;
czwartek, 30 lipiec 2009 00:00

Teoria i praktyka rytuału magicznego

Napisała
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Celem tych notatek jest powiedzenie czegoś użytecznego o magicznym rytuale. Nie jest to łatwe, ponieważ rytuał jest czymś, co się tworzy, a jakakolwiek sekwencja czynności może zostać zrytualizowana i użyta do symbolizowania czegokolwiek; lecz coś podobnego możemy powiedzieć o słowach i języku, a nie powstrzymuje nas to przed próbami porozumiewania się - a zatem podejmę próbę powiedzenia czegoś pożytecznego na temat rytuału i postaram się bezpiecznie przepłynąć między Scyllą antropologii i łatwych uogólnień a Charybdą kultowości i nabożnej postawy.

 

Moją motywacją do pisania niniejszego artykułu jest moje przekonanie, że każde zachowanie może zostać zrytualizowane i niemożliwe jest stwierdzenie, że "magiczny rytuał składa się z  tego i tego", że niektóre rytuały są lepsze od innych itp.

Powstaje tu pytanie, co rozumiem przez "gorszy" i "lepszy" w odniesieniu do rytuału, "efektywny" i "nieefektywny" w magicznym kontekście. Śpieszę oto z pragmatyczną odpowiedzią. Rytuał magiczny jest "dobry", jeśli osiąga swój cel bez niepożądanych skutków ubocznych, a jest "zły", jeśli powoduje zawalenie się dachu na twoją głowę.

Definicja ta implikuje inne przekonanie, że rytuał magiczny pobudza potencjalnie niebezpieczną (a na pewno amoralną) siłę psychiczną, która musi zostać skanalizowana i ukierunkowana; tradycyjne formy rytuału nie są wcale tak arbitralne, jak się być wydają.

Obraz rytuału magicznego (w podstawowej formie stosowanej przez wieki w Europie) jest taki: mag pracuje w kręgu i używa konsekrowanych narzędzi i magicznych imion przeróżnych istot, aby przywołać bądź odegnać Moce. Wygląda na to, że to działa. W każdym razie działa na pewnych ludzi przez jakiś czas. Jak dobrze działa? To jasno postawione pytanie, lecz niełatwo na nie odpowiedzieć, ponieważ zbyt wiele ego wchodzi w grę, gdy ktoś ma przyznać, że jego rytuały nie zawsze odnoszą pożądany skutek.

Moje rytuały nie zawsze działają - czasem wydaje się, że nie dzieje się nic, czasem pojawiają się nieoczekiwane skutki uboczne. To samo da się powiedzieć o wszystkich magach, jakich znam osobiście - i myślę, że również o wszystkich ludziach. Nawet na ziemskim poziomie, jeśli kiedykolwiek próbowałeś powtórzyć "magiczną chwilę" w znajomości z kimś, zobaczysz, że trudno jest wejść dwa razy do tej samej rzeki - istnieje ułudna "iskierka", która po prostu "wędruje" wedle swojego kaprysu - czasem jest, a czasem jej brak.

Podsumowując, sam chciałbym wiedzieć, dlaczego pewne rytuały działają lepiej od innych, a-  niektóre (nawet gdy owa iskierka jest obecna) wywołują negatywne skutki. Te notatki zawierają trochę moich przemyśleń na ten temat. Jako, że starałem się dotrzeć do głębi problemu, moje podejście do niego jest miejscami abstrakcyjne; zazwyczaj przedkładam praktykę nad teorię, lecz jeśli magia ma być czymś innym niż przesądem, potrzebujemy pewnego modelu tego, co się dzieje, przyczynowości magicznej, dzięki której można będzie określić, co w rytuale jest dobre, a co złe. Tradycyjne modele aniołów, duchów, bogów i bogiń, duchów przodków i tak dalej są przydatne do pewnego momentu, lecz historia nie kończy, się na nich i dopiero wychodząc poza tych "pośredników" mag jest zmuszony stanąć twarzą w twarz z naturą świadomości i stać się kimś w rodzaju mistyka.

Idea, wedle której świat fizyczny jest produktem końcowym "procesu świadomości" jest pierwszą zasadą wschodniej filozofii ezoterycznej i leży u podstaw kabalistycznej doktryny emanacji i sephiroth oraz została przyjęta przez wielu dwudziestowiecznych magów jako użyteczny dodatek do jakiegokolwiek uznawanego przez nich tradycyjnego modelu magii.

Gdy ktoś raz uznał, że jest możliwe tworzyć "myślokształty" i "sztuczne elementale" i "telesmiczne obrazy", to od tego już tylko mały krok wiedzie do przyznania, że bogowie, boginie, anioły i duchy występujące w tradycyjnej magii nie mogą istnieć poza świadomością, która je tworzy i podtrzymuje. Osobiście wierzę w to... w pewne dni tygodnia. W pozostałe dni tygodnia jestem szczęśliwy wierząc w rzeczywistość pełną bogów, bogiń, archaniołów, elementali, duchów przodków etc. Podobnie jak wielu magów, w ciekawy sposób znajduję się na pograniczu obu poglądów. Niektórzy magowie wierzą, że o ile bogowie, boginie itp. mogą być kreacjami świadomości, tak jak pieniądze czy Konstytucja, istoty takie rozpoczynają swoje własne życie i mogą być traktowane jak naprawdę istniejące. Tak więc, choć przejawiam pogląd, że magia jest manipulacją świadomości, będziecie mogli zobaczyć mnie wzywającego Moce z taką powagą jak to czynią wszyscy.

Czytany 2467 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 08 listopad 2011 17:44

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.