;
środa, 14 październik 2020 20:23

Mnisi Wenus

Napisała
Oceń ten artykuł
(1 głos)

    Powiadają, że w Wielki Piątek 1728 roku rytualne biczowanie, które odbywało się w Rzymie w Kaplicy Sykstyńskiej, przerwał nagle pewien młody Anglik dobywszy ogromnego bicza, atakował gwałtownie każdego z uczestników kongregacji, znajdującego się w zasięgu jego ręki. Opowieść ta mogła być przesadzona lub nawet fikcyjna, ale sam fakt, że ją opowiadano, ilustruje opinię, która przez przeszło dwa wieki przylgnęła do rzekomego sprawcy tego czynu, sir Francisa Dashwooda.

 

    Dashwooda (1708-1780) często nazywano satanistą i wysunięto nawet przypuszczenie, że tajemne stowarzyszenie, którego został członkiem - na ogół zwane Hellfire Club, było lożą czy świątynią czcicieli diabła. Nie ma pewnych dowodów na takie twierdzenia. Bóstwami, którymi Dashwood i jego towarzysze składali ofiary, to przypuszczalnie Bachus i Wenus, a nie Lucyfer i Asmodeusz. Innymi słowy, franciszkanie z Medmenham, jak stosowniej nazywano członków Hellfire Club, przypuszczalnie byli raczej pijakami i rozpustnikami niż wtajemniczonymi jakiegoś infernalnego kultu. Dokładna data założenia stowarzyszenia Dashwooda nie jest znana, ale niewątpliwie istniało ono już w 1750 roku i, jak się zdaje, kwitło do mniej więcej roku 1762.

 

    Zasadnicza działalność zgromadzenia odbywała się latem każdego roku, zbiegając się z przybyciem towarzystwa zaproszonego do wiejskiej rezydencji Dashwooda. Podczas tych wakacji na wsi '' braciszkowie '' oddawali się quasi-religijnym czynnością, obejmującym przypuszczalnie niezbyt poważne rytuały, w toku których, zgodnie z pewnymi świadectwami, nosili franciszkańskie habity. Twierdzono, że w skład tych obrzędów wchodziły także czarne msze, ale choć mogło tam dochodzić do parodii chrześcijańskiej ceremonii, wydaje się nieprawdopodobne, żeby było to coś poważnego. Wnioskować wolno, że miały tam miejsce tylko takie bluźniercze studenckie wybryki. Łatwiej byłoby uwierzyć że mnisi Medmenham byli autentycznymi diabolikami, gdyby Selwyn był jednym z nich, albowiem jego erotyczne skłonności przyjęły , jak się zdaje, formę obsesyjnego zainteresowania zwłokami. Opowiadano że pewien człowiek znajdujący się na łożu śmierci dał takie polecenie swemu słudze '' Jak przyjdzie pan Selwyn, to go wprowadź. Jeśli będę żył, z radością go ujrzę, a jeśli będę już trupem, on ujrzy mnie z radością ''.

 

    W rzeczywistości ryty, w których brał udział Dashwood i jego bliscy przyjaciele - jak twierdzi jego jedyny poważny biograf, Eryk Towers - nie były niczym więcej niż tylko kultem Wenus, bogini miłości, któremu towarzyszyła '' ofiara '' składano w znany sposób przez chętne uczestniczki spotkań, tj. prostytutki. Klub Piekielnego Ognia był tylko stowarzyszeniem tajemnym, oddanym pijaństwu i rozpuście, pod tym względem przypominając nieco późniejszy Knuckle Club, quasi-masońskie stowarzyszenie graczy w golfa w Blackheath. jego członkowie zwykli wznosić takie toasty, jak '' sztywne kije i twarde kule '', co wskazuje na charakter ich prywatnych rozrywek. Późniejsze grupy, miały charakter autentycznie satanistyczny.

Czytany 81 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.