;
niedziela, 14 luty 2010 00:00

Afrodyzjaki

Napisała
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Pochodzącym od imienia greckiej bogini miłości słowem "afrodyzjak" określa się wszelkie środki służące pobudzeniu seksualnemu, podwyższeniu sprawności seksualnej organizmu, wzmocnieniu doznań miłosnych. Od czasów najdawniejszych kultur troszczących się o ustawiczne pobudzanie mocy witalnych i zapewnienie płodności kobiecie, także całemu światu, aż do kultury współczesnej często zainteresowanej samą seksualnością, w funkcji afrodyzyjnej stosuje się rozmaite środki.

 

W dobie nowożytnej poszukuje się racjonalnych technik stymulacji erotycznej i mówi się o środkach psycho-fizjologicznych (wzrokowych, dotykowych, zapachowych, słuchowych) i wewnętrznych (pokarmy, napoje alkoholowe, narkotyki, preparaty medyczne). W kulturach magicznych uzasadnienie ich skuteczności wyprowadzano na podstawie magicznych i symbolicznych związków z płodnością czy też ogólniej ze sferą sacrum. Zdarzało się, iż miały one właściwości pobudzające, które można także wyjaśnić naukowo (np. poprawiający krążenie imbir), nie one jednak rozstrzygały o zastosowaniach afrodyzyjnych.

korzeń imbiruSą także wśród nich środki, których stosowanie może być niebezpieczne dla zdrowia i życia (np. tzw. mucha hiszpańska, niewielki chrząszcz - majka lekarska, z której spożywano proszek, działała silnie drażniąco m.in. na drogi moczowe i narządy płciowe i mogła prowadzić do śmiertelnego zatrucia, podobnie jest też z korzeniem mandragory).

W kulturach tradycyjnych seks i czynności prokreacyjne należały do działań wpisanych w porządek nocy i obarczonych ryzykiem rytualnej nieczystości. Dokonująca się stopniowo zmiana nastawienia do seksu nie likwidowała przeświadczenia o tym, iż ujawniają się w nim mroczne moce Natury przeciwstawiane ładowi Kultury. Z tego właśnie powodu bardzo wiele afrodyzjaków to środki, które mają spowodować uwolnienie człowieka od ograniczeń świata kultury i nadać mu cechy szczególnej "dzikości". Mogły też - na innym poziomie kulturowej interpretacji - odwoływać się do samego tylko podobieństwa narządów płciowych w stanie gotowości do czynności prokreacyjnych.

przepiórcze jajkaZa afrodyzjaki uważano często substancje bądź przedmioty, w których widziano uosobienie sił witalnych, mocy odradzającego się życia. To właśnie wyjaśnia obecność jaj w wielu obrzędach, których celem było pobudzenie mocy płodności Ziemi. One także były elementem symboliki weselnej (np. śląski zwyczaj podawania jajecznicy na znak przyjęcia zalotów). Jeszcze współcześnie wierzy się we wzmacniające męską potencję działanie jaj przepiórczych. Jako afrodyzjak podaje się także jajeczny flip, w którym jajka wbite do brandy miksuje się z mlekiem, miodem i szczyptą soli.

Za afrodyzjaki uważano środki, które posiadały właściwości mediacyjne np. alkohol. Mediatory w sensie magicznym uwalniały człowieka od ograniczeń między innmi osłabienie kontroli norm społecznych, przełamanie wstydu itd. W kulturze tradycyjnej podkreślano raczej, iż środki takie mają umożliwić ludziom przekroczenie granicy uporządkowanego świata i pozwolić na uczestniczenie w odmiennym porządku sacrum.

absyntPopularnym również jako afrodyzjak mediatorem był jak wyżej wspomniałam alkohol. W celach rytualnych spożywano go podczas obrzędowych uczt (np. jako składnik żałobnych obiat czy w czasie orgiastycznych świąt ku czci Dionizosa). Na początku XX wieku afrodyzjakiem o dwuznacznej sławie był absynt, pity m.in. przez modernistycznych artystów. Była to nalewka z piołunu, dzikiego majeranku, anyżu i innych ziół aromatycznych. Długotrwałe używanie środka uwalniającego od wszelkich trosk prowadziło do chorób umysłowych i śmierci (odpowiedzialny był za to min. Tujon, występujący do dziś w wermutach), co spowodowało zakaz produkcji absyntu.

truflaMediacyjne, a często po prostu narkotyczne właściwości pozwalały widzieć w wielu gatunkach grzybów środki afrodyzyjne; obok możliwych właściwości toksycznych i oszałamiających ważne było także ich pochodzenie z obszaru zaświatowego, za jaki uważano las, a także osobliwy zapach kojarzący się z seksualnością, gniciem, rozkładem, nocą. Już starożytni tymi względami uzasadniali swoje upodobanie do smardzy. Do dziś szczególnym uznaniem cieszą się niezwykle kosztowne trufle, grzyby wydzielające taki sam feromon ("nośnik pożądania", od grec. pherein - nieść i hormon - podniecać) jak aktywny płciowo samiec świni, chcący zmusić samicę do kopulacji. Truflami utrzymywał erotyczną aktywność Ludwik XV i Casanova. Polski siedemnastowieczny autor zielnika pisał, że:

"bedłka kulkowa [...] zdaniem lekarzy podnieca ogień nieczysty [...] zażycie jej bardzo pobudza do sprawy małżeńskiej".

Podobne nadzieje wiązano z truflami i grzankami z szafranem, które "jurność pobudzają".

konopiaFunkcje mediacyjne spełniają także środki narkotyzujące. Jako afrodyzjaków używano sub-stancji o właściwościach odurzających. Mógł to być np. tytoń zawierający nikotynę czy marihuana. Wyciągami z jahimbiny, drzewa rosnącego w Afryce Zachodniej, tubylcy posługiwali się podczas obrzędów odnawiających płodność ziemi, kiedy odbywali rytualne kopulacje. Wzmacniać odczucia i wrażliwość seksualną miały także preparaty uzyskiwane z konopi (zwłaszcza haszysz). Nasion konopi używały czarownice jako składnika magicznej maści, która miała umożliwiać latanie.

Pobudzenie erotyczne uzyskiwano także przez okadzanie wonnymi substancjami. Jednym z argumentów na rzecz skuteczności tego środka mogło być mediacyjne działanie samego dymu; okadzanie należy wszak do najstarszych elementów rytuałów ofiarnych lub przygotowań do wróżenia, a w obu przypadkach chodzi o wyjście poza ograniczenia ludzkiego świata.

Właściwości zaświatowych, niezbędnych do osiągnięcia miłosnego szału, mogły też użyczać przedmioty (substancje) pochodzące spoza ludzkiej ekumeny. Przyniesione z Tamtego Świata posiadały jego właściwości, nasycając tych, którzy je spożyli, posmarowali się nimi czy choćby mieli je przy sobie.

owoce morzaWłaściwości afrodyzyjne przypisywano wielu substancjom i istotom pochodzącym z miejsc, które w kulturach magicznych traktowano jako granicę oddzielającą świat śmiertelników od świata duchów oraz widziano odwzorowanie prakosmicznego chaosu. Frutti di mare, skorupiaki, ryby, rośliny, zapewne nie tylko z powodów odżywczych cieszą się do dziś popularnością w kuchni erotycznej. Szczególne właściwości przypisywano np. perle, która przypominała o narodzinach Wenus, ponadto pochodziła z otchłani oceanu i wydobywana była z wnętrza muszli. Aby uwieść Antoniusza, Kleopatra podczas pierwszej z nim uczty wzniosła toast napojem sporządzonym z perły rozpuszczonej w soku cytrynowym.

Na podobnej zasadzie - pochodzenia z zaświatów - właściwości afrodyzyjne przypisywano przedmiotom i pokarmom egzotycznym. Za afrodyzjak uchodził np. hodowany początkowo jako roślina ozdobna pomidor, którego naturalny zapach skądinąd wykazuje pewne podobieństwo do piżma. W elżbietańskiej Anglii pokładano erotyczne nadzieje w spożywaniu ziemniaków.

nietoperzLudy Wschodu uważały, że siłę pożądania i potencję może wzmocnić spożywanie zupy ugotowanej z ptasich gniazd, co wynikało zarówno z uznania tych zwierząt za istoty zdolne do przekraczania granic między światami, jak i ze znaczeń przypisywanych surowcom, jakimi się posługiwały. Chińczycy wybierali więc do celów erotycznych gniazda rybitwy budowane z jadalnych wodorostów sklejonych ikrą rybią i ptasią śliną. W Indochinach sięgano po ich gniazda zrobione z pasemek śliny. W słowiańskiej magii miłosnej polecano kości nietoperza, skuteczne dzięki hybrydyczności zwierzęcia skojarzonego z nocą i szatanem.

Wiele substancji uważano za skuteczne afrodyzjaki, ponieważ u stosujących je ludzi wywoływały uczucie gorąca, "rozpalenia" czy też "uniesienia". W zdolności sprowadzenia takiego boskiego żaru widziano szansę na odrzucenie ograniczeń codziennego świata i znalezienie się w stanie "dzikości". W symbolice ognia ważne miejsce zajmuje związek ze sferą sacrum, a także zdolność unicestwiania wszelkich form i kształtów. Destrukcja zaś jest niezbędnym warunkiem późniejszych narodzin nowych kształtów.

Afrodyzyjne właściwości, na mocy utożsamienia z boskim ogniem, przypisywano środkom, które nadawały pokarmom ostry, palący smak. Stosowane do dziś przyprawy służyły nie tylko podniesieniu walorów smakowych potraw, ale także i podniesieniu potencji spożywających je ludzi. Wierzono więc w skuteczność afrodyzyjną różnych odmian pieprzu, papryki, estragonu, jałowca, kminku, rozmarynu, tymianku. Z tego również powodu popularnością cieszyły się kapary, pikantne pączki kwiatowe ciernistego, zielonego krzewu, z których sporządzano sosy i marynaty. Wierzono, że pożądanie i potencję może wzmocnić cebula (Arabowie cenili zwłaszcza jajecznicę z cebulą, łącząc właściwości rośliny z mocami zawartymi wvjaju). Starożytni byli przekonani także o pobudzających wartościach czosnku: Pliniusz zalecał zmiażdżony czosnek i kolendrę w białym winie jako niezawodny środek na potencję. Wiele też obiecywano sobie po chrzanie jadanym surowo i w ostrych sosach. Rzymianie do sporządzania napoju miłosnego stosowali rzeżuchę, mieszając ją z wodą cebulową, orzeszkami sosnowymi i pieprzem, niektórzy dodawali jeszcze lawendę. Omletami z imbirem pani du Barry, kurtyzana Ludwika XV chciała utrzymać jego męski wigor. Zdaniem K. Haura, XVI-wiecznego pisarza ziemiańskiego:

"Kupidyna [szparagi] poruszają, Wenerę przypominają [...] które przez swoją ostrą sól pobudzają ciała rozkosze".

O przyznaniu właściwości afrodyzyjnych decydował także silny, choć niekiedy również przyjemny aromat danej substancji. Współczesne eksperymenty z feromonami potwierdzają stymulujące działanie pewnych substancji zapachowych (np. piżma uzyskiwanego z gruczołów piżmowca, u którego wydzielina spełnia funkcje erotycznego wabika; ambry, (wydzieliny z jelita kaszalota), w kulturach magicznych istotna była zarówno intensywność zapachu, jak i skojarzenie go z narządami płciowymi.

Pobudzające, erotyczne właściwości przypisywano roślinom o intensywnym aromacie. Tak jest np. z bergamotką (dodawaną do herbaty Earl Grey), której zapach uważano za "silnie kobiecy"; lawendą przerabianą na olejek aromatyczny i stosowaną (liście i kwiaty) w kuchni; hiacyntem, różą i innymi kwiatami. Do dziś wierzy się w skuteczność kardamonu; arabski przepis na potrawę erotyczną łączył jego moce z innymi afrodyzjakami: zmiażdżone strąki kardamonu miesza się z imbirem i cynamonem, a otrzymaną miksturą przyprawia się sałatkę z gotowanej cebuli i grochu.

Pożądanie i potencję wzmóc można było odwołując się do szczególnych właściwości zwierząt, których dzikość, jurność i płodność mogła udzielić się temu, kto spożył lub przynajmniej posiadał odpowiednią część ciała danego zwierzęcia. Według rozpowszechnionych mniemań potencję wzmacniało spożywanie jąder byka, jelenia, zająca i kozła. Zalecano także zjadanie innych organów, w których lokowano popędy, np. wątrobę, żółć, mózg, serce. Wydolność seksualną zwiększyć też miało umieszczenie w menu gęsi, ptaka poświęconego fallicznemu bogowi Priapowi. Do współczesności utrzymują się wierzenia o niezwykłych magicznych właściwościach kłów słonia czy też rogu nosorożca; przekonanie o afrodyzyjnych skutkach ich posiadania czy spożywania wspiera się nie tylko na samej dzikości zwierząt, lecz przede wszystkim na fallicznym skojarzeniu rogów. Według chińskiej legendy cesarz Chou-Hsin, znany ze swej męskości, gdy zagroziła mu impotencja, ratował się przed nią spożywając napój zwany "polującym lwem". Składały się nań - duszona łapa niedźwiedzia, róg nosorożca i przefiltrowany mocz zwierzęcia. Zdolności pobudzania sił witalnych i potencji seksualnych przypisywano przedmiotom (roślinom), których kształt kojarzył się z fallusem bądź vagina. Jako że w myśli magicznej forma, wizerunek stanowią integralną część przedmiotu, różne nawet rzeczy, lecz podobne w kształcie mogą więc użyczać sobie swoich jakości.

ostrygaDzięki podobieństwu kształtów do narządów płciowych uznaniem jako afrodyzjaki cieszyły się np. korzeń żeń-szenia, banany, gruszki, marchew. Wywar z pietruszki miał być składnikiem maści umożliwiającej czarownicom odbywanie lotów na wysmarowanej nią fallicznej miotle. Od starożytności dla odzyskania seksualnego wigoru spożywano ostrygi przypominające żeńskie narządy płciowe.

Rytualne pieczywo miało także wyraźnie erotyczne kształty. Mogły to być zarówno podłużne, przywodzące na myśl fallusa, bagietki, jak i chleb, bułki czy placki wyobrażające waginę. Zgodnie z myśleniem magicznym stan seksualnego pobudzenia powinno pomóc osiągnąć także to, co nie ma jednoznacznego statusu taksonomicznego. Wszelkie twory, przedmioty czy substancje hybrydyczne, kwestionując swoim istnieniem ład ludzkiego świata odwzorowują jednocześnie brak tego porządku w zaświatach.

Dawni Słowianie sporządzali miłosne napoje składające się z uryny, krwi menstruacyjnej, spalonych włosów sromowych i nawozu końskiego. W magii miłosnej wielu kultur, a więc w działaniach mających prowadzić do obudzenia erotycznego zainteresowania wybranej osoby, używano wydzielin z narządów płciowych, spermy, śliny. Substancje te uważano za nieczyste, jako że wszelkie wydzieliny, odcięte włosy, paznokcie są taksonomicznie niejednoznaczne: odrębne od ciała, z którego pochodzą, pozostają jednak z nim w głębokim symbolicznym związku.

mietaPrzekonaniu o skuteczności magicznych sposobów wzmacniania erotycznego pożądania i potencji odpowiada wiara w istnienie środków prowadzących do efektów przeciwstawnych. Muszą więc istnieć przedmioty i substancje, które powodować powinny wygaszenie seksualnych żądz i zniszczenie erotycznego wigoru. Zalecano je z powodów zdrowotnych bądź rytualnych jako środki "uspokajające" (np. popularna w zwyczaju słowiańskim mięta).

Słowianie za skuteczny antyafrodyzjak uważali ziele kozłka (zawierające walerianę), które miało nie tylko tonować temperament noszącej go przy sobie dziewczyny (albo nacierającej się nim), ale także odwracać od niej popędy mężczyzn. Wiedza na temat anty afrodyzyjnych działań różnych przedmiotów była niezwykle ceniona - chodziło nie tylko o zdrowie, ale też i refleksję nad czystością, nieuleganie szaleństwu i chaosowi. Polski XVII wieczny zielarz pisał z troską:

"Gdyby kto był zaczarowany, a ile z białej płci, bądź panna, bądź wdowa, bądź i mężatka do niewstydliwej miłości, tylko się wrotyczem obmyć, rychle wszystkiego pozbędzie".

Antyafrodyzjaki mogły być też elementami magii szkodzącej, utrudniającej normalne funkcjonowanie małżeństwa bądź tylko mężczyzny.

Czytany 15327 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 11 marzec 2012 02:45

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.