poniedziałek, 23 czerwiec 2014 21:26

Demony Słowian

Napisała
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Bebok, Babok
Postać z polskich legend (m.in. śląskich), istota nadprzyrodzona, zjawa, straszydło związane z ciemnością. Według opowiadań beboki zamieszkują lasy, moczary, ciemne piwnice i tym podobne miejsca.

Bebok jest, zwłaszcza na Górnym Śląsku, postrachem, którym rodzice straszą dzieci w celu ich zdyscyplinowania – stanowi przez to u nich źródło podświadomego i naiwnego lęku.

Podobne potwory występują również w innych kulturach, na przykład angielski bogeyman, rumuński bau-bau czy irański lulu.


Bełt
Jest to złośliwy polny lub leśny demon, który mylił podróżnym drogę i sprowadzał na błędne szlaki. Występuje w tradycji wschodniej Małopolski. Może znaczyć również demona nękającego zwierzęta domowe.

Bies
Demon zła, zwany również Czartem. Biesy kryły się po lasach, bagnach i wodach, na rozstajach dróg i w domach. Mogły wstępować w człowieka.

Bobo
Demon z wierzeń prasłowiańskich. Miał wiele innych imion, jak chociażby Buba, Buka, Bubbul, Macha, Matoha, Motolica. Nazywano go również Kasznej i Kosznej, a potem lud począł mówić Kościej, bo przecież był to "kościany mąż straszliwy". Bobo towarzyszył spotkaniom czarownic na Łysej Górze i może dlatego często mówiono nań jako o dozorcy czarownic. Jeżeli czarownice chciały skrzywdzić poczciwego człowieka, wówczas Bobo ukazywał im się jako kozioł i wtedy przerażone jego strasznym wyglądem uciekały na miotłach. Czyniły to w takim popłochu, że łamały ręce, nogi lub ginęły, spadając na ziemię. Spotykała je kara, dlatego że miały szkodzić swoimi czarami tylko ludziom złym.

Borowy, Lesije
Opiekun lasu i zwierzyny leśnej. Kojarzony ze starcem o bladej twarzy.
Lesije najczęściej opisywane są jako antropomorficzne stworzenia o skórze przypominającej korę, włosach wyglądających jak liście i dziwnych, przenikliwych oczach. Inne wersje opowieści o Lesijach sugerują, że są podobne do ludzi.

Wg legend Leszy potrafi naśladować świst wiatru, szum liści, pohukiwanie sowy i wiele innych naturalnych odgłosów tajgi. Psotne Lesije zwodzą ludzi na manowce uwodzicielskimi szeptami bądź naigrywają się ze zrozpaczonych matek udając płacz zagubionego w lesie dziecka. Dodatkowo każdy Lesij jest w stanie zmieniać swoją naturalną wielkość.

Lesije można też czasem usłyszeć, gdy na wiosnę toczą walki między sobą. Używają do tego albo rogów, albo (wedle innej wersji tego mitu) miotanych głazów, maczug, włóczni i mocy żywiołów.

Pod wpływem zuchwalstwa ludzi (wycinanie świętych drzew, nieskładanie ofiar ze zwierząt domowych lub plonów przy wejściu do tajgi) Lesije stają się szczególnie niebezpieczne. Do wypędzenia śmiałków z lasu używają najczęściej złowieszczych szeptów. Jeśli to nie pomoże, rozwścieczony Leszy przybiera formę niebezpiecznego zwierzęcia. Jeżeli sam wygląd jeszcze nie odstraszy śmiałka, Lesij gotów jest zaatakować nieroztropnego człowieka. Myśliwy i pasterz może uchronić się przed Lesijem, składając mu odpowiednie ofiary w lesie i odprawiając zabiegi magiczne.

Boruta
Złośliwy demon leśny mylący drogi podróżnym.

Brzeginia
Demon w postaci górskiej lub wodnej rusałki. Miała być strażniczą skarbów.

Diabeł Widoracki
Diabeł Widoradzki (Widoradzki od Widły; miejscowość niedaleko Wielunia Jura Krakowsko Częstochowska; obecnie mieści się tu przejazd kolejowy słynny z samobójstw i dziwnych wypadków; mieszkam 300 m. od torowiska i znam te sprawy, wiem że to nie żarty ostatnio samobójstwo oficera policji, który wyjechał przed kordon samochodów prosto pod pociąg (2006). Znaleziono jego głowę przy nasypie. Niedługo następny wypadek śmiertelny. Dawniej na drugim przejeździe miejscowość mieści się nieopodal miejsca po grodzisku z 6 wieku samobójstwo dwojga zakochanych, którzy wjechali centralnie pod pociąg stoi wielki krzyż od 1990 roku. W międzyczasie 1990-2008 wiele wypadków śmiertelnych?

Pan Marek na Widoradzu,

Był Kasztelanem w Sieradzu.

A, że nie opłacał sługi,

Diabeł go porwał za długi.

Na południowy wschód od Wielunia, pod Rudą szeroko rozciągają się rozległe łąki i bagna, które od pobliskiej wsi nazywają Widoradzkimi. Dziś są już w większości zmeliorowane, gdzieniegdzie też groblę usypano, w różne strony można suchą nogą przejść, ale kiedyś omijano je z daleka. Trzęsawisko wciągało, wciągało, i im bardziej ktoś się zapierał, by się z niego wydostać, tym gwałtowniej go wchłaniało, Były tu i topiele i wody stojące, zarosłe, zakisniete Ba! Było to miejsce nieczyste i przez diabły chętnie zamieszkiwane.(hih) Szczególnie polubił bagna pod Widoradzem diabeł Widoradzki. Diabła tego zwą także Zarębą, ponieważ nim został diabłem, takim herbem się pieczętował i był ponoć Kasztelanem rudzkim na zamku w Widoradzu. Mimo wysokiego stanowiska, Kasztelan trudnił się łupiestwem, dopuścił się nawet zdrady kraju. Za to po śmierci został skazany na wieczne piekło i szatańskie uprawiał praktyki. Diabeł Widoradzki vel Zaręba był diabłem złośliwym. Podobnie jak jego kompan diabeł Boruta z Łęczycy, lubił ubierać się po szlachecku. Dla większej fantazji jeździł zwykle na koniu. Obiektem jego figlów bywała przeważnie okoliczna szlachta, a najczęściej pijani jej przedstawiciele. Gdy któryś z takich przejeżdżał lub przechodził przez jego królestwo, diabeł ze świstem i wyciem chwytał nieszczęśnika, unosił na skrzydlatym koniu nad najgłębsze, bagniste topiele, nurzał w błocie, topił w rzece i znów rzucał do błota. Gdy był w dobrym humorze na koniec wieszał takiego nieszczęśnika za pas na wierzbie i po wychłostaniu- zostawiał na los szczęścia. Bywało czasem, że diabeł Widoradzki na kogoś specjalnie się uwziął. Wtedy nie dość, że pokąpał go w błocie i mocno poturbował, to jeszcze tak mu wzrok otumanił, że ów nie wiedząc o tym, szedł w innym kierunku niż mieszkał, albo też kręcił się wokół swej chaty, ale trafić do niej nie mógł. Nie spał, nie jadł, nie pił, wciąż jak obłąkany chodził w kółko. Dopiero po tygodniu bielmo spadało biedakowi wreszcie z oczu i ze zdziwieniem stwierdzał, że znajduje się tuż pod swoim domem.



Tak-że to Pan z Olewina,

Wysuszył dziś garniec wina?

Za to na wieki z hołotą

Żłopać będzie odtąd błoto!

W okolicznych kościołach modlono się dawniej tymi słowy: Od powietrza, głodu, ognia, wojny i od Widoradza, zachowaj nas, Panie!

Wśród łąk i bagnisk w Widoradzu, około 2 km na północny zachód od Rudy znajdują się dość wyraźne ślady wczesnośredniowiecznego grodziska o kształcie pierścienia i średnicy około 100 m, otoczone 4 wałami. Powstało prawdopodobnie w V wieku, a rozbudowano je w XII i XIII w. Na przełomie XIII i XIV w. zostało spalone. Przypuszcza się, iż w X-XII w. grodzisko to stanowiło siedzibę opola, a w XII i XIII w.-kasztelani rudzkiej, przed przeniesieniem jej do Wielunia. Jak dotąd, nie potwierdziła tego ani historia, ani archeologia.
Specjalne podziekowania dla Anubisa, który nadeslal to opowiadanie.

Diabeł z Pustelnicy
Sokole Góry- to jedno z najpiękniejszych na Wyżynie Krakowskiej gniazd wyniosłych i skalistych, zalesionych wzgórz, stanowiących wspaniałe tło dla Słonecznych Skałek w Olsztynie. Wśród lasu wznoszą się okazałe skałki, pokryte jaskiniami, grotami, przeprute szczelinami i rozpadlinami. Jak fama wokół niesie, gnieździ się w nich wielka liczba małych szatanków, na czele których stoi jeden duży diabeł. Ów pryncypał mieszka w najbardziej okazałej jaskini na Pustelnicy, a podległe mu diabełki w podrzędnych pieczarach.

Wszystkie diabły z Sokolich Gór są spokojne i nikomu żadnej krzywdy nie wyrządzają. W tym jednak rzecz, że nikt nie może bezkarnie tędy chodzić w jeden dzień w roku. W który to dzień? Nie wiadomo, gdyż diabły same go sobie wyznaczają. Wtedy główny diabeł zwołuje na Pustelnicę wszystkie małe szatanki i na dany sygnał cała ta zgraja z szumem, świstem, szczękiem, brzękiem, szaleńczo zbiega z Pustelnicy, a za nią huczy huragan. Skały nie skały, drzewa nie drzewa, chaszcze nie chaszcze-nie ma dla nich żadnej przeszkody. Dopiero u podnóża góry szatanki znikają gdzieś bez śladu i po chwili pokazują się znów na Pustelnicy, by ponownie wyczyniać, podobne lub inne harce. Kto wówczas znajdzie się na drodze ich biegów, na pewno zginie lub sam przemieni się w jednego z takich szatanków.
Podziekowania za dostarczenie informacji dla Anubisa

Dola
Opiekuńczy duch człowieka, towarzyszący mu od urodzenia aż do śmierci. Wierzono, że dole moża odziedziczyć po ojcu.

Domowy
Duch zamieszkujący wewnątrz ludzkich domostw, dbający o pomyślność domu, opiekuńczy duch potomstwa.

Duchy domowe
Duchy domowe to według wierzeń ludowych, powszechnych jeszcze sto lat temu, istoty nadprzyrodzone zamieszkujące w każdym domu.

Wiara ta miała swe zakorzenie w kulcie przodków, którzy nawet po śmierci pozostawali blisko swoich siedzib: grzebano ich w otoczeniu domu lub nawet pod podłogą izby.

Duchy domowe dzielono na dwie kategorie: przyjazne i niebezpieczne. Rola niektórych z nich nie była do końca jednoznaczna: dobrym ludziom pomagały, natomiast sprawiały kłopoty złym. Zwłaszcza celowały w tym, najbardziej rozpowszechnione spośród istot nadprzyrodzonych, różnego rodzaju skrzaty i krasnoludki, spotykane we wszystkich kulturach narodów europejskich.

Dobre duchy nazywane były różnie w zależności od regionu: na Warmii i Mazurach były to koboldy zwane też kłobukami, na Pomorzu karzełki i skrzaty, w Wielkopolsce skrzaki, smoki, na terenie Mazowsza - latawce, w Kaliskiem - płonki, a na ziemi rzeszowskiej - żmije.

Domowy duszek opiekuńczy zamieszkiwał kąt za łóżkiem, za piecem, szczelinę pod progiem. Zwłaszcza lubił gnieździć się między piecem a ścianą, gdzie było przytulnie i ciepło, toteż domownicy starali się pozostawiać te miejsca w spokoju. Ale były i takie istoty, które wolały opustoszały strych, pustą beczkę czy stajenny żłób.

Wszędzie w podobny sposób wyobrażano sobie duszka: niewielki, podobny do człowieka, najczęściej brodaty, nosił czerwoną lub szarą kapotę i takąż samą czapeczkę.

Na noc pozostawiano duszkom jedzenie w małych miseczkach. Szczególnie w czasie świąt gospodarze starali się być dla nich hojni. Ulubionym pożywieniem skrzatów było mleko, miód oraz ser, chociaż wśród mazurskich kłobuków za największy przysmak uchodziły kluski. W rewanżu duszki opiekowały się dziećmi, zamiatały izbę, a w niektórych regionach – szły do pracy w polu i zajmowały się obrządkiem bydła.

Złe (albo niezadowolone) duchy domowe były bardzo kłopotliwe: prześladowały zwierzęta, koniom np. zaplatając z grzyw warkoczyki. Dlatego np. w Rzeszowskiem wplatano w nie święconą kredę i czerwone gałganki. Najgorsze były demony. Wśród nich: strzygi, gniotki, gnieciuchy, biże i nocnice. Domownicy zabezpieczali się przed nimi rytualnymi obrządkami, stosowali zaklęcia, zamawiania, odczyniania, zawieszali w specjalnych miejscach różnego rodzaju amulety. Pomagała też zwykła modlitwa.

A w zakamarkach na strychu, w mrocznej sieni pomieszkiwały uboża – duszki niedoli. Szukały miejsc w opróżnionych beczkach, pośród koszy, sąsieków i skrzyń na zboże, pod tragarzami u sufitu, między strąkami fasoli, czosnku i suszonych ziół.

Dworowy
Duch podwórza, zamieszkujący obejście. Znany głównie we wschodniej słowiańszczyźnie.

Dydek
Pomniejszy demon z wierzeń prasłowiańskich. Dydków było wiele, ale każdy pełnił inną funkcję i miał swoje imię. Dydki pomagały Peklencowi, były jego rycerstwem, wojennym zastępem. A oto kolejne ich postacie:
Bies (Bis) powodował u ludzi złych szaleństwo i w ten sposób nie pozwalał czynić krzywdy innym lub popełnić zbrodni.
Czart kazał się buntować przeciwko ciemięzcom i panom tego świata.
Darmopych czynił niegodziwców pyszałkami i skazywał ich na ośmieszenie.
Kaduk karał złośników poważną chorobą, a pojawił się chyba w czasach chrześcijańskich, bo zdradza to jego brzmiące z łacińska imię.
Kat tropił grzeszników na tym i tamtym świecie, a posługiwał się sumieniem, dręcząc je niemiłosiernie.
Matołek powodował u złych ludzi nietrafne wyobrażenia i przewidzenia, wiodąc ich do samounicestwienia.
Paskuda przeszkadzał w zbytkach i uciechach.
Pokusa był jedynym Dydkiem kuszącym do złego. Czynił to jednak tylko ludziom niegodnym, by się zatracili w złu niczym komary w ogniu.
Przechera zarażał zarozumialców chorobą mędrkowania, czyniąc z nich głupio-mądrych.
Rogalec podsycał i wzmacniał wiarę w niepoważne zabobony, przesądy i gusła u tych, którzy nie chcieli wierzyć w słowiańskie bogi.
Rzędzicha budził tęsknotę rządzenia u ludzi tego niegodnych, co ostatecznie kończyło się totalnym ośmieszeniem. Jak za Trentowskim powtórzy Szyc: " Dotykał on także niewiasty, mężowskiej władzy w domu chciwe, które z tego powodu nazywano Rzędzichami.
Smółka rozkochiwał rozpustnych młodzieńców w starych kobietach, więc lubiły go panny w podeszłym wieku.
Sobierad rozwijał najpierw w duszy niegodziwego człowieka samouwielbienie i sobkowstwo, a potem pokazywał mu własne zadufanie.
Szumrak wzmagał pychę i warcholstwo.
Warchoł namawiał do kłótni, które kończyły się bójką.
Wróg kazał widzieć złym ludziom w przyjacielu wroga i w ten sposób pozbawiał ich przyjaźni i życzliwości.
Jędzon posługiwał się jako karą wyrzutami sumienia.
Złydzień (Kauk) to chytry i złośliwy karzeł mający postać starego dziecka. We dnie kusił on ludzi do lubieżności, a straszył ich w nocy. Nieposłusznych wrzucał do studni, wprowadzał na błota i chrapy, i topił w rzekach, wieszał po drzewach. Gdzie się rozgościł, tam ludzie odchodzili od rozumu i kończyli samobójstwem. Najzłośliwsza w zastępach Peklenca to była istota.

Dytko
Był to demon w postaci toczącej się głowy, czasem na słomianych nogach podobnych do pajęczych odnóży. Dytkiem stawało się dziecko zmarłe przed przyjściem na świat, a po przyjęciu chrześcijaństwa, zmarłe przed przyjęciem chrztu. Według późniejszych wierzeń Dytko miało się pokazywać w zwierciadle pannom spędzającym za dużo czasu przed lustrem. Imię Dytko nosił też jeden z polskich diabłów.
Kłobuk, Kołbuk
Demon opiekujący się ogniskiem domowym. Utożsamiany z duszą martwego płodu. Pochodzi z wierzeń ludowych Warmii i Mazur.

Latawiec, Latawica
Demony z wierzeń prasłowiańskich. To zwykle dusze wisielców i straconych złoczyńców. Demony te miały pieczę nad zjawiskami atmosferycznymi. Osobliwie gustowały w wirach i trąbach powietrznych, zaś odmiana zwana płanetnik uwielbiała urządzać gradobicia i oberwania chmury ze szkodą dla ludzi. Demony te były złośliwe, ale niezbyt groźne. Co więcej można je było "obłaskawiać" za pomocą specjalnych zaklęć czy modlitw albo obfitego poczęstunku i wtedy demon taki wręcz sprzyjał wybranym ludziom. Dość często bywał to młynarz, któremu latawica dmuchała odpowiednio w skrzydła wiatraka, jednocześnie zabierając wiatr konkurencji.

Licho
Zły, złośliwy demon, personifikacja niedoli.

Łazik
W ludowej mitologii rosyjskiej patron kąpieli i pan łaźni o wyglądzie małego człowieczka z długimi, ciemnymi i zmierzwionymi włosami na dużej głowie. Łaźnik miał także ostre zęby, długi nos i nienaturalnie długie kończyny.

Łaźniki były nieco złośliwymi demonami. Potrafiły tworzyć kłęby gorącej pary, którymi parzyły upatrzone ofiary. Mogły też teleportować korzystającego z łaźni nad najbliższą rzekę i tam utopić, bądź zostawić na pastwę wodnika. Aby ochronić się przed nimi, nad drzwiami do łaźni wieszano podkowę, a na noc zostawiano trochę wody, by go uszczęśliwić. Pomocne też były żelazne talizmany.

Marmuna
Istoty z mitologii słowiańskiej. Mieszkały w lasach i były porośnięte rudym włosiem na całym ciele. Ich pierwotna funkcja to matczyny aspekt Dziewanny - opiekowały się dziećmi zwierząt, zwłaszcza leśnych, a także dziećmi ludzkimi.

W czasach chrześcijańskich zdegradowane do postaci demonów, co tłumaczy relacje o Mamunach szkodzących położnicom i ich świeżo narodzonym dzieciom przez zsyłanie nagłej gorączki i chorób. Podobno miały też w miejsce dziecka podkładać bliźniaczo podobne niemowlę, będące jednak dzieckiem czarownicy i demona. Niemowlę takie po wyrośnięciu stawało się zwykle złoczyńcą, w dzieciństwie zaś charakteryzowało się wielką złośliwością i paskudnym charakterem. Np. wyjadało wszystko z garnków, oddawało mocz do mleka, by skwaśniało, itp. Mamuny szkodziły nawet przyszłym matkom, tzn. kobietom w ciąży, przez zsyłanie im koszmarnych snów, opuchlizny na nogach oraz zmuszanie do wymiotów.

Istniały sposoby przeciwdziałania ich zakusom. Należało mieć przy sobie coś metalowego i ostrego. W czasie porodu należało zwiększyć wielkość amuletu i pod łóżko wkładało się duży nóż lub nawet lemiesz. Dzieciom zaś należało przywiązać do ręki coś czerwonego. Skutecznie chroniło to przed podmianą. Mamuny potrafiły też zabrać dopiero co urodzonemu dziecku cień, co sprawiało że dziecko wyrastało na idiotę lub szaleńca.

Ognik
Zwane także świecnikami, świczkami bądź świetlikami bagiennymi - w mitologii słowiańskiej były to małe demony, które rozpalały migoczące światełka koloru żółtego bądź niebieskiego, najczęściej pojawiające się nocą ponad bagnami i moczarami, rzadziej na polach. Migotaniem sowich światełek mamiły one ludzi przechodzących przez takie właśnie tereny, tak, że gubili oni drogę i mogli błąkać się w jej poszukiwaniu przez całą noc - mogły go nawet uśmiercić. Jednakże zdarzało się również, że ogniki litowały się nad zagubionym człowiekiem i wskazywały mu właściwy kierunek.

Podobno kiedy podróżnemu udało się schwytać takiego właśnie ognika - jednak zdarzało się to bardzo rzadko, dlatego też nie wiemy, jak wyglądał ów demon - mógł on w zamian za wypuszczenie spełnić jakieś jego życzenie, a kiedy ogniki zapalały swoje światełka, w pobliżu działy się przedziwne rzeczy. Według różnych opowieści, ogniki zapalały światła tylko wtedy, kiedy w pobliżu był jakiś groźniejszy demon, taki jak np. Bies.

Słowianie wierzyli, że ognikami stawali się po śmierci dusze ludzi okrutnych, obojętnych na krzywdę ludzką, złych i nieuczciwych. Poprzez swoje mamienie ludzi odpokutowywały one za krzywdy wyrządzone innym ludziom za życia.

Dzisiaj zjawisko zapalania się "światełek ogników" na bagnach tłumaczy się występowaniem samozapłonu fosforowodoru PH3

Owinnik
Zwany również Gumiennikiem - demon słowiański wywodzący się z terenów Rusi. Miały postać małych dziadków mieszkających w kącie stodoły. Pod postacią czarnego kota niszczył zbiory. Aby go uspokoić, należału złożyć mu ofiarę z pierwszych ziaren nowego zbioru.

Płanetnik
Postać z wierzeń Polan i południowych Słowian, życzliwy duch powietrzny. Wierzono, że Płanetnik opiekuje się chmurami, zsyła deszcz i grad, napełnia wodami rzeki, ciska pioruny. Płanetnikami zostawały dusze zmarłych nagłą śmiercią i samobójców (głównie wisielców i topielców). Przychylność płanetników można było zdobyć rzucając mąkę na wiatr lub do ognia. Płanetnicy często przyjmowali formę ludzką.

Płanetnikami nazywano także ludzi przepowiadających pogodę.

Południca
Południca (przypołudnica, żytnia, rżana baba, baba o żelaznych zębach) - według wierzeń słowiańskich złośliwy i morderczy demon polujący na tych, którzy niebacznie w samo południe przebywali w polu. Zabijał dorosłych (np. kosiarzy czy oraczy pracujących w pełnym słońcu) oraz porywał dzieci bawiące się na skraju pola. Niekiedy zadowalał się "tylko" pozbawieniem ofiary na jakiś czas przytomności lub zesłaniem potężnego bólu głowy. Przedstawiano go pod postacią odzianej na biało kobiety, o surowej bladej twarzy. Jeśli w bezwietrzny dzień łany zboża nagle zaczynały falować to było jasne, że południca jest tuż tuż. Szczególnie lubiła przebywać wśród łanów łubinu. Nie było przeciw niej obrony - należało po prostu w okolicy południa unikać przebywania na polu, a już szczególnie drzemki na polu. Śpiący był bowiem szczególnie pożądaną ofiarą. Południca traciła swą moc w miejscach zacienionych, więc dobrze było przeczekać południe w cieniu drzew - tam demon nie miał dostępu, w przypadku ataku wskazane było schronienie się w takie miejsce.

Poroniec
Pomniejszy złośliwy stworz groźny szczególnie dla kobiet. Młode brzemienne kobiety były nocą lub w lesie straszone przez Porońca i jeśli tylko poddały się lękom i zaczęły uciekać, to stworz próbował zabrać im nienarodzone dziecko, którego ciałem żywił się. Porońcem stawało się najczęściej dziecko urodzone martwe, nie pochowane zgodnie z obyczajem, lub zgodnie z nazwą z poronienia ciąży.

Rokita
Demon zła, zamieszkujący bagna, i topiącą tych, którzy wdarli się na teren jego siedliszcza.

Rusałki
Mieszkały w rzekach i jeziorach. Miały długie włosy, nosiły wieńce z kwiatów i powłóczyste białe szaty, ale też często preferowały absolutną nagość. Najczęściej milczały, ale potrafiły pięknie śpiewać. Wychodziły z wody w nocy, aby tańczyć w świetle księżyca.
Porównywane do wodnych nimf greckich. Mieszkały w rzekach i jeziorach. Miały długie włosy, nosiły wieńce z kwiatów i powłóczyste białe szaty, ale też często preferowały absolutną nagość. Najczęściej milczały, ale potrafiły pięknie śpiewać. Wychodziły z wody w nocy, aby tańczyć w świetle księżyca (korowody).

Ich świętym drzewem był jawor. Ich święto było na początku maja - tak zwany Tydzień Rusałek - wychodziły wtedy z wody w dzień i siadywały na jaworowych gałęziach. Ludzie świętowali wtedy odpoczynkiem od pracy i pływaniem. Był to pierwszy czas w roku, kiedy można i wolno było się kąpać. Rusałki potrafiły ukarać za nieposłuszeństwo kobiety, które pracowały w tym czasie.

Rusałką mogła stać się kobieta, która jeszcze się w nikim nie zdążyła zakochać. Jeśli w nocy natknęła się na korowód rusałek, zostawała jedną z nich. Nie mogła wrócić potem do domu, tylko przyglądała się z daleka swemu obejściu. Następnego ranka jej rodzina znajdowała porzucony wianek koło domu.

Rusałki bywały niebezpieczne dla mężczyzn, których wabiły pięknym śpiewem. Mężczyzna zwabiony przez rusałki tonął w wodzie albo zostawał zatańczony na śmierć.

Skarbnik, Karzeł
Duch zamieszkujący podziemia, strzegący skarbów znajdujących się w ziemi w postaci cennych minerałów i kruszców. Zazwyczaj przychylny ludziom uczciwym i prawym, jednocześnie jednak bezlitosny dla skąpców i pazernych cwaniaków.

Strzyga
Był to stwór podobny nieco do wąpierza. Strzyga wysysała krew, wyżerała wnętrzności i latała pod postacią sowy po nocach.
Był to stwór podobny nieco do wąpierza. Byli to ludzie, którzy urodzili sie z dwiema duszami, dwoma sercami i podwójnym szeregiem zębów z czego ten drugi był słabo zauważalny. Gdy już rozpoznano strzygę za pierwszego życia, przepędzano ją z ludzkich siedzib. Strzygi ginęły zazwyczaj w młodym wieku, gdy jednak jedna dusza odchodzi druga żyje dalej i aby przetrwać musi polować. Strzyga wysysała krew, wyżerała wnętrzności i latała pod postacią sowy po nocach. Zazwyczaj poza polowaniem chodziło o zemstę za krzywdy wyrządzone podczas pierwszego żywota. Strzygi potrafiły zadowolić się przez jakiś czas także krwią zwierząt. Podobnie jak inne stwory tego typu, strzygę należało trwale unieruchomić poprzez spalenie lub powbijanie gwoździ albo pali w różne części ciała.

Światła
W mitologii słowiańskiej demony w postaci unoszących się nad ziemią świetlnych kul. Neutralne lub szkodliwe wobec ludzi.

Utopielec
Demon wodny według baśni, przypowieści, wierzeń i anegdot występujących na Górnym Śląsku oraz Śląsku Cieszyńskim tożsamy z Wodnikiem. Opowieści o Utoplcu są trwałym elementem folkloru śląskiego. Siedzibą Utoplca miały być mokradła, rzeki, jeziora, stawy.

Także wiara w utopce (podobnie jak w wodniki) była na tyle mocno zakorzeniona, iż swój oddźwięk znalazła w folklorze chrześcijańskim. Chrześcijaństwo ostatecznie zaczęło wręcz upowszechnić własne sposoby ochronne przed nimi - głoszono np. iż tonącemu dobrze jest na szyję zarzucić różaniec, co odstraszy Utopca. W kronikach z XIV w. zapisano: Szczególną ostrożność przy wodzie zachowaj, by utopca w porę spostrzec. Pomylić się sposobu nie ma, bo brzydki on okrutnie i do ludzi nie podobien. Gdy więc mokrego stwora obaczysz, co głowę ma wielką zielonymi włosami zdobioną i odnóża jak patyki cienkie - uciekaj człeku, by śmierci w odmętach nie ponieść. Gdy zaś ostrożnym nie dość będziesz i wodnicy dasz się złapać, ciepnij jej różańcem w oczy, a bestię precz odgonisz.

W folklorze istnieje także podanie, iż przed utopcami strzeże św Jan Nepomucen. Jego kapliczki stawiane są w miejscowościach, gdzie strach przed utopcem był szczególnie silny. W szczególności dużo tego typu kapliczek istnieje na Śląsku. Najbardziej znanym utopkiem jest wodzisławski Zeflik, o którym powstało wiele przypowieści.

Utopiec (Topielice, Topce, Topielce) - w mitologii słowiańskiej demony wodne lęgnące się z dusz niektórych topielców - zazwyczaj ludzi, którzy popełnili samobójstwo wskutek utonięcia. Dusze te zwykle zachowywały postać jaką miały w momencie śmierci, ale można je było łatwo poznać po nienaturalnie dużej lub małej głowie, cienkich, wręcz pajęczych, nogach, takoż zielonych włosach. Niekiedy utopiec był dodatkowo napuchnięty jak bania. Zawsze odznacza się natomiast wilgotnym ubranie, z którego sączą się strumyki wody. W przeciwieństwie do Wodnika, Utopiec zawsze stara się szkodzić ludziom. Jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się głównie topieniem nieostrożnych pływaków. Bardzo nie lubi, gdy ktoś przeszkadza mu w tym zajęciu, więc często zdarza się, że topi nie tylko tego, kogo chciał, ale i tego, kto rusza tonącemu z pomocą. Zasadniczo przed utopcami nie było skutecznej obrony, więc najlepiej jest nie wchodzić im w drogę. W tym rozumieniu nie należy mylić Utopca z Wodnikiem (demonem opiekuńczym dużych i małych śródlądowych zbiorników wodnych), choć sam termin w późniejszym folklorze - głównie śląskim - często stosowany był zamienne.

Wąpierz
Upiór, martwiec, wieszczy, wupi – według wierzeń starożytnych Słowian zmarły żywiący się krwią ludzką, niekiedy także zwierzęcą.

Zmarły mógł się przeistoczyć w wąpierza z różnych przyczyn. Stawali się wąpierzami ludzie, których za życia ktoś przeklął; zmarli śmiercią gwałtowną; ci których zwłoki sprofanowano (przy czym ciekawym jest, że aby zabić wąpierza należy właśnie dokonać profanacji jego zwłok); zmarli, nad którymi przeskoczyło zwierzę, samobójcy i wiedźmy. W niektórych regionach wierzono także, iż potencjalnymi wąpierzami są ludzie rudzi, leworęczni, posiadający jedną zrośniętą brew lub wyposażeni w podwójny komplet zębów. Brak stężenia pośmiertnego i rumiana twarz były znakiem iż zmarły może przeistoczyć się w wąpierza. Objawami działania wąpierza miały być: coraz większe osłabienie, bladość i pot na czole po obudzeniu oraz koszmarne sny i stałe uczucie wielkiego zmęczenia.

Wąpierze nie lubią czosnku i cebuli, stąd dobrze jest mieć w domu nieco tych warzyw. Wskazane jest ich spożywanie. Wąpierza można też skutecznie odstraszyć wbijając nóż w jego cień. Demony te mogą przybierać też postać nietoperzy i innych zwierząt. Wąpierze w swym demonim wcieleniu są wrażliwe na srebro, które je odstrasza, ale nie unicestwia. Wąpierza można zabić przebijając jego serce drewnianym kołkiem, najlepiej osinowym, albowiem osika w wierzeniach Słowian miała moc odpędzania złych duchów. Podobne moce przypisywano gdzieniegdzie szakłakowi. Inną skuteczną metodą było obcięcie wąpierzowi głowy i ułożenie jej między jego nogami. Dla pewności można było wepchnąć nieboszczykowi w usta główkę czosnku lub kawałek żelaza, albo też włożyć do trumny pędy dzikiej róży, głogu czy tarniny. Aby zapobiec przemianie nieboszczyka w wąpierza wkładano do trumny kawał żelaza, układano również zwłoki twarzą do dołu.

Wij
Jeden z dwóch znanych z imienia smoków z mitologii słowiańskiej. Ze względu na fragmentaryczność przekazów możliwe jest jedynie schematyczne odtworzenie tej postaci. Wij zamieszkiwał podziemia, prawdopodobnie będąc sługą Czarnoboga lub Niji i dowódcą piekielnych armii. Wij podobno prawie cały czas spał. Jego wzrok miał zabijać, a powieki były tak ciężkie, że pomniejsze demony musiały je stale podtrzymywać widłami. Wij miał gromadzić armię ciemności do ostatecznego uderzenia. W przekazach znajdują się także ślady mitu o walce Peruna z samym Wijem i z jego armią.

Willkołak
W wielu mitologiach (m.in. słowiańskiej i germańskiej) i legendach człowiek, który potrafił się przekształcić w wilka. Był wtedy groźny dla innych ludzi i zwierząt domowych, gdyż atakował je w morderczym szale. Wierzono, że wilkołakiem można stać się za sprawą rzuconego uroku, po ukąszeniu przez innego wilkołaka. Przeistoczenie w wilka było również możliwe dzięki natarciu się specjalną maścią albo włożenie na siebie zaczarowanego pasa czy zwierzęcej skóry. W szesnastym i siedemnastym stuleciu powszechnie wierzono, że człowiek mógł stać się wilkołakiem zawierając pakt z diabłem. Częste były procesy o wilkołactwo, bodaj najsłynniejszym z nich był proces niejakiego Gillesa Garniera, który w roku 1573 zamordował kilkoro dzieci w okolicach burgundzkiego miasta Dole. Schwytany na gorącym uczynku zeznał, że zawarł pakt z Diabłem, który pokazał mu jak stać sie wilkiem. Garnier został spalony żywcem na stosie 18 stycznia 1574 roku. Również Herodot twierdził, iż wśród Neurów (których spotkał w V wieku p.n.e. w trakcie swej podróży w górę Bohu), według zwyczaju każdy raz do roku zamieniał się w wilka. Wierzono, że wilkołaki boją się srebra, co miało być ponoć wykorzystywane do walki z nimi.

Zmora
Zwana też marą (stąd powiedzenie "sen - mara, Bóg wiara") - w słowiańskiej mitologii dusza człowieka, który zmarł nagłą śmiercią bez rozgrzeszenia (zwykle mara), ale też złośliwa dusza żyjącej osoby, która - korzystając ze snu właściciela - opuszczała jego ciało i "zażywała rozrywki" (mara lub zmora). Dana osoba mogła nawet nie wiedzieć, że jej sen uwalniał zmorę (por. ang. "nightmare"). Zmorami często bywała siódma córka danego małżeństwa, ale "zmorowatość" dotykać też mogła osoby mające zrośnięte nad oczyma brwi lub różnokolorowe oczy. Istnieją wierzenia (m. in. w centralnej Polsce), że np. zmorą zostaje po śmierci osoba, przy której - na łożu śmierci (wg innych wariantów - w czasie chrztu), ktoś odmawiając Pozdrowienie Anielskie, przejęzyczył się i powiedział: "Zmoraś Mario" zamiast: "Zdrowaś Mario".

Zmora lubiła się w nocy sadowić na piersiach śpiącej osoby (zwłaszcza kobiety) i powoli pozbawiać ją tchu. Umiała też zmieniać się w rozmaite zwierzęta: kota, kunę, żabę, mysz a także w przedmioty martwe, jak słomka czy igła. Jeśli zatem Słowianin budził się rankiem z uczuciem, że coś go całą noc gniotło w piersiach, często obwiniał za to właśnie zmorę. M. in. w centralnej Polsce, wierzy się do tej pory, że gdy zmora dusi człowieka w nocy, a ten obudzi się nagle to zmora (aby się skryć) błyskawicznie zamienia się właśnie w drobny przedmiot (źdźbło, paproch, piórko, włos itp.), który osoba nawiedzona może odnaleźć na swej piersi lub obok. Mit ten ma zapewne swoje źródło w zjawisku paraliżu sennego.


Skuteczną metodą ochrony przed zmorą była zmiana pozycji snu - należało położyć się w łóżku odwrotnie, z głową w nogach łoża. Dodatkowo można było spać ze skrzyżowanymi nogami. Człowiek, który obudził się w nocy i ujrzał dławiącą go zmorę, mógł obiecać jej sera. Karą za niedotrzymanie obietnicy była śmierć z rąk rozwścieczonej niesłownością mary.

Był to demon dość naprzykrzający się ale łatwy do okpienia i zasadniczo nieszkodliwy. Szczególną odmianą zmory był inkub i sukkub, czyli demon objawiający się pod postacią mężczyzny lub kobiety i kochający się ze swą ofiarą, czasem za jej zgodą, czasem bez, czasem na jawie, czasem (częściej) we śnie. Jeśli jakaś dziewka w czasie snu stękała i miotała się po łóżku to niewątpliwie właśnie jakiś demon się z nią zabawiał. Wskazane było ją szybko zbudzić, bo inaczej mogło się to skończyć ciążą i to wcale nie wyśnioną tylko jak najbardziej rzeczywistą.

Zwid
Swida, Dubowy Strom - słowiański demon opiekujący się dębami. Posiadał zadziwiającą moc- każdemu, komu się ukazał, tego, w niedługim czasie, spotykała nagła śmierć.

Żmij

Postać z wierzeń dawnych Słowian. Powietrzny smok, który zamieszkiwał czarne chmury. Czasami można było dostrzec wśród nich zarysy smoczych łap, skrzydeł lub ogonów.

Ruska wersja tej nazwy, "żmiej" zachowana jest historycznie w Żmiejowych Grodach i Żmiejowych Wałach, wybudowanych przez książąt ruskich na stepach obecnej Ukrainy, dla ochrony ziem ruskich przed koczownikami. Czasem przedstawiany jako wróg Peruna, czasem jako jego pomocnik. Czasem też postrzegany jako postać przychylna ludziom, która chroni zasiewy, a czasem jako złośliwiec, zsyłający obfite opady.

Czytany 11556 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 maj 2017 20:27

1 komentarz

  • Link do komentarza zaba sobota, 19 marzec 2016 03:30 napisane przez zaba

    skad brane wiadomosci nie napisane

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy:

Wróżka
Lilith

Rytualista
Canis

 

Czat
Ezoteryka 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.