie, że "magiczny rytuał składa się z tego i tego", że niektóre rytuały są lepsze od innych itp.


Powstaje tu pytanie, co rozumiem przez "gorszy" i "lepszy" w odniesieniu do rytuału, "efektywny" i "nieefektywny" w magicznym kontekście. Śpieszę oto z pragmatyczną odpowiedzią. Rytuał magiczny jest "dobry", jeśli osiąga swój cel bez niepożądanych skutków ubocznych, a jest "zły", jeśli powoduje zawalenie się dachu na twoją głowę.


Definicja ta implikuje inne przekonanie - że rytuał magiczny pobudza potencjalnie niebezpieczną (a napewno amoralną) siłę
psychiczną, która musi zostać skanalizowana i ukierunkowana; tradycyjne formy rytuału nie są wcale tak arbitralne, jak się być wydają.

Obraz rytuału magicznego (w podstawowej formie stosowanej przez wieki w Europie) jest taki: mag pracuje w kręgu i używa
konsekrowanych narzędzi i magicznych imion przeróżnych istot, aby przywołać bądź odegnać Moce. Wygląda na to, że to
działa. W każdym razie działa na pewnych ludzi przez jakiś czas. Jak dobrze działa? To jasno postawione pytanie, lecz
niełatwo na nie odpowiedzieć, ponieważ zbyt wiele ego wchodzi w grę, gdy ktoś ma przyznać, że jego rytuały nie zawsze
odnoszą pożądany skutek. Moje rytuały nie zawsze działają - czasem wydaje się, że nie dzieje się nic, czasem pojawiają się
nieoczekiwane skutki uboczne. To samo da się powiedzieć o wszystkich magach, jakich znam osobiście - i myślę, że również o wszystkich ludziach. Nawet na ziemskim poziomie, jeśli kiedykolwiek próbowałeś powtórzyć "magiczną chwilę" w znajomości z kimś, zobaczysz, że trudno jest wejść dwa razy do tej samej rzeki - istnieje ułudna "iskierka", która po prostu "wędruje" wedle swojego kaprysu - czasem jest, a czasem jej brak.

Podsumowując, sam chciałbym wiedzieć, dlaczego pewne rytuały działają lepiej od innych, a niektóre - nawet gdy owa
iskierka jest obecna - wywołują negatywne skutki. Te notatki zawierają trochę moich przemyśleń na ten temat. Jako że
starałem się docierać do głębi problemu, moje podejście do niego jest miejscami abstrakcyjne; zazwyczaj przedkładam
praktykę nad teorię, lecz jeśli magia ma być czymś innym niż przesądem, potrzebujemu pewnego modelu tego, co się dzieje,
przyczynowości magicznej, dzięki której można będzie określić, co w rytuale jest dobre, a co złe. Tradycyjne modele aniołów, duchów, bogów i bogiń, duchów przodków i tak dalej są przydatne do pewnego momentu, lecz historia nie kończy, się na nich i dopiero wychodząc poza tych "pośredników" mag jest zmuszony stanąć twarzą w twarz z naturą świadomości i stać się kimś w rodzaju mistyka.

Idea, wedle której świat fizyczny jest produktem końcowym "procesu świadomości" jest pierwszą zasadą wschodniej filozofii ezoterycznej i leży u podstaw kabalistycznej doktryny emanacji i sephiroth oraz została przyjęta przez wielu
dwudziestowiecznych magów jako użyteczny dodatek do jakiegokolwiek uznawanego przez nich tradycyjnego modelu magii.
Gdy ktoś raz uznał, że jest możliwe tworzyć "myślokształty" i "sztuczne elementale" i "telesmiczne obrazy", to od tego już tylko
mały krok wiedzie do przyznania, że bogowie, boginie, anioły i duchy występujące w tradycyjnej magii nie mogą istnieć poza
świadomością, któa je tworzy i podtrzymuje. Osobiście wierzę w to... w pewne dni tygodnia. W pozostałe dni tygodnia jestem szczęsliwy wierząc w rzeczywistośc pełną bogów, bogiń, archaniołów, elementali, duchów przodków etc. Podobnie jak wielu magów, w ciekawy sposób znajduję się na pograniczu obu poglądów. Niektórzy magowie wierzą, że o ile bogowie, boginie itp. mogą być kreacjami świadomości, tak jak pieniądze czy Kostytucja, istoty takie rozpoczynają swoje własne życie i mogą być traktowane jak naprawdę istniejące. Tak więc, choć przejawiam pogląd, że magia jest manipulacją świadomości, będziecie mogli zobaczyć mnie wzywającego Moce z taką powagą jak to czynią wszyscy.

Czytany 7425 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 maj 2017 17:53

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Wróżka
Lilith

Rytualista
Canis

 

Czat
Ezoteryka 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.