;
poniedziałek, 31 sierpień 2020 11:03

O tym co jest obiektywne.

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Ten tekst nie będzie wyposażony w całkiem nowy zestaw ćwiczeń. Bardzo przydatne w jego przyswojeniu może okazać się ćwiczenie "wewnętrznej ciszy". Warto ją ćwiczyć zwłaszcza z językiem na podniebieniu - ale co ważne, to tylko ułatwienie! To, że trzymasz język na podniebieniu nie gwarantuje Ci tej ciszy, ale także nie jest do niej konieczne.

 

Przydatnym do zaproponowanych w tekście celów wydaje mi się badanie tego, jak działa wasze ciało, gdy myślicie, czujecie i używacie słów. Użytecznym może być też unikanie określania tożsamości, a bycie zdolnym do rzetelnego opisu zmiany.

 

Subiektywizm osłabia czary!

 

To jak rozumiem (polecam tekst "O magii i woli") magię może sprawić, że w jej uprawianiu skupiam się głównie na tym, co subiektywne, a więc też głównie na moim umyśle. Zagrożeniem takiego podejścia jest to, że można popaść kompletnie w fantazjowanie. A przecież mnie chodzi o to, by w jakiś sposób moje życie umysłowe odciskało się w tym, czym ono samo nie jest. By, dokładniej pisząc, odcisnąć moją wolę w tym, czym ona nie jest.

 

Nie do końca przedmiotowa definicja przedmiotowości

 

Obiektywność jest cechą tego, czego nie przekształciłaś.

A przekształcasz wszystkie sygnały docierające do twojego układu nerwowego. I to nie tak, że tylko twoje nerwy coś przekształcają. Np. twoje oczy są tak zbudowane, że zanim docierające do Ciebie promienie światła padną na receptor wzrokowy, zostają obrócone o 180 stopni kątowych. To tylko przykład większej prawidłowości. Całe twoje ciało robi takie figle migle.

 

Jesteś obiektywne, jak wszystko

 

Pamiętaj, bo choćby to było kłamstwo, to wydaje mi się niezwykle dla Ciebie ważne: nie istnieje czysta subiektywność. Wszystkie subiekty to tylko obiekty obdarzone świadomością. Natomiast nie wszystkie obiekty są świadomie. W dodatku świadomość najpewniej powstała na skutek ewolucji nieświadomej materii, na skutek tego, że rozwija się w niej zdolność samoorganizacji. Świadomość to tylko jej przejaw w tkance nerwowej. Tym bardziej więc wola, więc także jej narzędzie: magia. I z tego wnioskuję coś bolesnego, ale bardzo cennego. Mianowicie nie da się zaczarować tego, co obiektywne. To obiektywność determinuje magię, będącą narzędziem woli, określa w pełni jej charakter i moc. To ona jest potężniejsza od każdego naszego zaklęcia i zawsze jest źródłem mocy magicznej. Jeśli nie znasz jej, twoja magia jest o wiele słabsza. Warto więc ją poznać.

 

Sposób na to jak podejść do przedmiotu i siebie zarazem

 

W rozpoznawaniu obiektywności ważne jest, by nie mylić jej z subiektywnymi jej przedstawieniami. A wszystkie jej przedstawienia są subiektywne.

Świadomość jest selekcją. Przesiewaniem. Dzięki temu łatwiej nam działać: bo nie postrzegamy przedmiotów w pełnym ich bogactwie, a prostota w percepcji ułatwia nam działanie. Bo prostota ułatwia skupienie. Poza tym świadomość przedstawia wam obiektywność jako mniej ruchliwą, niż jest w rzeczywistości. Nie wierzycie? Poobserwujcie coś, robiąc przerwy. Nie widzicie zmian? Twierdzę, że one następują, że świat wierniej oddają czasowniki, niż rzeczowniki. Ale rzeczowniki robią to wygodniej.

Następną cechą świadomości jest to, że nie tylko coś pomijam, przedstawiając rzeczywistość. Dodaję coś. I Ty też. Policz dowolnych kilka rzeczy. Czy cokolwiek je wiąże i ma napisane na wierzchu liczbę tych rzeczy? Jakieś 4 lub 5? A teraz uporządkuj te przedmioty, od pierwszego, do ostatniego. Czy którykolwiek ma napisaną na sobie cyfrę, która określa który jest w kolejności?

To przenosi nas do zwieńczenia przekształceń, które twoja świadomość dokonuje na obrazie przedmiotu: przyporządkowuje mu słowa. I nawet coś bardziej abstrakcyjnego (i addytywnego): znaki. Wszelkie dodatki umysłu i to, co odrzuca najlepiej widać na przykładzie znaków. Są bardzo sprawnym urządzeniem "chwytania" obiektywności. Ale są w całości produktem subiektu, o tyle, o ile on w ogóle może być subiektywny. "Widać" więc w nich, "jak na dłoni"*, co się wydarzyło byś mogło postrzegać swoje wytwory jako przedmioty, coś co twoje nie jest i co jest poza twoją kontrolą. O ile w ogóle możesz "dostrzec" znaki. I do tego właśnie mogą przydać Ci się wymienione ćwiczenia. Wyczulają Cię na niewerbalny i niesemantyczny aspekt  "języka". Dzięki temu o wiele lepiej wiesz, co "robisz" tym "językiem". Tu zwrócę uwagę na ograniczanie twierdzeń określających tożsamość, bo może być w tym kontekście niejasne. Tożsamość przedmiotów wyrażanych słowami i znakami jest myląca. Zmienność świata ułatwia mówienie rzeczy nieprawdziwych lub mało prawdopodobnych, gdy ujmuje się świat poprzez określanie jego tożsamości lub tożsamości jego części. Zmiana w końcu to przejście od a do nie-a. A tożsamość następuje tylko wtedy, gdy a to a i nic innego.

"Wewnętrzne milczenie" jest bliższe unikaniu sądów tożsamościowych, niż "wewnętrzne monologi" i "dialogi". Można je rozumieć jako przerwę między stwierdzeniem, że przedmiot jest jakiś, a ponownym stwierdzeniem tego samego.

"Wewnętrzne milczenie" jest też pokrewne reszcie wymienionych ćwiczeń. Dlatego jest najważniejsze.

 

Jaki to ma związek z magią?

 

Magia w ogromnej mierze opiera się na ustawianiu znaków. Manipulowanie nimi wpływa na obrazy, a te wpływają na odbiór przedmiotu. W ten sposób można uzgodnić swoją relacje z tym, co obiektywne i dalej uprawiać magię, pomimo tego, że to obiektywność rządzi magią, a nie odwrotnie. Manipulując znakami nie zmieniasz co prawda przedmiotów do których się odnoszą, ale zmieniasz siebie. A działając zmieniasz przedmioty, według tego, kim jesteś. Jak napisałem, subiektywność jest odmianą tego, co przedmiotowe. A przedmiot może zmieniać przedmiot. Jeśli możesz pokierować przedmiotem w zgodzie ze swoją wolą, to odciskasz swoją wolę na każdym przedmiocie, który jest z nim związany.

Oczywiście najważniejszym pytaniem jest tu: jak to zrobić?

Rozwiązanie jest proste, choć niekoniecznie łatwe: zachowaj wewnętrzne milczenie w trakcie czarów. Nawet, jeśli nie możesz trzymać w ich trakcie języka na podniebieniu (jak pisałem, to tylko środek pomocniczy). Cokolwiek zrobisz w tym milczeniu, będzie to większe i potężniejsze od tego, co robisz zaczarowany własnymi znakami. Bo "widzisz" jeszcze to, na co możesz je "nałożyć" . I sposób "okrycia" przedmiotu, którego ma dotyczyć magia.

 

Mała dygresja na koniec

Niektórzy ludzie poszukujący własnej woli, prawdziwej woli, traktują ją często jak coś, co warto byłoby opisać rzeczownikiem. To da się z rozumieć. To daje komfort, ułatwia podjęcie decyzji, bo wskazuje, co robić, pozbawia wątpliwości. Stabilność, czyli bezruch, jest źródłem pewności, pewność natomiast to bezpieczeństwo. Wszyscy chcemy bezpieczeństwa, doznaliśmy go w łonie matki. Gdy byliśmy kompletnie nieświadomi. Ja wolę jednak zrównoważony ruch, łatwiej znaleźć go po narodzinach, niż brak ruchu w ogóle. Oczywiście, jest mniej bezpieczny.

Tak rozumiana wola byłaby jak diamentowy sześciościan, którego każda ściana jest kwadratem o boku długości jeden. Tylko co, jeśli się nie mylę i wtedy takie przedstawienie woli przedstawia tylko twoją fantazję? A obiektywność lepiej opisują czasowniki, rzeczowniki natomiast sygnalizują, że fantazjujesz? Co, jeśli ujmując wolę jako ten nieskażony diament dokonujesz aktu czystej fantazji? Zwłaszcza, jeśli nie może być niczego dla Ciebie bardziej obiektywnego od woli? Przecież ruch twojego ciała jest wyrazem woli, albo to nie twoje ciało. A ciało jest obiektywne, prawda? No i ostatnie pytanie: co jest warta taka skamieniała wola, skoro powstać może tylko przez zerwanie z obiektywnością. Czyli poprzez iluzję? Co można odcisnąć iluzją?

 

*obudź się! Baczność! Czy tą dłonią da się klaskać? Czy w takim razie w ogóle jest dłonią?

Czytany 208 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.