niedziela, 11 maj 2014 22:17

Ogień w kulturze Aborygenów

Napisane przez
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Ogień jako symbol zniszczenia ma też w sobie pierwiastek zmartwychwstania i odrodzenia. Oczyszcza stare, by mogło się narodzić nowe, co można zaobserwować, gdy na spalonej ziemi po pożarze kiełkują nowe zielone roślinki.
Od zarania dziejów ludzie czcili ogień jako dar bogów pochodzący z nieba.


Istnieje szereg mitów i legend opisujących bohaterów, którzy wykradali bogom ogień lub też w jaki sposób ludzie otrzymali od bogów umiejętność rozniecania ognia.
W mitach Aborygenów ogień najczęściej był wykradany lub otrzymywany w darze od kobiety-przodka, ponieważ ogień był symbolem kobiecego ciepła, światła i jasności.
Wśród ludu Wik Munggan jest przekazywana opowieść o człowieku zwanym Ogień żyjącym w Okresie Marzeń
(czas tworzenia). Człowiek Ogień był w tym czasie jedyną istotą posiadającą sekret rozniecania ognia.
W czasie polowania grupa myśliwych postanowiła podpalić trawę, by wypłoszyć z niej kryjące się zwierzęta.
Zwrócili się więc o pomoc do Ognia, który zgodził się spełnić ich zyczenie.
Ogień z suchej gałęzi odłamał dwa patyki. W jednym z nich zrobił mały otwór a drugi przytkał w te zagłebienie i zaczął szybko obracać. Wiercił tak ale bez rezultatu. W końcu posłużył się odłamanym zielonym patykiem, zerwał garść trawy kładąc koło patyka z otworem. Gdy kręcił patykiem - na suchą trawę padła iskra więc zaczął w nią dmuchać aż buchnęła płomieniem. W taki sposób Człowiek Ogień nauczył mężczyzn sztuki rozpalania ognia za pomocą dwóch patyków.
--
U Aborygenów ogień, ognisko oraz ich atrybuty: para, dym, popiół, mają właściwości lecznicze.
Po spaleniu określonych roślin, ziół, popiół wciera się w rany lub w te okolice gdzie występuje ból.
Równiez czasami nad ogniskiem buduje się rodzaj platformy z zielonych gałęzi i odpowiednich liści, wymoszczonej pachnącymi kwiatami i aromatycznymi roślinami. Na takiej platformie kładzie się chorego żeby para i dym rozgrzanych roślin uleczyły go.
Odymianie wonnym dymem jest u Aborygenów rytualnym sposobem oczyszczenia nowo narodzonego dziecka, chorych oraz domów w których ktos zmarł. Okadzanie często przeprowadza się na zakończenie wielu najwazniejszych obrzędów.
U Aborygenów kolor odpowiadający żywiołowi ognia to kolor czerwieni;
ziemi - czerń;
wody - żółć;
powietrze - biel
----

Oddech ognia.

Za pomocą tej techniki oddechowej można wprowadzić się w trans.
Oddech ognia polega na wykonaniu dwóch wdechów nosem a trzeciego przez usta, by bardziej niż zwykle dotlenić swój organizm.
Gdy stosuje się takie ćwiczenia podczas tańców transowych przy ogniu w rytm dźwięku bębnów można wprowadzić się w hipnotyczny trans.
W ten sposób gdy np. tańczy się przy ognisku, tańczący pozwala, by jego ciało czyniło to, na co ma ochotę.
większośc praktykujących trans-taniec opowiada o doznaniach typu: unoszenie się w powietrze, oczyszczenie umysłu,
spacer w przestworzach czy uczuciu ciepła i miłości.














- str. 2 -

Wprowadzenie stanu harmonii między żywiołami.

Istnieje ćwiczenie oddechowe "wprowadzenie stanu harmonii między żywiołami" polegające na wizualizacji odpowiedniego koloru i odpowiedniego oddychania.

ZIEMIA : jasnożółty kolor przechodzący w złocisty - 5 oddechów: wdech i wydech nosem

WODA: barwa srebrna lub jasnozielona - 5 oddechów: wdech nosem; wydech ustami

OGIEŃ: barwa pomarańczowa, barwa rozżarzonych węgli - 5 oodechów: wdech ustami; wydech nosem

POWIETRZE: barwa błekit nieba - 5 oddechów: wdech i wydech ustami

----

Anastenaria

Anastenaria czyli ceremonia chodzenia po rozżarzonych węglach stosowana na całym świecie od tysięcy lat do nas do Polski została sprowadzona współcześnie i zaadoptowana z Bałkanów przez Lecha Emfazego Stefańskiego.
Do dziś jeszcze anastenaria odbywają się w Grecji oraz w Bułgarii.
Również obecnie w Polsce spacer po rozżarzonych węglach jest często przeprowadzany na różnych kursach związanych z rozwojem duchowym.
W dawnych czasach przejście przez ogień, a raczej spacer po rozżarzonych węglach był ściśle powiązany z religią i mistycyzmem. Był swego rodzaju sprawdzianem czystości duszy. Bowiem przez ogień mogła przejść tylko osoba czysta, nieskalana grzechem co warunkowało ochronę bogów przed ogniem. Jeśli uczestnik tych obrzędów nie był czysty i miał poczucie winy - doznawał poparzeń podczas przejścia przez ścieżkę ognia.

Wg. Serge'a Kahili Kinga są cztery sposoby przejścia przez ogień.
Pierwszy i najpowszechniejszy to oddanie się z wiarą pod opiekę boską, ale jest to skuteczne tylko wówczas gdy uczesnik ma silną wiarę i nie posiada poczucia winy czy grzechu.
Drugim sposobem jest uzyskanie stanu transowego czyli odwrócenie uwagi od ognia i skupienie się zupełnie na czym innym jak np. na oddechach, rytmie bębnów czy wizualizacji (wizualizowania np. pod stopami chłodnego piasku lub otoczenia stóp światłem ochronnym).
Trzeci sposób to odpowiednia silna motywacja z głębokim wysoce energetycznym pragnieniem przejścia na druga stronę.
Wszystkie te trzy sposoby łączy odwrócenie uwagi świadomego umysłu od ognia, dzięki czemu zmniejsza się lub zanika lęk i opór przed wysoką temperaturą.
Jest też czwarty sposób. Zamiast stosować modlitwę o opiekę bóstwa, odwrócenie uwagi czy silna motywację, należy całą uwagę skoncentrować dokładnie na tym co się robi podczas wchodzenia w żarzące się węgle bez analizowania czegokolwiek. We wszystkich tych zastosowanych sposobach uczestnik nie koncentruje się na lęku i stresie a ma uwage pochłoniętą czym innym, co jest głównym czynnikiem warunkującym bezpieczne, bez poparzeń przejście przez ogień.

Kahuni którzy chodzili boso po ledwo zastygłej lawie wulkanicznej używali świętych liści "ti".
Gdy kamienie rzucone na ledwo zastygłą lawę nie zapadały się, uznawano że lawa jest już dostatecznie twarda aby mogła unieść ciężar człowieka, - wtedy obwiązywali sobie stopy liśćmi "ti", wznosili pieśni i modlitwy do bogini Pele - bogini ognia i wulkanów, po czym uderzali liścmi w zastygłą lawę i przechodzili na drugi koniec.
Chociaż liście "ti" przywiązane do stóp od razu się spaliły po pierwszych paru krokach to wszyscy przechodzili bezpiecznie i żaden z Kahunów nie doznał poparzeń.

W organizowanych współcześnie spacerach po rozżarzonych węglach ważne jest odpowiednie przygotowanie ścieżki ognia jak i samych uczestników.
Kawałki drewna do spalenia na ścieżkę ognia powinny mieć mniej więcej jednakową wielkość i bez wyciekającej żywicy, więc najlepsze do tego clu nadaje się drewno z drzew liściastych.
Podłoże na której pali się ognisko z którego będzie zrobiona ścieżka ognia powinno być twarde i równe.
Po spaleniu się drewna usuwa się niedopalone lub palące się jeszcze kawałeczki drewna, a pozostałość żarzącego się drewna rozprowadza się grabiami tak, żeby wszystkie kawałeczki miały jednakową wielkość.
Robi się z żarzących węgli dywan w formie prostokąta o takiej grubości, żeby po wejściu na ten dywan stopa się w nim nie zapadała.




- str. 3 -

Na ścieżkę ognia wchodzi się zdecydowanie, krocząc równo bez pośpiechu i nie biegnąc.
Stopa powinna cała się stykać z podłożem, a palce stóp powinny być wywinięte do góry co w ten sposób zabezpieczy je przed drobnymi żarzącymi się węgielkami które mogłyby się wcisnąć pomiędzy palce i je poparzyć.
Więc przechodząc przez dywan z żarzących się węgli wywijamy palce stóp do góry i stąpamy po ścieżce tak by cała stopa miała kontakt z podłożem. Podczas kroczenia , gdy stawiamy stopę na podłożu ustawiamy ją od razu całą na płasko, a nie jak w zwykłym chodzie najpierw styka się z podłożem pięta a potem reszta stopy.
Tak samo gdy odrywamy stopę od podłoża, to odrywamy ją całą a nie że najpierw odrywamy od podłoża piętę a potem palce stopy. Wygląda ten chód podobnie do stąpania po ziemi w płetwach.
Temperatura takiego dywanu z żarzących się węgli ma temperaturę około od 600 do 800 stopni celcjusza.

Wspólcześnie nauka wyjaśnia ten fenomen chodzenia po takim dywanie i nie doznawania żadnych poparzeń.
Poparzeniu ulegają zwykle ci którzy ulegają lękowi i stresowi, przez co nie są skoncentrowani na odpowiednim kroczeniu, nie stosują się do udzielanych instrukcji.
Wcześniej błędnie tłumaczono fenomen chodzenia po ogniu, że wilgoć na stopach tworzy barierę ochronną pomiędzy stopą a żarem, podobnie jak puszczona kropla wody na rozgrzana blachę chwilę na niej "tańczy" zanim wyparuje.

Jedną z bliższych teori wyjaśniających dlaczego nie dochodzi do poparzenia podczas spaceru po ognistym dywanie jest to, że podczas stresu i lęku krew nien krąży w organizmie prawidłowo i dlatego nie jest w stanie dostatecznie chłodzić skóry stóp. Ważne jest więc psychiczne nastawienie i odpowiedni skoncentrowany stan umysłu, czyli pewnego rodzaju trans.

Druga najbardziej możliwa teoria potwierdzona jest przez twórców programu "Pogromcy mitów" emitowanego na kanale Discovery, którzy zprzęgli naukę do sprawdzenia tego fenomenu w postaci nałożenia czujników temperatury na stopy oraz rzeczywiste przejście boso przez ognisty dywan.
Po badanich stwierdzono, że znikoma część ciepła dociera do ciał spacerujących po ognistym dywanie.
Wszystko to za sprawą izolacyjnych właściwości drewna które jest słabym przewodnikiem pomimo ze jest żar.
Niska przewodność termiczna drewna powoduje że ciepło zostaje uwięzione w drewnie i tylko przenosi zmniejszoną ilość energii do naszych stóp.
Każdy węgielek tląc się spopiela się i na górze tworzy warstwę popiołu oddzielającą od niższej rozżarzonej warstwy. Warstwa popiołu będąca na górze takiego dywanu izoluje od żaru będącego w niższej warstwie węgielków.
Ważne przy przechodzeniu jest odpowiedni krok, odpowiedni wykonany dywan z węgli oraz odpowiedni stan umysłu. Gdy stąpamy po ognistym dywanie, kiedy jedna stopa dotyka gorących węgli, druga znajduje się w powietrzu oddając nadmiar ciepła.

Do przejścia przez ogień nie jest potrzebny żadny mistycyzm ani generowanie transu, chociaż wiara w opiekę bóstwa oraz trans są bardzo pomocne podczas przechodzenia przez żarzące się węgle.
Wielu odwołując sie do mistycyzmu czy religii twierdzi że nie jest możliwe by grzesznik mógł bezpiecznie przejść bez opieki boga przez ogień.
Lecz taką ścieżką ognia bez żadnych konsekwencji spacerują ludzie nie związani z żadnym wyznaniem i religią, jak również "moralność" takich osób wg. takiego czy innego wyznania pozostawałaby pod znakiem zapytania.
Również są znane przypadki osób chodzacych po ognistej ścieżce pod wpływem alkoholu, którym nic się nie stało.

Jakiekolwiek tłumaczenia fenomenu chodzenia po ognistej ścieżce, czy mistyczne czy też naukowe pozwalają uczestnikowi w przełamywaniu lęku i ograniczeń.
Po przejściu przez ogień uczestnik ma niesamowitą satysfakcję z pokonania własnego lęku.
Również aspekt zdrowotny jest tu też nie bez znaczenia.
Pobudzane i masowane są receptory stóp i odpowiadające im narządy w ciele.
Można zaobserwować pulsowanie różnych miejsc na stopie, a czasem też lekki piekący punktowy ból, - wtedy warto zapoznać się z mapą receptorów stóp i odpowiadającym im narządom, by zobaczyć na które narządy w naszym ciele nalezy zwrócić szczególną uwagę.











- str. 4 -

Magia świec.

Ogień i jego energię wykorzystuje się w magii świec w których odpowiednie rytuały przeprowadza się w okreslone dni tygodnia z okreslonymi kolorami świec.
W szamańskich obrzędach stosuje się świece, kadzidełka i kwiaty umieszczane na ołtarzu dla swoich opiekuńczych bóstw. Oprócz świec białych palonych dla swoich duchów opiekuńczych używa się równiez kolorowych.
W prośbach o zdrowie pali się niebieskie świece, przy kłopotach finansowych - na polepszenie finansów zielone,
na problemy miłosne pali sie świece różowe lub czerwone, a przy pozbywaniu się uzależnień i nałogów - czarne.
Rytuały dla poprawy zdrowia należy wykonywać we wtorki, dla pozyskania miłości w piątki, dla przypływu gotówki we wszystkie dni tygodnia.
Prosząc jakieś bóstwo o rozwiązanie problemu należy coś ofiarować lub coś obiecać.
Świece do rytuałów powinny być "ochrzczone" olejkiem sandałowym, które namaszcza się od środka w góre i w dół. Takie rytualne świece gasi się wyłącznie palcami, a zapala wyłacznie zapałkami.

----

Prawdziwa magia ognia.

O tym że z ogniem, - bóstwem ognia można się zaprzyjaźnić można przeczytać w książce:
Max Freedom Long: Starożytna Wiedza Kahunów - MAGIA CUDÓW z której przytaczam poniższy fragment.

"Mag estradowy poslugujący się prawdziwą magią.

Opis przypadku:

Magik ognia, o którym mowa, dawał przedstawienie w małym namiocie. Od publiczności oddzielały go barierki ustawione w odległości trzech do szesciu stóp. Jego rekwizytami bylo kilka przedmiotów leżących na sosnowym stole. Jedyną częścią całego przedstawienia, kiedy nie stosował on prawdziwej magii, był występ małego pieska, który przeskakiwał wesoło przez plonącą obręcz nasączoną oliwą. Wszystko inne działo się w niewielkiej odleglości, a widzów zachęcano, aby wchodzili na scenę i sprawdzali temperaturę każdego przedmiotu, zanim został on przytknięty do ciała. Każdy ruch magik wykonywał powoli, niczego nie ukrywając i nie stosując żadnych sztuczek.

Podczas obu przedstawień, na których bylem obecny, magik demonstrował nastepujące umiejętności:

1) zagotował wodę w kubku i wypił ją duszkiem, kiedy jeszcze kipiała;
2) kawałki sosnowego drewna grubości palca przytrzymał nad płomieniem gazowym, aż z jednego końca zmieniły się w żarzący wegiel drzewny. Odłamal sześć takich koncówek i pogryzł je;
3) rozgrzał do czerwoności gruby żelazny pręt i kilkakrotnie polizał rozpaloną powierzchnię, aż z języka uniosła się para;
4) zapalił zwykły palnik do spawania, zmniejszył jego płomień do niebiesko-zielonego stożka i tym plomieniem poprzecinał żelazne pręty, po czym wraz z palnikiem dał je do obejrzenia publiczności. Następnie, nic nie zmieniąjac przy palniku, włożył płomień do ust: Nie widać bylo przy tym, by stosował jakąś osłonę czy metodę chwilowego stłumienia płomieni. Usta miał szeroko otwarte, a strumień
płonącego gazu igrał wewnątrz;
5) podgrzał pręt do czerwoności, po czym chwycił go gołymi rękami w taki sposób, ze inny czlowiek na jego miejscu byłby straszliwie poparzony. Wziął też cięższą, płaską sztabę i podgrzał ją na środku, po czym rozgrzane do czerwoności miejsce włożyl między zęby. Trzymając oba końce sztaby w rękach, wyginał ją w góre i w dól.














- str. 5 -

Notatka o magu estradowym, który stosował prawdziwą magię ognia. (wyjaśnienie)

Poznałem kiedyś maga estradowego demonstrującego autentyczną magię na swych pokazach. Po jednym z przedstawień rozmawiałem z nim o jego sztuce. Ze sposobu, w jaki zadawalem mu pytania, wywnioskował, iż zrozumiem go w pełni, gdy opowie mi szczerze o tym, jak nauczył się magii i jak ją w praktyce stosował. Urodził się w Indiach jako dziecko białych rodziców. Niebawem został osierocony i pozostał sam w jakiejś odosobnionej okolicy. Tubylcy, chodzący po ogniu, przygarnęli go do siebie i postanowili nauczyć swojej sztuki.

Siadywał więc codziennie przed malą lampką oliwną i w jej płomieniach starał się wczuć w obecność boga. Starsi nieraz pokazywali mu, w jaki sposób modlą się do boga płomieni i otrzymują odporność na ogień. Swobodnie trzymali ręce nad płomieniem, nie doznając żadnych poparzeń. Przy nich udawalo się to także chłopcu. Po jakimś czasie i on zaczął stopniowo odczuwać obecność jakiejś świadomej istoty związanej w nieokreślony sposób z płomieniem, lecz niewidzialnej i niepostrzegalnej innymi zmysłami. Niebawem potrafił już prosić tę istotę o odporność na ogień i otrzymywał ją. Chłopca nie poddawano żadnym ceremoniom oczyszczania, a on ze swej strony przestrzegał obowiazującej reguły zabraniającej krzywdzenia bliźnich, tak by nie musiał wstydzić się swych postepków. Przez cale życie trzymał się tej zasady, a odkąd rozpoczął magiczną dzialalność na scenie, nie musiał modlić się o odporność na ogień. Kiedy dotykał płomieni lub rozżarzonych przedmiotów, prośba o opiekę automatycznie rodzila się w jego psychice i zawsze otrzymywał wsparcie.

Natomiast jego żona nauczyła się od japońskich magów wchodzenia po drabinie, której szczeblami były ostre miecze. (Turlali się oni po rozbitym szkle. Na ich ciele pojawiały się rany cięte, które na slowa wypowiedziane przez mistrza ceremonii natychmiast zasklepialy się bez śladu). Na wczesnym etapie swych magicznych poczynań małżonkowie przeszli przez ceremonię „wprowadzenia”, kiedy to doświadczeni już magowie „polecili” ich Wyższym Istotom, tak samo jak kahuni przedstawiali swych uczniów pragnących poznać sztukę panowania nad pogodą."


Tajemnicza siła ognia.


Zdejmowanie zaklęć i uroków.

Ogniem posługuje się również "biała magia" używając go do oczyszczania, spalania odpowiednich mieszanek ziołowych, do ochrony, jako np. tarcza ognia czy do zdejmowania zaklęć i uroków.

Magia rozróżnia cztery postacie ognia.
Pierwsza postać pochodzi od AGNI - indyjskiego boga ognia. Agni znaczy: ogień ducha, a jego własciwością jest nieskończoność.
Lecz ten nieskończony ogień przybiera skonkretyzowaną postać jaka stanowi gwiezdne światło np. naszego Słońca, określane mianem "SURIA".
Następną postacią ognia jest ogień życia (ogień trawienny) - ciepło którym promienujemy. jesteśmy więc istotami ognia obdarzonego nazwą "DŻAJA".
Ostatnim rodzajem ognia jest ogień powstały w wyniku rozpadu form życia, jak np.przy spalaniu struktur organicznych drzewa, w wyniku czego otrzymujemy fizyczny ogień. Ten rodzaj ognia nosi nazwę "RAM"
Na codzień stykamy sie z ogniem "RAM" ale do praktyk magicznych potrzeba nam współdzaiłać z wszystkimi czterema rodzjami ognia. Służy temu specjalna mantra, magiczno-religijna formuła:

"AUM SZRI AGNI SURIA DŻAJA RAM"

Aum w sanskrycie oznacza Ducha.
Gdy wypowiemy oddzielnie którąkowiek z postaci ognia nic szczegółnego nie zajdzie.
Jednak gdy wypowiemy tę mantrę wzywając wszystkie postacie ognia możemy poczuć ciepło w dłoniach i przypływ energii. Żeby poświęcić płomień świecy który jest zwykłym ogniem "RAM" wpatrujemy się w płomień świecy bez mrużenia oczu - w ten sposób oprócz spalania świecy gdzie popwstaje ogień 'Ram' uzyskujemy ogień "Dżaja". Następne dwie postacie ognia rodza się poprzez trzykrotne wypowiedzenie mantry
Aum Szri Agni Suria Dżaja Ram. Można nieraz zaobserwować jak płomień świacy staje się jakby większy i jaśniejszy.








- str. 6 -

Takim poświęconym płomieniem świecy możemy przystąpic do zdejmowania zaklęć i uroków.
90 % rzuconych uroków i zaklęć to tak zwane "korki" które usadawiają się w głowie, które są przyczyną niepowodzeń w życiu osobistym i zawodowym a także przynoszące uszczerbek na zdrowiu, więc od głowy zaczynamy magiczny rytuał.
Zgodnie ze wskazówkami zegara, ruchem okrężnym zataczamy płonącą świecą 33 małe kółka na wyskości czoła.
Miejsce koncentracji "złych mocy" (klątwy, uroki, zaklęcia) ujawni czarny dym i skwierczenie świecy.
Ustąpienie dymienia i skwierczenia będzie dowodem skutecznego "wypędzenia" uroku.
W czsie tego zabiego osoba na której wykonuje sie ten magiczny rytuał może odczuwac wzrost temperatury i szybsze bicie serca, co oznacza że dotarła do niego energia Kosmosu.
Następnie nalezy przejść do zataczania spiralnych kręgów w dół i w górę kręgosłupa w analogiczny sposób usuwając skumulowane "złe moce".
W trakcie tego zabiegu ze swiecą, na świecy pojawiają się tworzone z kropli topionego wosku sople, których forma zazwyczaj stanowi odbicie postaci choroby. Jeśli klątwę lub urok rzuciła "kwalifikowana" wiedźma, to prawdopodobne jest, że z wyciekającego wosku uformuje się jej postać.
Człowiek jest zasilany energią poprzez kręgosłup, skąd płynie ona do wszystkich organów, dlatego zbyteczne jest "oczyszczanie" kazdego organu z osobna.
Dopełnieniem tego magicznego rytuału jest wykonanie ręcznego masażu kręgosłupa.


INICJACJA oraz ŚMIERĆ JAKO INICJACJA
(autor: maban)

We wszystkich kulturach na wszystkich kontynentach istnieje inicjacja, która jest przejściem z jednego stanu do drugiego stanu.
Obrzędy, ceremonie i rytuały inicjacyjne występują w przełomowych momentach życia człowieka.
Czy to jest związane z narodzinami nowego czlonka grupy, plemienia, społeczeństwa, czy wchodzenie w dorosłość - zawsze jest to naznaczone przez jakąś ceremonię lub rytuał podkreślający to ważne wydarzenie.
Najczęstczym typem inicjacji i związane z tym obrzędy jest podkreślenie przejścia z jednej grupy wiekowej do drugiej.
Na przykład u Komanczów występuje aż pięć pozycji związanych z różnymi kategoriami wieku : pozycja dziecka , osoby niedojrzałej , osoby niezamężnej lub nieżonatej , osoby dorosłej i zarazem zamężnej i żonatej , osoby starej.
W naszym współczesnym społeczeństwie też istnieją rytuały bardziej lub mniej inicjacyjne podkreślające przejście i wkroczenie w kolejną kategorię wiekową jak chociażby narodziny dziecka i przyjęcie go do wspólnoty poprzez nadanie imienia i chrzciny; pasowanie na ucznia w
1 klasie szkoły podstawowej; ukończenie 18 lat itp. a w naszych obrzędach słowiańskich były to podstrzyżyny. Podstrzyżyny to obrzęd starosłowiański w którym chłopcom wchodzącym w dorosłość rytualnie obcina się włosy i nadaje nowe imię. Przeważnie podstrzyżyn dokonywano gdy chłopiec osiągał wiek 7 - 10 lat. Od tej pory znajdował się pod opieką ojca poznając prace i ceremonie typowe dla mężczyzn. Od chwili podstrzyżyn ojciec oficjalnie uznawał chłopca za swego syna.
Jeszcze w XVIII wieku praktykowano rytualne ścięcie włosów jako akt poddania swojej woli pod panowanie władzy drugiej osoby o większym statucie społecznym. W czasach obecnych w pierwotnej formie wraz z nadaniem imienia zwyczaj podstrzyżyn jest praktykowany w rodzimowierczych związkach wyznaniowych jak Rodzimy Kościół Polski czy Rodzima Wiara.

W zasadzie wyróżniamy trzy typy inicjacji. Pierwszy to „inicjacja do klasy” wiekowej, czyli przejście z jednej kategori wiekowej do drugiej. Drugi typ inicjacji obejmuje wszelkiego rodzaju obrzędy wejścia do stowarzyszeń tajemnych w których adepta wtajemnicza się kolejno w wiedzę niedostępną innym. Adept po kolei zdobywa stopnie wtajemniczenia praktykując różnego rodzaju techniki.
Trzeci typ to inicjacja charakteryzująca powołanie mistyczne , na przykład znachora lub szamana.
W szamanizmie inicjacja na szamana jest dokonywana przez duchy i często inicjacją jest szamańska śmierć.
W wielu częściach świata w czasie inicjacji szaman jest zabity przez duchy a następnie wskrzeszany z martwych.
Dzieje się to przeważnie podczas transu w wizji lub we śnie.
Wśród obrzędów i ich symboliki największe znaczenie ma rytuał inicjacyjnej śmierci, której praktyki mistyczne w pierwotnych formach występują w szamanizmie.
Przeżycie wizji własnej śmierci to proces, który każdy adept na szamana musiał przejść.
Przyszły szaman udawał się na odosobnienie głęboko w lesie, gdzie budował sobie szałas w którym spędzał czas oczekiwując na wizję poszcząc, medytując i wchodząc w trans. Kiedy był gotów a jego świadomośc była oczyszczona wpadał w trans podczas którego przybywały duchy i rozkawałkowały jego ciało. Adept w tej wizji widzial swoje ciało jak jest ćwiartowane lub pożerane przez zwierzęta. Przyszły szaman przeżywał swoją śmierć, w czasie ktorej udawał się do podziemnego świata gdfzie poznawał swoje duchy opiekuńcze od ktorych otrzymywał szamańską moc.
Potem szaman zostawał obdarowany nowym ciałem z mocą i magicznymi właściwościami.

Podobny motyw znajleźć można w Tybecie w buddyzmie tantrycznym. Tutaj ta praktyka nazywa się "gchod" (czytaj: czod). Jogin lub mnich udaje się na miejsce kremacji zwłok lub w okolice grobowca i za pomoca bębenka z kości ludzkiej czaszki, zwanego "damaru", oraz trąbki z kości piszczelowej, przyzywa bóstwa, które się pojawiają pod drapieżną i odrażająca postacią aby rozszarpać i zjeść jego ciało. Oprócz tego że praktyka ta nalezy do inicjacji i ma charakter ofiarny to równiez jej celem jest uświadomienie sobie przemijalności ludzkiego życia.
--->



- STR. 2 -

Również praktyki aborygeńskich szamanów - uzdrowicieli są zbieżne do praktyk tybetańskich, gdzie Aborygeni medytują i śpią na grobach swych przodków oraz w miejscach gdzie Ziemia jest napełniona mocą i gdzie można poczuć duchy.
Charakterystyczną cechą dla inicjacji jest transformacja jaka dokonuje się w psychice osoby inicjowanej, która powoduje całkowitą zmianę poglądów na świat. Stare wierzenia i poglądy umierają i pojawia się nowo narodzony człowiek. Taka inicjacyjna śmierć jest niezbędna do zapoczątkowania życia duchowego.

Tak więc inicjacja ma za zadanie "uśmiercić" dotychczasowe życie kandydata i przygotować go do "narodzenia" jako już nowego człowieka. Jest to najczęściej spotykana część inicjacji z motywem śmierci i zmartwychwstania.
Symbolika śmierci może być również wieloznaczna, ale zawsze wskazuje na zmianę, transformację i śmierć starych systemów, schematów. Śmierć inicjacyjna i przygotowania do niej ma na celu odnalezienie inspirującej wizji i często jest wykorzystywana w ten sposób, że poszukujący wizji po odbyciu postu udaje się na odludne miejsce i kopie sobie grób.
Potem znajdując się wewnątrz grobu przykrywa się gałęziami i darnią tak, żeby nie wpadało do niego światło.
Spędza w nim noc, a czasem kilka dni czekając na wizje od duchów i swoich zmarłych przodków.
U Indian Lakotów ta praktyka należy do tradycji Vision Quest (poszukiwanie wizji) której są rózne odmiany.

Edi Pyrek - podróznik, pisarz, filmowiec tak opisuje technikę pracy ze śmiercią (opisywaną również przez niektórych jako śmierć wojownika):

""Możemy pracować na różne sposoby z procesem śmierci. Jednym z brutalniejszych jest kopanie sobie grobu. Zanim jednak to zrobimy dobrze jest odrobić pracę domową i przygotować listę 20 rzeczy, które chcielibyście jeszcze zrobić przed śmiercią (listę tę należy zrobić na jakiś tydzień przed "Śmiercią"). Potem znajdujemy miłe i spokojne miejsce oraz kogoś, kto będzie z nami przez cały czas trwania zajęć.
Następnie kopiemy grób. Na swoją długość i na głębokość około metra. Potem kładziemy się do grobu i prosimy o przysypanie nas gałęziami, sianem etc. (przykrycie nie może być zbyt ciężkie, aby nie zadusiło nas, ale jednocześnie musi zapewnić ciemność i poczucie odosobnienia oraz taki nacisk na ciało, abyśmy mogli wczuć się w rolę zmarłego). Jednocześnie w ramach zasad BHP łączymy się z naszym partnerem kawałkiem sznurka -tak, by mógł on nas w każdej chwili wydostać. Partner powinien przez cały czas być połączony z nami sznurkiem (ustalamy przedtem system sygnałów).
W grobie przebywamy tak długo, jak wytrzymamy. Będąc pod ziemią staramy się wczuć w zmarłego - pomocne są przy tym wszelkiego rodzaju techniki wizualizacyjne (np. wyobrażamy sobie rozpad własnego ciała, robactwo żywiące się wnętrznościami, całkowite zanikanie naszej ziemskiej powłoki, czyli tego, z czym się identyfikujemy -jeśli to jest przemijalne, to czym naprawdę jesteś?).""
---------
Mistycyzm chrześciański również w niektórych zakonach zawiera praktyki i medytacje związane ze śmiercią.
W kontemplacyjnych zakonach jak Kamedułowie czy Kartuzi adepci niejako umierają dla świata poprzez całkowite wyizolowanie się od świata oraz zachowując milczenie - tzw. "silentium sacrum" (łac. święte milczenie).
W starych tradycjach kontemplacyjnych zakonów odbywano często medytacje, w których wizualizowano własny pogrzeb, od momentu śmierci aż do pojawienia się szkieletu. Miało to uświadomić medytującym kruchość i przemijalność tego świata oraz w ten sposób przygotować i oswoić mnicha z aspektem śmierci.
Wiele zgromadzeń zakonnych używa pozdrowienia "memento mori" (łac. pamiętaj o śmierci) jako przypomnienie, że kiedyś trzeba będzie opuścić ten świat i by nakierować umysł w ten sposób na sprawy ducha.
W niektórych klauzurowych kalsztorach żenskich jak np. Kapucynki, łóżka w celach przypominają kształtem trumnę z wielkim krzyżem.

--->



- STR. 3 -

Klauzura to część klasztoru lub domu zarezerwowana wyłącznie dla członków wspólnoty zakonnej. Powszechne prawo klauzury wprowadził w 1298 r. papież Bonifacy VIII, zakazując wszystkim mniszkom wychodzenia z klasztoru z wyjątkiem zagrożenia dla życia lub ciężkiej choroby. Klauzura miała być „więzieniem i grobem” dla osób, które decydują się do niej wejść. Przez wieki za klasztornymi murami żyły pokolenia benedyktynek , kamedułek , dominikanek , klarysek , karmelitanek , wizytek , sakramentek . Ich śmierć dla świata symbolizował czarny całun, którym przykrywano zakonnicę, składającą śluby wieczyste. Choć dziś ceremonia ta uległa zmianie, nadal w wielu klasztorach przechowuje się czarne całuny – pamiątki po poprzednich pokoleniach.
W prawosławnej tradycji życia klasztornego na Rusi, istnieje stan mniszy zwany Wielką Schimą. Mnich, przyjmujący ten najsurowszy zestaw zakonnych ślubów, ubiera się w habit z wymownymi motywami śmierci, takimi jak pogrzebowe krzyże czy czaszki i odsuwając się od aktywności zewnętrznej, poświęca życie wyłącznie kontemplacji, umierając dla świata. Taki niesamowicie wyglądający habit uważa się za swoisty całun pogrzebowy.

Dość powszechnym zjawiskiem jako inicjacja jest wygolenie małego okręgu na czubku głowy praktykowany w niektórych klasztorach i zakonach. Jest to inicjacja i otwarcie się poprzez czakrę korony na boskość, światło i duchowość.
Dla osób które wiedzą że śmierć nie jest ostatecznym końcem - nieważne jest w jaki sposób ich ciała zostaną pochowane i jakie rytuały przy tym będą odprawione.
Osoby uduchowione jak mnisi tybetańscy praktykują pochówek przez powietrze gdzie ciało zmarłej osoby jest ćwiartowane przez specjalnych mistrzów ceremonii i rzucone na pożarcie drapieżnym ptakom, co jest ostatnim aktem ofiarowania ze strony zmarłego.
W Himalajach jogini świadomie porzucają swoje ciała poprzez zamarzanie w śniegu.
Zamarzanie, gdy jest się w stanie samadhi, to tradycyjny sposób na ostateczne zerwanie więzi z tym światem praktykowane przez członków pewnej sekty himalajskich joginów. Będąc w głębokim śniegu gdy ktoś stopniowo zdejmuje swoje ubranie, nadchodzi czas, kiedy całe jego ciało doznaje odrętwienia tracąc czucie.
Metada ta nazywa się 'hima-samadhi' (czyt: hima samadi)
Drugą metodą jest 'jal samadhi' (czyt: dżal samadi), którą przeprowadza się w głebokich wodach rzek Himalajów przez zatrzymanie oddechu.
Sthal samadhi wykonuje się przez przyjęcie pozycji doskonałej i świadome otwarcie sklepienia czaszki i bezpowrotne opuszczenie świadomości poprzez szczyt głowy.
Inną metodą porzucania ciała jest momentalne spalenie ciała do garstki popiołu, a uzyskuje się to poprzez medytację na splocie słonecznym. Starożytne teksty jak Mahakala Nidhi wyjaśniają krok po kroku tę metode opuszczania ciała.
--
Opuszczenie świadomości poza ciało można doświadczyć poprzez praktykę 'phowa' (czyt: poła).
Phowa jest praktyką świadomego umierania którą można doświadczyć już za życia.
Praktyki tej uczą lamowie i mnisi tybetańscy z Buddyzmu Diamentowej Drogi. Uznają, że wzdłuż kręgosłupa znajduje się kanał którym płynie energia świadomości.
Na czubku czaszki znajduje się otwór wieńczący zakończenie głównego kanału, którym świadomość opuszcza ciało w chwili śmierci. Istnieje praktyka w której wizualizuje się świadomość w postaci kulki światła poruszającej się tym głównym kanałem. W odpowiednim momencie siłą woli wyrzuca się tę kulkę przez otwór na czubku głowy i przez chwilę przeżywa się to samo, co nastąpi w momencie śmierci. Ciekawym faktem jest to, że osoby którym w wyniku praktyki "phowa" (czyt. poła) udało się wyprowadzić świadomość poza ciało, mają na czubku głowy dziurkę, z której po zakończeniu "phowa" sączy się krew i limfa. [ > zobacz foto w załączniku]
Doświadczenie wyjścia świadomości poza ciało ma przygotować człowieka do faktycznej śmierci. Doświadczenie "phowa" czy też doświadczenia ludzi w śmierci klinicznej czy praktyk jogicznych pozwalające oddzielić świadomość od ciała, pozwala na zdystansowanie się do pojęcia śmierci jako końca. Doświadczenie wyjścia z ciała całkowicie zmienia poglądy dotyczące śmierci, a co najwazniejsze pozwala się pozbyć lęku przed śmiercią.
W wierzeniach tybetańskich istnieje przekonanie że dolnym zakończeniem kanału energetycznego jest odbyt, a gdy świadomość opuszczająca ciało tą drogą - wcieli się w zwierzęta. Opuszczenie ciała przez czubek głowy gwarantuje odrodzenie się w ciele człowieka lub też ostateczne wyzwolenie się z kołowrotu narodzin. --->


- STR. 4 -

Jedną z dostępnych technik jogicznych by zobaczyć i przewidzieć swoje dalsze życie jest zobaczenie człowieka cienia - 'chaja purusha' (czyt: czaja purusza).
Żeby wyobrazić sobie człowieka cienia musisz znaleźć opuszczoną świątynię, albo ghat (miejsce gdzie pali się zwłoki) lub też brzeg rzeki lub jakiekolwiek miejsce święte nieuczęszczane przez ludzi. Następnie weź kąpiel w rzece i usiądź na macie z trawy tyłem do wschodu słońca. Przez dwie godziny kazdego dnia przez siedem dni skupiej wzrok na szyji własnego cienia. W ósmym dniu, gdy patrzysz na swój cień, sto osiem razy wyrecytuj mantrę:
HRIM PARABRAHMANE NAMAH (składam pokłon Transcendentalnej Rzeczywistości).
Spójrz potem w góre na niebo, a tam zobaczysz 'chaja purusha' - wyprojektowaną na niebo formę twojej kosmicznej osobowości.
Gdy zobaczysz człowieka cienia jako postać pełną, rozświetlona i szarą, - oznacza to pomyślny znak, a twoje jogiczne praktyki zostaną nagrodzone i wkrótce osiągniesz duchową nieśmiertlelność.
Jeżeli postac człowieka cienia ma barwy różnokolorowe - osiągniesz osiem tajemnych sił.
Gdy wyprojektowany człowiek cień pojawi się jako żółty, musisz sie strzec choroby.
Gdy człowiek cień jest czerwony, twoje serce wypełni lęk przed przemocą i agresją w przyszłości.
Ale nalezy pamiętać, że te negatywne efekty moga być usunięte dzięki łasce guru lub przy pomocy odpowiednich mantr i medytacji.
Jeśli wyprojektowanego człowika cienia postrzegasz jako ciemnoszarego, a jego ciało jest okaleczone, jest to oznaką, że blisko jest śmierć lub duchowe wyzwolenie.

Filozofia śmierci.

O śmierci napisano tomy rozmyślań i dociekań, by zrozumieć jej sens oraz by zrozumieć kim tak naprawdę jesteśmy. Istnieje też szereg opisów i doświadczeń ludzi, którzy świadomie lub też spontanicznie doświadczyli przeżycia na granicy życia i śmierci jak.

- śmierć kliniczna;
- OOBE /lub OBE/ (ang. out of body experience - doświadczenie poza ciałem) ;
- Buddyjaska praktyka "Phowa" (poła)

oraz doświadczenia stanu umysłu pozwalającego na obserwację naszych reakcji na śmierć podczas róznych medytacji, których są różnorodne technik od spędzania nocy na medytacji w grobie, na cmentarzu, w kostnicy po medytację opartą na wizualizacji własnego pogrzebu.

Wsztstkie te doświadczenia pozwalają nam oswoić się ze zjawiskiem śmierci a doświadczenie wyniesienia naszej świadomości poza ciało pozwala pozbyć się lęków związanych z odchodzeniem i opuszczaniem tego świata i ciała. To pozwala nam zrozumieć, że tak naprawdę nie jesteśmy ciałami, za które błędnie się uważamy mówiąc moje ciało, moja ręka, moja noga, moja głowa.
Jeśli masz dom to przecież nie mówisz jestem domem, albo gdy masz samochód to nie mówisz jestem samochodem, po prostu nie utożsamiasz się z nimi. Zdajesz sobie sprawę że nie jesteś tym domem, tym samochodem. Gdy mówisz "to jest moja ręka", nie mówisz "ja ręka". Podobnie wygląda sprawa, gdy stwierdzasz "to jest moje ciało, mój umysł" - to nie jesteś tym ciałem i umysłem. Gdzieś wewnątrz siebie zdajesz sobie sprawę, że te rzeczy to coś odrębnego od twojego prawdziwego "ja". Gdy mówisz "moje ciało", to nie jesteś tym ciałem, bo właściwie czyje jest to "moje" ?
Twoje ciało to tylko maszyna w której masz różne części i układy (układ krwionośny, oddechowy, trawienny itd.) dzięki którym żyjesz - poruszasz się. Podobnie jak w samochodzie są różne części i układy (układ zasilania, układ napędowy, układ wydechowy itd). Samochód więc podobnie jak człowiek jest jakby takim organizmem z różnymi częściami i układami, a sam przecież nie pojedzie. Dlaczego ?
Bo do niego musi wsiąść człowiek. Samochód żeby mógł sie poruszać musi mieć kierowcę, czyli w samochodzie musi przebywać człowiek - istota świadoma.
Tak i w tobie jest ta cząstka świadomości pochodząca z samego Źródła, która umożliwia ci myślenie, poruszanie się i funkcjonowanie w tym świecie.
Nie jesteś ciałem, bo czymże ono jest ?
To tylko proch.

Czytany 9230 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 01 maj 2017 16:17

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy:

Wróżka
Lilith

Rytualista
Canis

 

Czat
Ezoteryka 

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.