;
niedziela, 01 lipiec 2018 10:49

Jak to właściwie działa? - Mechanika i biochemia magii

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(5 głosów)


    Na dźwięk słowa "mag", w naszej wyobraźni formuje się specyficzny obraz - widzimy mężczyznę ubranego w długą ciemną szatę, z bogato zdobionym łamenem na piersi, często także z koroną zdobiącą jego głowę. Stoi on przed ołtarzem w kręgu otoczonym słowami w przeróżnych językach, które mają zapewnić mu ochronę i silę potrzebną do realizacji swoich pragnień.

 

 

 

Na ołtarzu znajduje się kielich, sztylet, pentakl, a także lampa mająca przedstawiać jego światło i flakon z olejem, dzięki któremu konsekruje on i wyświęca wszystko podług swej Woli.  W pobliżu znajduje się trójkąt, w którym na żądanie maga ma pojawić się posłuszna mu istota. Osoba parająca sie ową sztuką ma mieć wystarczającą moc, aby kontaktować się z najwyższymi siłami we wszechświecie, aby każda istota spełniała jego zachcianki czy też modyfikować rzeczywistość podług swych żądań. Jednak zatrzymajmy się na chwilę - jak to możliwe, że cała ta, jak często ją nazywają osoby prześmiewające magię, "teatralna szopka"  ma prawo działać? Jak to się dzieje, że wypowiedzenie paru słów jest w stanie sprawić, że przed naszym obliczem stanie istota będąca w stanie dowolnie wpływać na uczucia wszystkich ludzi czy dowolnie modyfikować pogodę? Z jakiej racji pewne materiały i działania są w stanie tak intensywnie wpływać na rzeczywistość, no i w końcu - jak w ogóle to wszystko działa?

    Każdego z nas prędzej czy później nachodzą takie wątpliwości. Co prawda, nie muszę wiedzieć czym jest elektryczność sama w sobie czy tym bardziej energia elektryczna (bo tego nawet dziś nie wiemy) żeby móc włączyć telewizor czy zapalić światło, ale nasz fach działa na trochę innych zasadach. W końcu - kto nam zagwarantuje, że tak naprawdę nie ma racji katolicyzm; że wszystko z czego korzystamy to złe siły pod ładnymi płaszczykami i że po śmierci czeka nas wieczne potępienie? Mógłbym pić codziennie dawkę trucizny z tej racji, że po jej wypiciu mam lepsze samopoczucie, ale moja niewiedza nie uchroniłaby mnie przed tym, że po pewnym czasie na jej wskutek bym zmarł. "Niewiedza jest błogosławieństwem", lecz prędzej czy później nadchodzi moment, kiedy zasłona dziewiczej nieświadomości jest bezpowrotnie zrywana. Zresztą  - wszyscy prędzej czy później umrzemy, czyż nie?

    Mi niestety nie odpowiada zabawa po ciemku zabawkami niewiadomego pochodzenia. Jeśli znasz zasady własnego podwórka, to lepiej poznasz jak tak naprawdę funkcjonuje cały wszechświat. Wypadałoby więc przyjrzeć się podstawowej kwestii i spróbować ją zrozumieć - jak to wszystko właściwie działa? Często mówimy, że to wszystko dzieło duchów, energii, idei, jednak pomijamy podstawową kwestię - JAK? Jak to się dzieje, że tak potężny duch może przyjść do nas i zgodzić się na współpracę bądź posłuszeństwo względem nas? Na co mu ofiary czy modlitwy - w porównaniu do niego jesteśmy ledwie mrówką. W jaki sposób człowiek steruje energią? Mówienie, że to wszystko to działanie czakr, nadal nie przybliża nas do odpowiedzi - w jaki sposób to robią czakry? Jakim cudem człowiek może wpływać na idee, skoro powinna robić to każda myśl i w ogóle - jak idea może istnieć sama w sobie? Prędzej czy później spotyka nas mur, którego nie jesteśmy w stanie przebić żadnym narzędziem - "nie wiem".

    Aby móc to wszystko wyjaśnić musimy odwołać się do podstawowej doktryny ezoteryki, przynajmniej tej w ujęciu tradycji hermetycznej; doktryny mikro- i makrokosmosu. Kiedy malarz tworzy swe dzieło, nieświadomie zamieszcza w nim swój aktualny stan umysłu, swoje emocje, rozterki, pragnienia i problemy. Nie musi byc to nawet rzucające się w oczy, jednak w subtelny sposób te informacje i odbicie autora kryją się w jego sztuce. Na takiej samej zasadzie wszelkie dzieło Najwyższego Boga jest jego swoistym odbiciem. Odwołując się zarówno do hermetyzmu wyroczni chaldejskich czy kybalionu, wszechświat to tak naprawdę umysł Boga. Z tej racji każdy umysł to tak naprawdę pomniejszony, wierny bądź zniekształcony ale jednak, obraz wszechświata. Pierwotny wzór nazywamy zawsze makrokosmosem, a jego odbicie w pomniejszeniu zwane jest zawsze mikrokosmosem.

 

 

 



    Człowiek jako obraz wszechświata jest zbudowany na tym samym schemacie. Dziś dostępny jest dla nas najwierniejszy i najpełniejszy schemat rzeczywistości, jaki powstał w historii - Drzewo Życia. Osoby niezapoznane z wiedzą o nim odsyłam do tego artykułu, ponieważ posiadanie podstawowych informacji o nim bardzo nam wszystko ułatwi: (LINK). Jak zauważyłeś po jego przeczytaniu, kabała serwuje nam także schemat mentalności człowieka i budowę jego ego. Dobrze będzie o tym pamiętać podczas dalszej części mojego artykułu.

    Ostatnimi czasy coraz bardziej zauważałem jak bardzo w pewnych kwestiach dzisiejsza magia się zatrzymała rozwoju. XIX i XX wiek obfitował w wiele innowacji, między innymi duże zderzenie się ezoteryki typowej dla naszego niedalekiego otoczenia geograficznego (kabała, hermetyzm, gnostycyzm i tradycje grimuaryczne) z technikami szamanistycznymi i z dalszego Wschodu (siwaizm i ogółem hinduizm, buddyzm, systemy bramińskie czy też taoizm), co owocowało czasem stabilnym eklektyzmem (jak idealne dopasowanie kabalistycznego modelu rzeczywistości z taoistycznym, co niegdyś wydawało się niemożliwe do pogodzenia). Zaczęto ekstrahować z magii to, co było dla niej kluczowe i łączyć aby otrzymać jeszcze bardziej efektywne techniki.

     Po śmierci H.P. Bławatskiej, S.C. Mathersa, A. Crowleya i innych kluczowych dla tego okresu okultystów cały świat ówczesnej ezoteryki został pozostawiony w połowie rozwoju z pytaniem - no dobrze, ale co dalej? Jako odpowiedź padły tak naprawdę trzy głosy - wyparcie się eklektyzmu i powrót do praktyk początkowych, pozostanie przy tym co obecnie jest oraz magia chaosu.

    Wielu praktykantów uznało za stosowne odrzucenie spuścizny Crowleya, Złotego Brzasku i Bławatskiej i powrót do form magii, które tamci zsynkretyzowali. Efektem tego jest np wicca (która powołując się na swe starożytne korzenie hipokrytycznie czerpie np. rytuały pentagramu z GD), praktyka typowo i wyłącznie grimuaryczna czy rodzimowierstwo konkretnych terenów, czasem w zmienionej formie (czyli ponownie wicca, asatru, rodzimowierstwo słowiańskie, magia naturalna etc). Problematyczność w tym opiera się na dużym i częstym zagubieniu sensu właściwego danej praktyce przez niewłaściwe zrozumienie systemu i jego natury. Przykładowo; karygodnym błędem ezoteryki zachodniej (którego NIGDY nie popełnił ani Crowley ani Bławatska) jest tzw. doktryna otwierania czakr i tego, że otwarcie czakry trzeciego oka prowadzi do oświecenia. Jest to czysty bullshit wynikający z niezrozumienia pewnych doktryn. Sama czakra trzeciego oka ściśle wiąże się z pewnymi aktywnościami parapsychicznymi, lecz tak jak pozostałe czakry jest głównie energetycznym sercem w ciele astralnym i ucieleśnieniem oraz źródłem konkretnych sfer psychicznych. Nie da się jej otworzyć, a tym bardziej nie prowadzi to do oświecenia ;). Ten błąd myślowy wynika z tego, że myślimy dziś o hinduizmie jako o jednym i spójnym systemie a nie wielu osobnych. Siwaici bowiem wyznają doktrynę, że Śiwa dysponuje trzecim okiem zwanym okiem Siwy, którego otwarcie skutkuje Siwadarshaną, a co za tym idzie, jak już sam wiesz, przekroczeniem Otchłani i oświeceniem. Oko Siwy nie ma jednak żadnego związku z trzecim okiem, bowiem oko Siwy to po prostu metafora, a nie czakra. W podobny sposób wicca wypaczyła realne praktyki czarownictwa zmieniając nasze spojrzenie co było prawdziwym kultem czarownic (ale o tym w innym artykule).

    Drugie podejście, czyli kultywacja tego, co zostało w wieku XIX i XX wniesione to także niekonstruktywne i małostkowe rozwijania owej wiedzy. Przykładowo zaliczają się tu osoby, które niczym automaty bez zrozumienia odtwarzają pewne techniki magiczne np Złotego Brzasku. Tak naprawdę efektem tego jest zaniżanie oczekiwań względem samej magii, bo w końcu jeśli ktoś czegoś nie potrafi, to automatycznie to nie jest wina jego niekompetentnego podejścia, bo w końcu jest doskonały i to jest niemożliwe dla całego świata prawda? W końcu jakim cudem ktoś jest w stanie skonstruować reaktor jądrowy po zdobyciu olbrzymiej wiedzy skoro ja bez żadnej nie potrafię go skonstruować?;) Ale już w pełni na poważnie - w olbrzymim stopniu ogranicza się tym możliwości przyszłych adeptów, ponieważ, gdy wytyczasz sobie pewną granicę możliwości, to automatycznie się w niej zamykasz. Nawet w kontekście psychologicznym lepiej jest mierzyć zbyt wysoko niż za nisko. Zresztą nic Ci da beznamiętne kreślenie pentagramów palcem w powietrzu z myślą podporządkowania sobie nawet własnego ciała, skoro nie jest się w stanie pojąć dogłębnie jakiegoś sensu. W podobny sposób rynek zalewają publikacje bez żadnej wartości nie wnoszące nic innowacyjnego i po prostu przekształcające jakąś technikę (np tandetne techniki medytacyjne, pożałowania godne nowoczesne pseudogrimuary np. Necromicon bądź inne bezwartościowe niszowe książki).

    Pewnie w tym momencie na twarzach wielu osób zagości oburzenie i gniew z potrzebą zakupu wideł i rozpalenia pochodni, ale prawda nie zawsze musi być przyjemna - magia chaosu nie ma większej wartości. Dziś wiele osób zachwala magię chaosu (zresztą sam to robiłem), bo uznają ją za po prostu praktyki eklektyczne. Prawda jest taka, że tak naprawdę magia chaosu to nie synkretyzm, tylko konkretna forma praktyk, dlatego dziś stanowczo sprzeciwiam się nazywaniu praktyk eklektycznych magia chaosu, bowiem magia chaosu to praktyki magiczne będące kontynuacją połączonych praktyk i publikacji Fratra. U.D. i Petera Carrolla przynależne do Iluminatów Thanaterosa. Ów system magiczny twierdzi, że obnaża magię z niepotrzebnych rzeczy i odkrywa mechanikę magii dając w pigułce całą jej efektywność. Jeśli zajrzymy do Psychonauty i Liber Null zrozumiemy, że tak naprawdę Carroll nie wnosi nic nowego (praktycznie większość jest zapożyczona od Spare'a i Crowleya) ani nie rozjaśnia, lecz spłyca wszystkie kwestie magiczne . Przykładowo: Carrol wysuwa koncepcję, że odmienne stany świadomości są tak naprawdę kluczem do praktyki magicznej i mistycznej. No i super, jak najbardziej trafne spostrzeżenie, ale co dalej? Carroll mówi o jednym typie wprowadzania się w trans skupieniowy i nic więcej. Substancje psychoaktywne? Przedstawione mało innowacyjnie, bez większego wkładu w tej sprawie. Carroll mówi także, że szaty, wszelkie narzędzia i atrybucje to narzędzia dla naszego umysłu. Świetnie, twierdzenie wzięte już od Mistrza Theriona, ale ponownie - co dalej? Nic, Carroll nie wyjaśnia jak i w jaki sposób wpływają na umysł, CO TO DAJE i JAK ten wpływ zastąpić. Sam Carroll po dyskusjach z wieloma osobami i podróżach uznał, że porzuca magię i przywództwo swojej organizacji na rzecz zajmowania się fizyką kwantową w tym także trójwymiarowym czasem. Moim zdaniem to bardzo dobrze i mam nadzieję, że wiele osiągnie na nowej ścieżce.

    Pomiędzy tymi wszystkimi trzema podejściami mamy dzisiejszą ezoterykę i niestety, ale nie zanosi się zbytnio na zmiany tak więc uznałem, że warto się samemu zastanowić. Ostatnio w moje ręce wpadła książka tłumacząca od podstaw neurolingwistyczne programowanie oraz jego pewne metody od podstaw. Z racji tego, że już od pewnego czasu miałem zająć się tym tematem uznałem, że jeszcze tego samego dnia zabiorę się za jej lekturę. Szczególnie mocno zainteresował mnie fragment, wedle którego pewnym czynnościom mentalnym sprzyja i towarzyszy często spojrzenie w konkretną stronę. Przykładowo, aby łatwiej przypomnieć sobie obraz wizualny można skierować wzrok na lewo w górę, a żeby wyobrazić sobie niesłyszany przez nas dźwięk - w prawo. W niedawnym czasie czytałem publikację Kartezjusza, gdzie jedną z ilustracji był drzeworyt przedstawiający kartezjańskie spojrzenie na szyszynkę (ponieważ sam Kartezjusz wykonał szkic ukazujący poprzez konstrukcję optyczną umiejscowienie szyszynki, co dziś wielu kojarzy z nakładającym się na to sigilem Lucyfera) i w mojej głowie pojawił się pomysł - czy skoro konkretna konstrukcja optyczna wskazuje umiejscowienie szyszynki, to czy owe kierunki spojrzenia nie mają przypadkiem choć nikłego związku z mózgiem? Po głębszym nałożeniu schematu pięciu żywiołów (gdzie żywioł ducha tak jak w magii enochaińskiej jest czarnym krzyżem łączącym cztery żywioły) w pewien specyficzny sposób okazało się to logiczne. Schemat czterech żywiołów na mózgu nas nie obchodzi, bowiem ważniejsza jest inne spojrzenie - schemat zapożyczony z Drzewa Życia.

    Wyobraź sobie, że przed Tobą znajduje się sześciokąt foremny - jego górnym wierzchołkiem jest Daath związana z Saturnem, a reszta to sefiry od Chesed do Jesod (z Tiferet pośrodku sześciokąta). Skup się na jakimś punkcie w przestrzeni pomiędzy Tobą a sześciokątem i wyobraź sobie linię od jakiegoś wierzchołka sześciokąta do punktu, a następnie ją przedłuż dalej. W efekcie np linia od Chesed zaczynająca się w lewym górnym wierzchołku będzie się kończyc w prawym dolnym (w taki sposób światło przechodzi przez soczewkę o zerowej ogniskowej, a nas ogniskowa teraz nie interesuje). Dzięki zrobieniu tak z każdą z tych 7 sefir otrzymujesz coś, czego nikt wcześniej nie zauważył, a co jest jednym z kluczy praktyki magicznej - połączenie kabały z Twoim mózgiem i umysłem (część przednia środkowa przynależy do Saturna i Daath, lewa przednia do Jowisza i Chesed, prawa przednia do Marsa i Gewury, tylnio-środkowo lewa do Wenus i Netzach, środkowa do Słońca i Tiferet, tylnio-środkowo prawa do Merkurego i Hod, a tylnia środkowa, szczególnie mózgowie do Jesod i Księżyca).

    Jednak zanim popadniemy w zachwyt najpierw sprawdźmy czy ma to realne poparcie w rzeczywistości i przyjrzyjmy się funkcjom mózgu. Njapierw należy zerknąć na podział na lewą i prawą półkulę, najpopularniejszy. Lewa półkula rządzi analizą, logiką, pamięcią, logicznym rozbiorem problemów, związkach między myślami etc. Jak doskonale sprawdza sie tu nałożenie sefiry Chesed - Jowisz bowiem jest planetą związaną z mądrością, logiką, twardym opracowaniem rzeczywistości (krzyż św. Andrzeja ukazuje ograniczenie i konstytucyjność, przymioty związane z Jowiszem. Niemały sens ma tu także Netzach - jest to Wenus, planeta kobiet, piękna i milości. Miłość to związek i relacja, a właśnie ta półkula łączy w miłości pewne rzeczy i ta półkula odpowiada za obraz piękna we wszechświecie. Netzach pokazuje tutaj piękno różnorodności, zauważenie blasku rzeczy nietypowych i podatność na wpływ, bowiem ta półkula jest półkulą adaptacyjną. Prawa półkula wiąże się z Gewurą i marsem. W rozmieszczeniu neapolitańskim Gewura pokazuje ruch każdej indywidualnej cząsteczki, jej ekspresję poprzez zmianą, a właśnie prawa półkula odpowiada za ekspresję (prawa wytwarza wpływy na otoczenie, lewa je od niego przyjmuje). Ta część mózgu odpowiada także za postrzeganie przestrzenne (a to właśnie ów ruch daje wyczucie przestrzeni dzięki jej zbadaniu). Prawa półkula to także Merkury - tutaj emocje są odbierane, lecz nie rozumiane jak w Netzach, ponieważ Merkury jest tylko transmiterem. Tutaj też są odbierane przekazy werbalne, a czyz to nie Merkury jest właśnie Słowem, Logosem, czystą wibracja samą w sobie?

    Warto tu zerknąć także na pewną ciekawą  kwestię. Po pierwsze, Bina koresponduje z prawą, a Chokma z lewą półkulą, co idealnie się dopasowuje, bowiem prawa odpowiada za inteligencję, a lewa za mądrość. Ale teraz kwestia tu kluczowa - przy badaniach zauważono, że podaniu testosterony następuje wzmożona agresja, popęd seksualni i... aktywność prawej półkuli mózgowej, czyli tej związanej z Marsem! Ponadto zaobserwowano, że w stanie California, gdzie sklonnosć do agresji jest większa mieszka także najwięcej noblistów w USA. W końcu czy to nie tą półkulą rządzi inteligencja (Merkury)?  Oczywiście nie zawsze ta inteligencja jest właściwie zagospodarowywana, ponieważ przeważnie mężczyznom towarzyszą tylko małe ilości estrogenu, żeńskiego hormonu odpowiadającego półkuli lewej (Netzach). Jednak wśród mężczyzn także często trafiają się osoby z wielokierunkową wiedzą i mądrością i przeważnie takie osoby mają większe niż normalnie ilości estrogenu o czym świadczą często dwie rzecz - późne dojrzewanie bądź dużo późniejsze oznaki starości (późne dorastanie Einsteina było powodem niepokoju jego rodziców) albo są... gejami bądź biseksualistami (większość greckich filozofów czy w tematach bliższych nam ezoterycznie Crowley oraz Spare). Wracając do budowy mózgu zostały nam trzy sefiry. Daath wiąże się z platem czołowym. Sam Saturn wiaże sie ze sztywną logiką, analizą i czasem. Płat czołowy odpowiada zaś za rozpoznawanie twarzy, pamięć krótkotrwałą, analizę bodźców węchowych oraz prawidłowe rozumienie mowy i nadawanie zrozumiałych komunikatów. W obszarze przynależącym do Tiferet znajdują sie głównie ośrodki samoświadomości i szyszynka regulująca cykl dobowy. Z kolei Jesod to Nefesz, czyli dusza zwierzęca, a korespondując z mózgowiem wiąże się z tzw. mózgiem gadzim, funkcjami automatyzowanymi, odruchami, archetypami i wszystkim co wpisane jest w nas przez ewolucję od zwierząt. Jeszcze jakieś wątpliwości? ;)

 

 

 

 



    Ale dobrze, skoro zrozumieliśmy nałożenie Drzewa Życia na mózg, to co teraz? Pamiętasz jak pisałem o mikro- i makrokosmosie? Skoro człowiek jest mikrokosmosem wszechświata, to schemat ludzkiego mózgu jako narzędzia psychiki jest schematem wszechświata. Celem wszystkich działań magicznych jest wpłynięcie na konkretne partie Twojego umysłu, które poprzez synchronizacje z partiami wszechświata wpływają na niego. Przykładowo - wyobraź sobie, że masz wiele krótkofalówek przetwarzające głos na różne odmienne. Twoim zadaniem jest wybrać właściwą i nastroić ją w taki sposób, aby nadane przez Ciebie przekazy docierały do planowanego odbiorcy. Musisz przez to nie tylko uaktywnić swoją krótkofalówkę, ale jeszcze nastroić na dobrą częstotliwość. Gdy dokonujesz wstępnie rytuału odpędzającego odpędzasz wszystkie żywioły i wszystkie planety poza duchem i Słońcem. W ten sposób uciszasz i usypiasz w dużej mierze wszystkie partie te, które nie odpowiadają za czysta świadomość samą w sobie. Poprzez inwokację danego bóstwa i konkretne korespondencje aktywujesz konkretny obszar mózgu, który poprzez synchronizację i dostrojenie się jest w stanie nawiązać kontakt z konkretnym bogiem. Dzięki temu w oczach boga nie jesteś mrówką - jesteś mrówką, która jest w stanie porozumiewać się z nim w sposób dla niego słyszalny i zrozumiały. Dzięki temu jeśli działasz zgodnie z Wolą wszechświata to także zgodnie z Wolą owego boga, tak więc usłyszawszy Twój apel i wołanie z chęcią użyczy Ci swojego autorytetu i zjednoczy się z Twoją świadomością na czas rytuału. Inwokacja opiera się więc tutaj na wręcz zjednoczeniu solarnej partii mózgu i partii istoty inwokowanej, dzięki czemu ów obiektywny byt może zalać Cię swoją świadomością. Inwokujesz boga do kręgu, ponieważ krąg to Słońce - w ten sposób dany bóg zalewa krąg (słońce) tak jak cześć Twojego mózgu część solarną.

    W przypadku ewokacji jest ciut inaczej. Gdy dokonałeś inwokacji i jesteś zjednoczony z danym bogiem, dla naszego przykładu użyjmy Wenus, wtedy cała partia mózgu jest intensywnie aktywna, w naszym przypadku część wenusjańska. Gdy ewokujemy dany byt, robimy to do trójkąta - trójkat jak wiesz to symbol saturniczny i odpowiada temu, co właśnie dokonujesz, bowiem w tym momencie mamy dokonać analizę i wyodrębnienie konkretnego fragmentu. Moim pragnieniem jest przyzwanie np Dantaliona - dzięki zasięgnięciu stosownej literatury wiem, że Dantalion jest jednym z aspektów Wenus, ponieważ reprezentuje Wenus w Rybach. Dokonuje ewokacji Dantaliona, przez co uaktywniam mu podległą część w moim mózgu (właśnie w aktywnej części wenusjańskiej) i jak przy bogu synchronizuję ten fragment z realnym obiektywnym Dantalionem, dzięki czemu on przybywa do danego pomieszczenia. Cały czas jest we mnie inwokowana Wenus - dzięki temu mam władzę nad Dantalionem, tak jak cała wenusjańska partia mózgu ma władzę i kontrolę nad tym małym fragmentem Dantaliona, bo jest on tylko aspektem tego obszaru mózgu. Dantalion więc musi być mi w pełni przyporządkowany. Cała magia tak więc opiera się właśnie na schemacie konkretnego pobudzania mózgu i synchronizacji ze wszechświatem. Pokazuje to NIEROZERWALNY związek magii z mistycyzmem. Prawda jest taka, że nie jesteśmy wszechmocni tylko dlatego, że pewne części mózgu nie są przez nas aktywowane i opanowane, lecz tu kryje się pewien smaczek. Jak wiesz, dwa stopnie ponad Otchłanią, Magister i Magus, odnoszą się kolejno do mistrzostwa w magii. Magister ma podstawy aby twierdzić, że może robić wszystko bez względu na różnice jakościowe i ilościowe, bo to iluzje. Nie potrafi on tego zrobić, ponieważ ma władzę tylko nad swoim umysłem - nie jest zsynchronizowany ze wszechświatem. Przez to Magister najpierw musi zostać mistrzem mistycyzmu - mieć pełny i absolutny wpływ i władzę nad swoim umysłem. Gdy to zrobi, na stopniu Magusa musi jedynie nauczyć się synchronizować każdą partią ze wszechswiatem. Oto klucz do KAŻDEGO działania magicznego i misterium mistrzostwa Magusa - gdy ono jest opanowane, nie ma dla Ciebie żadnej rzeczy niemożliwej.

    Chciałbym jeszcze poruszyć jeden związany z tym temat, równie kluczowy dla magii, lecz znowu spłycony i niezrozumiały przez Carrolla - substancje psychoaktywne. Choć temat w dobie Okultury i XX wiecznej rewolucji psychodelicznej może wydawać się oklepany, to wbrew pozorom tematyka chemognozy nie ma ŻADNEJ w pełni rozbudowanej użytecznej perspektywy, a przynajmniej nikt takiej nie przedstawił. Publikacje na temat LSD i DMT? Jeśli przyjrzysz się im, to tak naprawdę zobaczysz, że nie ma w nich NIC o zastosowaniu MAGICZNYM, a nie mistycznym, danych substancji. W końcu halucynacja czy wizja nie musi się wiązać z niczym obiektywnym, a jedynie percepcyjnym. "Wielkim odkryciem" dzisiejszych czasów jest stwierdzenie, że wszystkie doświadczenie magiczne są skutkiem substancji psychoaktywnych czy przyjmowanych od zewnątrz czy wytwarzanych przez nasz mózg. Niektórzy stawiają tezy i przypuszczenie, że tak naprawdę wszystkie doświadczenia magiczne i mistyczne są efektem działania tylko jednej substancji - dimetylotryptaminy, w skrócie DMT. Jest to substancja o bardzo potężnym działaniu, kluczowa substancja czynna ayahuasci. Jeśli do tego dodamy, że ma być rzekomo wytwarzane przez szyszynkę, część mózgu mającą być bezpośrednim łącznikiem między ciałem a duszą, to wszystko pasowałoby idealnie. No ale...

 

 

 



    DMT jest bardzo intensywne w swoim działaniu. Jak na niektóre doświadczenia mistycystyczne zbyt intensywne, aby mogło je wywoływać. Cóż, tak to bywa w życiu - Trans Smutku to co innego niż samadhi, a samadhi to co innego niż Wizja Uniwersalnego Merkurego czy Marsa albo wiele, WIELE dośswiadczeń tak magicznych jak i mistycznych. Różnorodność jest po prostu zbyt wielka. Tym bardziej przeciw teorii jest fakt, że ludzki mózg prawdopodobnie nie wytwarza DMT - owo zjawisko zaobserwowano jedynie w szczurzych szyszynkach, a ludzkie prawdopodobnie go nie produkują. No i co - to tyle? Zawsze interesują mnie tematy, w które większość się nie zagłębia, a są ważne dla praktyki czy wiedzy, a temat ten bez wątpliwości taki jest. Przyglądając się wielu ciekawym substancjom jak właśnie DMT, LSD, MDMA, DXM, meskalina - wszystkie wiążą się ze sobą jednym wspólnym mianownikiem - serotoniną.

    Serotonina jest neuroprzekaźnikiem, czyli substancją, dzięki której poprzez neurony przekazywane są informacje. Pełni kluczową rolę w naprawdę wielu sprawach - reguluje poczucie sytości, budzi nas ze snu, wpływa na odczuwanie, szczęścia, smutku i wiele innych. Co prawda trop z szyszynką odnośnie DMT nie jest prawdziwy, ale... w naszym organizmie poza jelitami to właśnie szyszynka wytwarza melatoninę (odpowiedzialną za sen) i serotoninę. Co ciekawe i warte zauważenia, u człowieka i tzw. zwierząt wyższych zaobserwowano, że mają więcej (14) podtypów receptorów serotoninowych, co wskazuje na istotność tej substancji jeśli chodzi o inteligencję czy także duchowość. Swoją drogą poza wytworzeniem serotoniny można ją przyjąć dzięki dwóm roślinom; orzechom oraz bananom. Biorąc pod uwagę, że te drugie są głównym elementem diety małp człekokształtnych może w połączeniu z innymi czynnikami zewnętrznymi mieć wpływ na to, że człowiek wyewoluował ponad inne zwierzęta. Oczywiście to jedynie powierzchowna teoria, więc może nie mieć głębszego przełożenia, jednak zważywszy na dodatkowe podtypy serotoninowe ten składnik diety człekokształtnych wydaje się to interesujące.

    Ale już wracając do tematu - serotonina jest jedynym neuroprzekaźnikiem, który może być wytwarzany "ot tak", ingerować (tak jak jego brak) całkowicie w naszą biochemię i wywoływać naprawdę diametralnie zróżnicowane stany i doświadczenia. Dla celów typowo magicznych są pewne substancje, które mają naprawdę sporą użyteczność i znaczenie.

 

 

 




    LSD, MESKALINA (np kaktus pejtol, wyciąg z którego spopularyzował w Europie Crowley), PSYLOCYNA (grzybki psylocybinowe). Na temat tych substancji nie trzeba się rozwodzić, bowiem są one bardzo dobrze opisane w kontekście mistycznym. Przełożenie na cele magiczne można otrzymać poprzez kontrolę i synchronizację swojego umysłu o czym pisałem. Wszystkie te substancje mają ze sobą tolerancję krzyżową, tak więc automatycznie jeśli dzień po LSD wzięlibyśmy psylocynę czy meskalinę (i vice versa) to efekt byłby tak jak byśmy wzięli o połowę mniej.


MIX; MDMA+kofeina. MDMA to wspólna pochodna amfetaminy i meskaliny, przeważnie dostępna jako ecstasy. Ecstasy to jednak przeważnie połączenie MDMA i innych substancji, bowiem ich działanie jest bardzo zróżnicowane. To, o czym piszę aktualnie odnośni się do fioletowych oraz białych ecstas z logo YouTube, dostępnych przeważnie w Wielkopolsce. Samo połączenie zaskoczyło mnie z tej racji, że umożliwia bezproblemowo coś, czego się nie spodziewałem - samadhi. Nie ma absolutnie żadnego problemu żeby w tym stanie doświadczać samadhi także z rzeczami egzystującymi na płaszczyźnie bądź prostej euklidesowej. Pod wpływem tego mixu można też bardzo intensywnie i łatwo manipulować energią astralną oraz ją intensywnie gromadzić. Bardzo intensywne CEV'y (close eyes vision), dzięki czemu bez problemu można doświadczyć np Wizji Uniwersalnego Saturna. Całość możliwości jest naprawdę przeolbrzymia, ale jest jeden dosyć spory problem - kwestia wycieńczenia. Po pierwsze, MDMA uwalnia zgromadzone pokłady serotoniny, także po całym tripie następuje naprawdę bardzo intensywne przygnębienie i zmęczenie psychiczne/duchowe. Prawdopodobnie nawet samo w sobie samadhi czy dhjana uwalnia serotoninę, co tłumaczyłoby wyczerpanie magiczne Crowely'a po serii dhjan doświadczonych na Sri Lance. Jak wiemy Crowley późniejszymi czasy nie miał podobnych problemów, ponieważ już za drugim razem nie owocuje to aż takim wyczerpaniem duchowym. Po drugie, w moim przypadku intensywność wszystkich działań magicznych pod wpływem tego mixu odwadnia mnie i wyczerpuje fizycznie w olbrzymim stopniu, bez zjedzenia i wypicia czegoś podczas albo po całym tripie skutkuje to po prostu zemdleniem. Sam trip powinien mieć za sobą każdy kontynuator Crowley'a i Złotego Brzasku, ponieważ diametralnie zmienia spojrzenie na to jak powinno się wibrować imiona boże i kreślić pentagramy/hexagramy (ponieważ musi wręcz temu towarzyszyć dhjana z otoczeniem i samym kreślonym symbolem - bez dośswiadczenia tego na tripie bądź pod wpływem zwykłej dhjany nie jest możliwie uzmysłowienie sobie jak robić to w pełni poprawnie).


DXM, BENZYDAMINA oraz MIX; DXM+BENZYDAMINA; DXM to dysocjant znieczulający ciało i w pewien sposób blokujący bodźce zewnętrzne. Skutkuje przyjemnym acz subtelnym znieczuleniem ciała i wrażeniem płynności i ulotności otoczenia. Skutkuje rozmyśleniami o NAPRAWDĘ dużej wartości z którymi problemem jest to, że prawie wszystkie zapomnimy po krótkim czasie, jeśli ich nie zapiszemy bądź nie nagramy na dyktafon. Sama beznydamina nie jest warta uwagi, jedynie w połączeniu z DXM (polączenie często nazywane BXM). benzydamina jest chyba jednym jedynym wynalezionym w pełni syntetycznie deliriantem. Delirianty to bardzo wąska i nieliczna grupa substancji, które są wyjątkowe i cenne pod względem magicznym. wywołują one bowiem delirium narkotykowe z pełnego zdarzenia - halucynacje są TAK REALNE, że nie sposób odróżnić je od rzeczywistości. Jest tak zarówno pod względem wizualnym jak i słuchowym. Ponadto bardzo często są w otoczenie wplecione na drodze logicznego wprowadzenia itd tak, że będziemy przekonani, że dzieje się to naprawdę. Mechanizm działania benzydaminy nie jest do końca znany, aczkolwiek wiadomo, że wiąże się z uwalnianiem dużych ilości dopaminy. Prawdopodobnie benzydamina również działa za pośrednictwem receptorów serotoninowych będąc ich antagonistą, dzięki czemu blokuje receptor wywołując brakiem serotoniny np intensywny lek, czego efektem jest zwiększone stężenie adrenaliny i dopaminy (ponieważ benzydaminie towarzyszy większa lękliwość i tendencja do zdziwienia, tak więc musi także zwiększać pobudliwość locus coeruleus. Halucynacje na benzydaminie można podzielić śmiało na dwie grupy - zniekształcenie elementów otoczenia i percepcja pozazmysłowa. Istoty niematerialne można prędzej rozpoznać po innym rodzaju zachowania w porównaniu do innych halucynacji - jeśli zaczynamy je odpędzać, to jakby "depikselują się", co nie dzieje się z normalnymi halucynacjami, ponieważ zniekształcają to, co naprawdę widzimy fizycznie. Ponadto ten miks pozwala dosłownie fizycznie widzieć własne ciało astralne w lustrze czy ogólnie energię astralną. Bardzo ułatwiony jest także kontakt z daną istotą astralną - każda z istot poddanych przeze mnie testom kabalistycznym zawsze dawały poprawne odpowiedzi. Co mnie personalnie zszokowało- jich odpowiedzi są bardziej złożona, np jeden byt podał mi jako odpowiedź pierwiastek z sumy dwóch liczb jedno-, dwóch dwu- i trzech trzycyfrowych. Była to liczba niewymierna, a cyfry jakie pokazał kalkulator w tym zestawieniu w pełni mnie przekonały, bo nigdy w życiu nie otrzymałem obiektywniejszego dowodu kabalistycznego. Ułatwione porozumiewanie się z takimi istotami utrzymuje się przez około 24 godziny, ale same halucynacje kończą się po 7-8h.

 

 

 

 



MIX; BIELUŃ+DXM; podobnie  jak benzydamina bieluń jest deliriantem, jednak jego problematyczność polega na tym, że w normalnych dawkach nie ma działania delirycznego, ponieważ w małych ilościach nie ma wpływu na receptory serotoninowe, czyni to dopiero przy wiekszych dawkach poprzez wprowadzenie w podświadomość informacji o zagrożeniu poprzez zbyt duże zwiększenie transportu jonów NA+ i K+. W ten sposób organizm blokuje konkretne receptory serotoninowe wywołując intensywne uczucie strachu etc. Bieluń ma duże zastosowanie w kulcie Siwy i Siakti. Można uzyskać sporo jego właściwości bez intensywnego zatrucia organizmu poprzez mix z DXM, który ma trochę korzenny i mroczny nastrój, ale w gruncie rzeczy jest przyjemny. Mix bardzo przydaje się przy praktyce wizyjnej i jasnowidzeniu - w sumie nie dziwię się, że wizje po bieluniu traktowano zawsze ze sporym respektem, a te dotyczące przyszłości uważano za jej przewidzenie.

MAŚĆ CZAROWNIC; maść czarownic to połączenie głównie różnych deliriantów. Mogła służyć tak naprawdę do rozbudzenia w czarownicy mocy magicznych, tak jak to czyni ayahuasca czy pewne inne substancje. Wiedząc, że skutkuje sporym zatruciem i trip trwa bardzo długo (co najmniej 72h) warto zamiast niej wykorzystać inne substancje i mixy jak np MIX: BENZYDAMINA+LSD. Niestety, zaznaczam, że sam Mix nie był testowany z tej racji, że ani w Polskim ani zagranicznym Internecie czy deep webie bądź dark necie nie znajdzie się na jego temat informacji. Po rozmowach z wieloma osobami i mechanizmach substancji można wywnioskować, że nie jest niebezpieczny, a samo połączenie może mieć monumentalny i bardzo intensywny wydźwięk, bardziej niż lsd+dxm. Z racji właściwości obu substancji sam mix mógłby mieć olbrzymie możliwości magiczne. Personalnie sam mix będę sprawdzał w drugiej połowie lipca, także ewentualne osoby zainteresowane mogą się potem skontaktować w celu dowiedzenia sie o samym połączeniu.

Autor artykułu ani żaden członek zespołu Okulta.pl nie ponoszą żadnych konsekwencji za korzystanie z jakiejkolwiek substancji wymienionych w artykule. Przyjmując jakąkolwiek z tych substancji robisz to z własną świadomością i własną odpowiedzialnością.

Czytany 1159 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 01 lipiec 2018 11:19

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.