;
poniedziałek, 12 marzec 2012 08:54

Nawiedzone miejsca

Napisała
Oceń ten artykuł
(10 głosów)

Przez setki lat ludzie wierzyli, że niektóre domy są nawiedzone przez duchy. Postacie duchów w tajemniczy sposób pojawiały się i znikały bez śladu. W tym artykule opisanych jest ponad 70 przypadków pojawienia się duchów i omówione są próby wyjaśnienia ich — zarówno racjonalne jak i odwołujące się do zjawisk nadprzyrodzonych. Są tu również historie o fałszywych duchach. Podany jest też sposób, w jaki duchowi można zrobić zdjęcie.



Co dzieje się w nawiedzonym domu?
Wiele domów sprawia wraże¬nie zamieszkałych nie tylko przez ludzi, ale i przez siły nadprzyrodzone. Obecność ducha może być odczuwana w różny sposób. Czasami w środku nocy dają się słyszeć jęki, zawodzenia, głosy lub kroki. Mieszkańcy nawiedzonego domu mogą widzieć dziwne światła lub mgliste, majaczące kształty. Mogą również napotykać postacie, które wyglądałyby jak zwykli ludzie, gdyby nie to, że brakuje im głów lub że potrafią przenikać przez ściany. Niekiedy niepokojące zjawiska w nawiedzonym domu mogą mieć inny charakter. Pojawiają się na przykład dziwne zapachy, nagłe przeciągi w zamkniętych pokojach, gwałtownie zmienia się temperatura. Czasami światła zapalają się i gasną, a przedmioty poruszają się bez niczyjej pomocy.
Czasem siły nadprzyrodzone znikają, gdy wyprowadzi się ktoś z mieszkańców. Kiedy indziej trzeba koniecznie przywołać eksperta, który wie, jak postępować z duchami. Bardzo często okazuje się, że w nawiedzonym miejscu wy¬darzyła się w przeszłości jakaś straszna tragedia.

Wielu ludzi wierzy, że nawiedzające duchy dlatego nie przenoszą się do świata zmarłych, bo nie mogą opuścić danego miejsca na ziemi. Niewiele jest domów stale nawiedzanych. W większości duchy pojawiają się w określonych dniach, a czasami nawet nawiedzają dany dom tylko raz. Wiele informacji o pojawieniu się duchów zostało dokładnie sprawdzonych. W niektórych wypadkach znaleziono racjonalne wytłumaczenia, inne pozostały nie wyjaśnione, choć niewykluczone, że w przyszłości i one przestaną być zagadką.

Rodzaje duchów
Istnieją rozmaite duchy, chociaż ci, którzy je widzieli, twierdzą, że przypominają na ogół zwykłych ludzi. Niektóre duchy wyglądają tak realnie, że od żyjących ludzi wręcz nie sposób je odróżnić. Są to zazwyczaj duchy osób niedawno zmarłych. Najczęściej ukazują się krewnym lub bliskim przyjaciołom tuż po śmierci. Nie wszystkie duchy więc są widzialne. Ludzie, którzy nawet słyszą odgłosy ich ruchów, nie zawsze je dostrzegają. Parę lat temu we Włoszech, po śmierci pewnego rzemieślnika, jego przyjaciele słyszeli od czasu do czasu odgłosy kroków w warsztacie. Wezwali fotografa, by sprawdzić, czy budynek jest nawiedzony. Chociaż nikt z pracujących tam ducha nigdy nie widział, zdjęcie zrobione w środku nocy wyraźnie ukazywało zamgloną postać zmarłego na dawnym miejscu pracy. Wiele duchów otacza promieniejące światło, tworzące aureolę lub nawet ogień. Inne zjawy są bezbarwne i przezroczyste. Wyglądają tak, jak gdyby były częścią ścian lub wyposażenia pokoju, w którym się ukazują.
W 1683 r. w Rzymie pojawił się duch ognisty. Pewien człowiek obudził się w środku nocy i stwierdził, że obok jego łóżka stoi zjawa kobiety. Była ona ubrana na biało, a z jej ciała wydobywało się oślepiające, jaskrawe światło i jasne płomienie, które oświetlały cały pokój. Ku zaskoczeniu mężczyzny duch przemówił do niego. „Zobacz, czego dotykam" — powiedziała zjawa i rozpłynęła się w powietrzu. Narzuta na łóżku była nadpalona i nosiła wyraźny ślad prawej ręki ducha.

Ludzie często wyobrażają sobie ducha jako postać owiniętą w białe prześcieradło — być może dlatego, że niegdyś tak właśnie grzebano zmarłych.
W 1645 r., w czasie angielskiej wojny domowej, król Karol I ujrzał zawiniętą w prześcieradło zjawę. Był to duch jego wiernego przyjaciela, hrabiego Strafforda, którego egzekucja miała niedawno miejsce. Ostrzegał on króla, że przegra bitwę, którą planował na dzień następny. Karol zignorował przestrogi ducha i rojaliści nigdy już nie podnieśli się po klęsce, jakiej doznali w tej bitwie. W miarę upływu czasu niektóre duchy bledną i znikają. W XVIII w., w pewnym starym domu widywano ducha kobiety w czerwonej sukni i czarnym przybraniu głowy. Około 70 lat później jej suknia była już tylko różowa.W XIX w. pojawiała się w sukni białej, posiwiała. W 1939 r. słyszano już tylko tajemnicze kroki i szelest sukni. Zaś w 1971 r. robotnicy rozbierający dom zaledwie wyczuli jej obecność.
Czasami jakieś miejsce nawiedzają nie tylko duchy, ale i widmowe maszyny. Pociąg wiozący trumnę z ciałem zamordowanego prezydenta Abrahama Lincolna długo jeszcze nawiedzał trasę, jaką faktycznie przebył kiedyś przez stan Nowy Jork. Opowiadano, że gdy pociąg-widmo przejeżdżał przez stację, stawały na niej wszystkie zegary. Lincolna nigdy w pociągu nie widziano, chociaż jego duch ukazał się w Białym Do¬mu, ale w jednym z wagonów pojawiał się zespół muzyczny składający się z samych kościotrupów.
Najczęściej nawiedzany dom na świecie

W 1863 r. w angielskiej wiosce Borley, około 100 km na pół¬nocny wschód od Londynu, na miejscu starej plebanii zbudowano nową. Zdobyła sobie ona sławę miejsca wyjątkowo często nawiedzanego przez duchy.

Do 1939 r., kiedy to dom spłonął, duchy pojawiły się ponad 200 razy. Dziś już nic z dawnego probostwa nie zostało, oprócz wielu historii oraz pytań bez odpowiedzi.
Mieszkańcy wioski Borley opowiadają, że od setek lat nawiedzał tę okolicę duch zakonnicy. Wędrował on zazwyczaj wokół probostwa. Takie i dziś można czasem ujrzeć, jak przechadza się po ścieżce zwanej „dróżką zakonnicy".Kiedy pastor Henry Buli zakończył budowę plebanii, postawił naprzeciw „dróżki zakonnicy" letni domek, skąd można było obserwować zjawę. Zjawa zaglądała do okien nowego domu. Był to duch XIV-- wiecznej mniszki, zamordowanej z powodu wszczętego romansu. W sąsiedztwie probostwa działo się mnóstwo innych dziwnych rzeczy. Dyliżans-widmo, zaprzężony w widmowe konie, pędził wzdłuż podjazdu, dzwony dzwoniły, a różne przedmioty zmieniały położenie. Pojawiały się tajemnicze głosy, kroki, postacie, a nawet dziwne zapachy. W1930 r. na plebanii zamieszkał pastor Foyster z żoną Marianną. Wkrótce na ścianach zaczęły ukazywać się tajemnicze napisy, które wyglądały jak przesłanie. Jeden z napisów głosił: „Marianno, przyślij pomoc". Kolejni lokatorzy w popłochu opuszczali plebanię w Borley. W 1937 r. Harry Price, wytrawny poszukiwacz duchów, wynajął probostwo na rok. Ekipa 48 obserwatorów zgromadziła wielki stos akt dotyczących dziwnych wydarzeń. Widzieli oni zakonnicę spacerującą po trawniku i inne, przechodzące przez ściany duchy. W 1939 r. probostwo spłonęło. W czasie pożaru widziano, duchy wokół domu. Harry Price powrócił w 1945 r., by prowadzić dalsze badania. Przekopując piwnicę znalazł fragmenty szczęki młodej kobiety. Był pewien, że jest to część szkieletu zakonnicy, pochował je więc po chrześcijańsku, mając nadzieję, że zakończy tym wizyty ducha na plebanii.

Duchy żyjących
Ludzie twierdzą czasami, że widzieli zjawę bliskiego przyjaciela lub krewnego w czasie, gdy osoba ta była w zupełnie innym miejscu. Takie „duchy żyjących" często próbują przekazać tym, którym się objawiają, że mają jakieś kłopoty i oczekują pomocy. Niektórzy wyjaśniają to zjawisko istnieniem specyficznej „energii umysłowej". Inni twierdzą, że ludzie mają dwa ciała: zwyczajne ciało fizyczne i mogącego ukazywać się w postaci zjawy osobnego ducha, który wymyka się z ciała fizycznego tylko w sytuacjach krytycznych. W 1944 r. w pewnym domu w Anglii ukazał się duch spadochroniarza. Później stwierdzono, że w tym samym czasie spadochroniarz ten został poważnie raniony w bitwie w Holandii.

„Powrót" admirała
W 1893 r. admirał Tryon dowodził angielską flotą na Morzu Śródziemnym. Pewnego czerwcowego popołudnia jego zjawa ukazała się żonie mieszkającej w Londynie. Potem okazało się, że dokładnie w tym samym momencie okręt admirała zatonął.

Widmowa przestroga
Tylko w jednym znanym wypadku pojawienie się ducha człowieka żyjącego przyczyniło się wiele lat później do ocalenia życia innego człowieka.
Historia ta zaczęła się w latach osiemdziesiątych XIX w. W letniej rezydencji w Irlandii lord Duffcrin obudził się pewnej nocy i zobaczył przez okno widmo mężczyzny. Szedł on przez trawnik niosąc na plecach trumnę. Lord Dufferin wybiegł do ogrodu i chciał nawiązać rozmowę. Tajemnicza postać odsłoniła upiorną twarz i nagle zniknęła. Dziesięć lat później lord Dufferin jako brytyjski ambasador przebywał we Francji. Pewnego popołudnia lord i jego rodzina bawili na przyjęciu w Grand Hotelu w Paryżu. Dufferin wsiadał właśnie do windy, kiedy nagle w windziarzu rozpoznał owego ducha z Irlandii. Całkowicie zaszokowany, lord Dufferin cofnął się i do windy nie wszedł. W chwilę później lina windy urwała się i wszyscy pasażerowie ponieśli śmierć. Nikt nie był w stanie wyjaśnić, dlaczego winda nagle zawiodła, ale Dufferin głosił, że to właśnie duch ocalił mu życie.

Poltergeisty

Poltergeisty nie są duchami w potocznym tego słowa znaczeniu. Są one niewidzialne, o ich obecności świadczy tylko zamieszanie, jakie powodują. Potrafią one na przykład unosić różne przedmioty w powietrze lub powodują, że coś nagłe pojawia się lub znika. Niektóre poltergeisty sprawiają, że rzeczy kruszą się na drobne kawałeczki albo stają się bardzo gorące lub zimne.

Poltergeisty działają najczęściej tam, gdzie mieszkają dzieci w wieku 12 — 16 lat. Słowo „poltergeist" jest pochodzenia niemieckiego i znaczy „hałasujący duch".
W 1821 r. na pewnej farmie w stanie Tennessee w Stanach Zjednoczonych pojawił się poltergeist, który ciskał w dzieci grudami ziemi i ciągnął je za włosy. Na pogrzebie farmera śpiewał wesołe piosenki, a po wielu psotach zniknął, krzycząc „do widzenia".

Duch z Battersea
W listopadzie 1927 r. pewien poltergeist zaczął nawiedzać dom w Battersea, jednej z dzielnic Londynu. Sprawił, że z nieba spadł deszcz monet i bryłek węgla, szyby w oknach rozbijały się bez powodu, a meble latały po pokojach.
Staruszek—inwalida spał w swym pokoju, gdy nagle okno obok jego łóżka razem z framugą wpadło z hukiem do środka. Hałas był taki, jakby wybuchła bomba.
Wezwano Harry'ego Price'a, który później badał probostwo w Borley. Jednak nawet on nie mógł wyjaśnić przyczyn dziwnych zjawisk. Krzesła maszerowały po holu i układały się w stos na stole. Pod koniec lat sześćdziesiątych naszego wieku pewien budynek w miejscowości Kilakee w Irlandii stał się miejscem inwazji wszelkiego rodzaju kapeluszy. Ukazywały się one w nocy, bez żadnego powodu. Dzwony zaczynały dzwonić, na ścianie pojawiały się plamy kleju, meble rozpadały się na kawałki.W XVII w., w jednym z domów w Anglii pewien poltergeist sprawił, że książki i meble latały po pokojach. Bęben, który właściciel domu zabrał biednemu żebrakowi, zaczął sam bębnić. W domu tym ktoś stale ciągnął dzieci za włosy.
Upiory bez głowy
Jeden z najbardziej przerażających widoków, jaki tylko można sobie wyobrazić, to widok osoby bez głowy. Wśród opowieści o duchach pojawiają się także opowieści o bezgłowych upiorach. Ścięcie było popularną formą egzekucji, szczególnie w wypadku ważnych więźniów. Stąd właśnie wzięła się taka wielka liczba bezgłowych duchów o królewskim rodowodzie. Niegdyś wierzono, że dusza nie może pojawić się na sądzie ostatecznym, jeżeli jej ciało nie jest kompletne. Stąd wzięło się domniemanie, że bezgłowe upiory nawiedzają świat żywych w poszukiwaniu własnych głów. Widywano także bezgłowe konie ciągnące po wiejskich drogach dyliżanse —widma.

Bezgłowa dama z Echt
Na rozstajach dróg pod miejscowością Echt w Holandii pojawia się od stuleci bezgłowa kobieta, zwana Damą z Echt. Jest tam rzekomo zakopana ogromna skrzynia skarbów. Dama ma podobno pilnować skarbu do czasu, aż zostanie on rozdany biednym. Dama z Echt pozwoliła kiedyś wykopać trzecią część skarbu młodemu człowiekowi. Wcześniej ostrzegła go jednak, że przy pracy musi zachowywać całkowite milczenie. Na nieszczęście, gdy szpadel uderzył w wieko skrzyni ze skarbami, mężczyzna wykrzyknął: „Wszyscy święci!'. Skrzynia szybko zapadła się z powrotem w ziemię i nigdy więcej już jej nie widziano.
Przerażająca bezgłowa kobieta nawiedza o zmierzchu bagna na wschodnim wybrzeżu Anglii. Nosi czepek, ale jest on pusty, nie widać w nim głowy ani twarzy. Każdy, kto wchodzi jej w drogę, zo¬staje zmieciony na bok przez prąd powietrza.

Duchy z misją do spełnienia
Niektóre zbłąkane duchy wędrują po świecie bez celu. Jednak wiele z nich powraca na ziemię w celu wypełnienia określonej misji. Często duch pragnie przekazać żyjącym jakąś informację. Czasami wiadomość ta jest dobra: na przykład dotyczy znalezienia pieniędzy. Wiele zjaw ostrzega ludzi przed grożącym im niebezpieczeństwem. Inne duchy próbują naprawić wyrządzone zło lub dopilnować, aby obietnica, jaką złożyły za życia, była spełniona. Podczas I wojny światowej wartownik-widmo zatrzymał na drodze ambulans. Okazało się, że w samą porę — na drodze była wielka wyrwa, grożąca rozbiciem ambulansu.
Pewnemu mężczyźnie, przechadzającemu się obok cmentarza w Polsce, ukazała się kobieta-zjawa. Powróciła na ziemię, ponieważ jej dziecko zostało pochowane bez chrztu. Zniknęła dopiero wtedy, gdy ksiądz pobłogosławił wskazany przez nią grób. W 1964 r. w Detroit duch uratował od pewnej śmierci pracownika fabryki samochodów. Zmiażdżyłaby go maszyna, ale w ostatnim momencie został ściągnięty z jej drogi przez ducha człowieka, który zginął w podobnym wypadku 20 lat wcześniej. Wkrótce po śmierci pana de Monteville'a, holenderskiego ambasadora w Szwecji w XVIII w., jego żonę zaczął nachodzić mężczyzna. Domagał się on 25 tys. holenderskich guldenów, których rzekomo zmarły mąż kobiety nie zwrócił. Kobieta wezwała na pomoc szwedzkiego mistyka Emmanuela Swedenborga. Za jego pośrednictwem duch ambasadora wkrótce odwiedził żonę we śnie. Wskazał jej miejsce przechowywania dowodów spłaty długu,
Istnieje mnóstwo opowieści o sławnych ludziach, powracających po śmierci do miejsc, w których żyli. Być może nawiedzają oni świat żywych tak często dlatego, że wielu z nich zginęło z rąk zamachowców przed spełnieniem swojej misji. A może po prostu ludzie lubią opowieści o sławnych ludziach. Rzymski cesarz Neron, samobójca, straszył podobno na ulicach Rzymu. Duch zniknął, gdy na grobie Nerona został wybudowany kościół. Duch amerykańskiego prezydenta Abrahama Lincolna nawiedza podobno czasami Biały Dom w Waszyngtonie. Jego obecność odczuli prezydent Teodor Roosevelt, sir Winston Churchill i prezydent Eisenhower. Pewnego dnia żona prezydenta Lyndona Johnsona oglądała w telewizji program o zabójstwie Abrahama Lincolna. Nagle poczuła, że „coś" zmusza ją do spojrzenia w kierunku kominka. Wzrok jej padł na wiszącą tam tablicę pamiątkową, mówiącą o związkach Lincolna z tym pokojem. Czytając ją poczuła na plecach dziwny przeciąg.

Duchy królewskie
Od niepamiętnych czasów wśród niezliczonych opowieści o zjawach dominują podania o duchach królów, królowych i książąt.Wielu monarchów słynęło z okrucieństwa, ale sami też często ginęli gwałtowną śmiercią. Fakt ten oraz otaczająca ich aura tajemniczości niewątpliwie pobudzały wyobraźnię szarych ludzi. Dziś nie ma duchów o królewskim rodowodzie, bo rodzin królewskich pozostało już niewiele.

Zjawy żon Henryka VIII
Król Henryk VIII miał sześć żon, z których przynajmniej cztery wróciły po śmierci jako widma. Katarzyna Aragońska, pierwsza zona Henryka VIII, często była widywana na zamku w Cambridge-shire. Anna Boleyn, jego druga żona, została ścięta w 1536 r. Jej duch, w białej szacie, z głową pod pachą, nawiedzał domy, w których mieszkała. Duch trzeciej żony Henryka, Jane Seymour, pojawiał się w kilkunastu domach z zapaloną pochodnią w ręce. Piąta żona Henryka, Katarzyna Howard, która miała romans z jednym z muzyków dworskich, została ścięta w 1542 r. Jej duch ukazywał się w pokoju w pałacu Hampton Court, gdzie została aresztowana. Duchy Edwarda V i Ryszarda, księcia Yorku, widywano w Londynie w Tower. Książęta zostali tam zamordowani. Dwieście lat później ich szkielety przewieziono do Opactwa Westminsterskiego. Królową Elżbietę I, zmarłą w 1603 r., widywano po śmierci spacerującą wzdłuż murów zamku w Windsorze, około 35 km na zachód od Londynu. Już w kilka dni po śmierci nawiedziła również bibliotekę w Windsorze.

Nawiedzone zamki
Prawie każdy zamek w Wielkiej Brytanii i wiele zamków na kontynencie europejskim ma swojego ducha. Jest on na ogół ofiarą jakichś straszliwych wydarzeń sprzed lat. Przepastne lochy starych zaników były często miejscem przerażających tortur i okrutnej śmierci.

Crathies
Zamek w Crathies, niedaleko Aberdeen w Szkocji, został zbudowany w 1594 r. i aż do 1966 r. był siedzibą rodu Burnardów. Miały tam miejsce mrożące krew w żyłach wydarzenia, które żyły później w wielu legendach. Przez całe stulecia powtarzały się doniesienia o kobiecie-widmie, ubranej zawsze na zielono, która przechodzi przez pokój i wyciąga dziecko-widmo z płonącego kominka. Parę lat temu za starym kominkiem odkryto kości kobiety i dziecka. Opowieści te znalazły odniesienie do wydarzeń rzeczywistych.


Bitwy upiorów
Często duchy pojawiają się nad miejscami, gdzie toczono kiedyś wielkie bitwy.
Zjawy z pól bitewnych na ogół formują widmowe armie. Inne duchy, których pojawienie wiąże się z czyimś samobójstwem lub morderstwem, przychodzą raczej pojedynczo. Walczące upiory są często widziane przez grupy ludzi.
Pozostaje tajemnicą, dlaczego zjawy walczą wysoko na niebie, ponad autentycznym polem bitwy.

Bitwa pod Maratonem
Najstarszą była bitwa między armiami duchów żołnierzy greckich oraz perskich nad równinami Maratonu. Zjawy widziano po prawdziwej bitwie pod Maratonem, która odbyła się w 490 r. p.n.e., a zakończyła zwycięstwem Greków. Jedną z najbardziej krwawych bitew z czasów angielskiej wojny domowej była bitwa pod Edgehill w 1642 r. Od tamtej pory, co roku w wigilię Bożego Narodzenia, widmowe armie króla Karola i Cromwella walczą ze sobą nad dawnym polem bitwy.
A Kilka tygodni po klęsce Napoleona pod Waterloo w czerwcu 1815 r. mieszkańcy belgijskiego miasteczka Verviers byli świadkami odtworzenia przebiegu bitwy przez zjawy. Po niebie przetaczał się huk armat i pędziła widmowa kawaleria.
A Pewnego sierpniowego dnia, w 1951 r., na północnym wybrzeżu Francji dwie kobiety zostały zerwane ze snu odgłosami bombardowania oraz serii z broni maszynowej. Był to zapewne widmowy nalot aliantów na Dieppe

Zjawy na drogach
Legendarne duchy nawiedzają drogi, ścieżki i szlaki w różnych miejscach świata.
Kiedyś pojawiali się widmowi jeźdźcy i dyliżanse-widma, obecnie widmowe samochody, ciężarówki, pociągi i wszelkiego rodzaju tajemnicze wehikuły oraz widma autostopowiczów. Najczęściej na drogach pojawiają się duchy tych, którzy zginęli w wypadkach. Widmo cyklisty na polnej dróżce w hrabstwie Essex w Anglii wzbudza strach przechodniów i sprzyja wypadkom. Ukazuje się ono o zmierzchu i na staromodnym bicyklu bez świateł jedzie prosto na użytkownika drogi. Pewna kobieta, jadąca samochodem wzdłuż cichej i spokojnej drogi, ujrzała samochód-widmo, który przejechał przez głęboki rów i zamkniętą bramę w żywopłocie nie powodując żadnych szkód, a następnie zniknął bez śladu.
Ludzie opowiadają, że zawsze kiedy nad miejscowością Weybridge w hrabstwie Surrey w An¬glii szaleje burza, wyraźnie słychać odgłosy pracy silnika dwupłatowca. Leci nim duch lotnika, który zginaj w czasie burzy w 1935 r.

Pociąg, który zniknął
28 grudnia 1879 r. gwałtowny podmuch wiatru uszkodził most kolejowy na rzece Tay w Szkocji. Środkowa część została wręcz zdmuchnięta, tworząc na trasie kolei ogromną wyrwę. Nocny pociąg z Edynburga, pędzący po moście w kierunku Dundee, wpadł do rzeki pogrążając w jej nurtach całą załogę i 78 pasażerów. Wkrótce krążyły już pogłoski o duchach tych ludzi. Most został odbudowany w 1887 r., ale zjawy nie przestały go nawiedzać. Wiele lat później pewien człowiek ujrzał ciągnięty przez parowóz pociąg, który wjechał na most od strony Edynburga. Jechał on bardzo szybko, ale nie czynił najmniejszego hałasu i zniknął w połowie mostu. Człowiek ten sprawdził, że według rozkładu jazdy o tej porze przez most nie przejeżdżał żaden pociąg. Wydarzenie to miało miejsce 28 grudnia, w rocznicę katastrofy.

Duchy na morzu
Istnieje wiele przesądów dotyczących marynarzy, którzy giną na morzu. Ponieważ najczęściej nie mają oni właściwego pogrzebu, krążą opowieści o ich duchach straszących na morzach.
Według jednej z legend, dusze marynarzy, którzy utonęli, powracają jako mewy, dlatego też żadnemu marynarzowi nie wolno zabijać ptaków. W lutym 1748 r. statek „Lady Luvibond" płynął z ładunkiem z Londynu do Portugalii. Jeden z marynarzy oszalał. Zabił sternika i przejął ster. Szaleniec wprowadził „Lady Luvibond" na piaszczystą łachę w cieśninie Dover i statek wkrótce zatonął.
Pięćdziesiąt lat później widmo „Lady Luvibond" pojawiło się w miejscu katastrofy. Od tej pory statek ukazuje się co pięćdziesiąt łat w rocznicę zatonięcia. Kapitan osiemnastowiecznego statku, wiozącego niewolników, zabił kiedyś marynarza, a ciało jego kazał upiec i podać niewolnikom do zjedzenia. Wkrótce upiór marynarza nawiedzał kapitana, który w panice rzucił się do morza. Dziki zakątek północno-zachodniego wybrzeża Szkocji jest nawiedzany przez ducha wysokiego marynarza. Wędruje on wzdłuż wybrzeża nie zostawiając śladów stóp na piasku. Wiele lat temu w tej okolicy znaleziono ciało marynarza z rozbitego statku. W 1959 r. dwa brytyjskie okręty wojenne ruszyły na pomoc rozbitkom, widzianym w pobliżu wybrzeży hrabstwa Devon. Rozbitkowie z flagą Marynarki Francuskiej z czasów wojny rozpłynęli się w powietrzu.

Widmowi wspinacze
Zjawy pojawiają się nawet na szczytach gór. Wspinacze opowiadają o dziwnych wizjach i wrażeniach; do najczęstszych należy poczucie, że ktoś jest z tyłu. Najprawdopodobniej jest to wrażenie spowodowane odbijaniem się światła słonecznego od śniegu lub wyciem wiatru w głębokiej ciszy. Wiele wydarzeń pozostaje jednak nie wyjaśnionych.

Duch, który wspinał się na Everest
Wydarzyło się to 26 września 1975 r. Przed świtem, na oświetlonych księżycem stromych skałach Everestu, wspinacz Nick Estcourt z ekspedycji Chrisa Boningtona, umocowywał liny, które łączyły obóz 4 z obozem 5. Na wysokości 300 m nad obozem dostrzegł postać wspinającą się za nim. Wyglądało na to, że kolejny wspinacz wyruszył wcześniej niż to było planowane. Jednak nikt nie opuścił obozu . Tego samego dnia Mick Burkę, kamerzysta ekipy, zginął w czasie samotnej wspinaczki na szczyt Everestu. Po powrocie do Wielkiej Brytanii Chrisowi Buningtonowi, kierownikowi ekspedycji, wręczono dziwny list. Został on napisany przez jasnowidza Clementa Williamsona na początku 1975 r., a następnie zamknięty w sejfie w banku. Zawierał posłanie, jakie Williamson „otrzymał" od wspinacza Andrew Irvine'a, który zginął na Everescie w 1924 r.
Była to przepowiednia, że ekspedycji Boningtona ukaże się duch i że jeden z jej członków zginie. Wielki Szary Człowiek nawiedza czasem Ben Macdhui, najwyższy szczyt w paśmie szkockich gór Cairngorms. W 1943 r. jeden ze wspinaczy oddał nawet do niego strzał. Widmo pozostało jednak nietknięte, a wspinacz uciekł w popłochu. Taką właśnie wizję miał w 1865 r. wspinacz, który wchodził na Matterhorn w Alpach. Było to złudzenie zwane „łukiem z mgły", wywoływane przez światło słońca padające na chmury.

Zjawy zwierząt
Niektórzy ludzie sądzą, że zwierzęta nie mogą stać się duchami, ponieważ nie mają dusz. Istnieje jednak wiele opowieści o upiorach zwierząt. Zwierzęta-widma mogą być przerażające lub po prostu dziwne. Znana jest opowieść o duchu psa, który głośnym szczekaniem dręczył pewnego człowieka. Mężczyzna ów cisnął w niego kamieniem, a pies, by uniknąć ciosu, rozdwoił się i szczekał dalej.
Francuscy żołnierze, nocujący w ruinach zburzonego domu w Maroku, zostali obudzeni straszliwym krzykiem. Przed nimi pojawiło się widmo ogromnego, czarnego psa. Pies przeskoczył przez żołnierzy i zniknął. Duch dzikiego rumaka, zwanego Białym Diabłem, nawiedza prerie w Ameryce. Za życia ochrania on stado dzikich koni, gryząc i tratując każdego, kto próbował je łapać.

Przekleństwo trędowatego
W Indiach, w latach osiemdziesiątych XIX w., pewien trędowaty ślepiec poprosił Charlsa de Silvę o ochronę przed tygrysem, który terroryzował dżunglę. De Silva jednak uciekł, a tygrys zaatakował trędowatego. Z zemsty trędowaty rzucił klątwę na de Silvę i jego bliskich. Wkrótce w dżungli pojawił się biały tygrys, chory na trąd. De Silva chciał odwrócić przekleństwo i zabił tygrysa. Ale nic z tego. W kilka dni po śmierci duch tygrysa zaatakował jego żonę i syna. Chociaż był tylko duchem, zdołał zabić dwoje ludzi. Syn de Silvy zmarł na trąd, a jego niania umarła ze strachu.



Widmowe światła z Kolorado
Na cmentarzu w Silver Cliff, w stanie Kolorado, w nocy ponad grobami żarzą się niesamowite, niebieskie światła. Po raz pierwszy doniesiono o nich w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Ujrzeli je górnicy pracujący w pobliżu, ale uznano, że mieli przywidzenia na skutek pijaństwa. Jednakże widmowe światła wciąż się ukazywały, a prowadzone badania wykazały, że są realne. W 1967 r. tajemnicze światła opisywał „New York Times" i odtąd stały się atrakcją turystyczną. Niektórzy uważają zjawisko to za mistyfikację lub za odbicie innego światła, ale Indianie zawsze wierzyli, że dusze umarłych ukazują się nad grobami jako migocące niebieskie światełka. Inny świecący duch straszy na moście w Północnej Karolinie, w miejscu, gdzie pewnemu konduktorowi pociąg uciął głowę. Migocąca zjawa szuka głowy, by wreszcie móc spocząć w spokoju. Pirat, który ukrył skarb w ogrodzie swego domu w stanie Maryland, pilnuje go nawet po śmierci. Powraca przy pełni księżyca jako kula ognia, tocząca się do miejsca, w którym leży łup. Pewnej nocy narzeczonej wdowca z Nowej Anglii upiór ściągnął pierścionek z palca. Jak się okazało, był to pierścionek, który skąpy farmer zdjął z palca zmarłej żony. Jej zagniewany duch przybył, by go odzyskać.
Wypędzanie duchów
Duchy mogą zostać usunięte siłą. Złe duchy wypędza na ogół ksiądz w czasie egzorcyzmów. Istnieją też sposoby odstraszenia duchów lub zwabienia ich w pułapkę. Często okazuje się, że upiór, który wraca zza grobu, cierpi okrutne męki. Trzeba wtedy wyjaśnić, czym są one spowodowane. Być może duch potrzebuje pomocy lub modlitwy, a może ciało jego nie zostało pochowane w sposób właściwy.
Plemię Matumba z centralnej Afryki uważało wodę za broń przeciw duchom. Kiedyś, aby pewną kobietę uwolnić od ducha jej zmarłego męża, wrzucono ją do rzeki. Duch ten uczepił się jej pleców, nie chcąc odejść do świata zmarłych.
A Oto stara walijska metoda łapania duchów w pułapkę. Egzorcysta zwabiał ducha do butelki i pieczętował ją zapaloną świecą. Nakazywał duchowi, by ten pozostał tam tak długo, aż świeczka wypali się. Później wrzucał butelkę do strumienia. Indianie ze szczepu Algonquin w Kanadzie wierzyli, że jeśli chce się uniknąć odwiedzin upiorów, to należy duchom przodków składać ofiary z żywności. Jedna z historii opowiada o mężczyźnie wepchniętym do ognia przez ducha swego przodka, którego systematycznie zaniedbywał. Ludzie z plemienia Angoni z Zambii obawiali się, że dusze zabitych wrogów mogłyby przynieść nieszczęście. Po każdej bitwie wojownicy biegali o świcie po wiosce wydając straszne okrzyki, aby odpędzić włóczące się duchy. Duch czasami potrzebuje pomocy. Pokazany tu ksiądz-widmo co roku odprawiał samotnie mszę w pewnej francuskiej kaplicy. W końcu znalazł się dzielny człowiek, który przybył, by służyć księdzu do mszy. Duch najwidoczniej tego właśnie oczekiwał, gdyż przestał się ukazywać.
W XIX w. pojawiły się teorie o powstaniu wszechświata i początkach życia na Ziemi, które podważyły obowiązujące dotychczas interpretacje. Ludzie zaczęli wierzyć, że wszystkie tajemnice świata mogą być zbadane i wyjaśnione metodami naukowymi. Chociaż opowieści o duchach pojawiały się od początku dziejów ludzkich, to dopiero druga połowa XIX w. przyniosła pierwsze systematyczne badania nad doniesieniami o zjawach. W 1890 r. brytyjskie Towarzystwo Badań Psychicznych przeprowadziło ankietę wśród 17 000 osób, by stwierdzić, ile z nich widziało duchy. Pozytywnie odpowiedziały aż 1684 osoby. Ponad połowa z nich, dokładnie 890, twierdziła, że rozpoznała w duchu kogoś znajomego. Wszelkie badania nad duchami powinno rozpocząć się od zebrania dokładnych danych.

 

Czytany 33508 razy Ostatnio zmieniany sobota, 29 kwiecień 2017 20:56

2 komentarzy

  • Link do komentarza Tiwaar środa, 25 listopad 2015 22:11 napisane przez Tiwaar

    Witaj. Dziś odkryłem tą stronę. Ten temat jest chyba dobrym działem. Jakoś dwa tygodnie temu zaatakowało mnie coś z stylu potwornej kobiety. Dusiła mnie we śnie od tyłu. Niby krzyczałem (tak mi się wydawało) ale osoba budząca mnie stwierdziła, że dusiłem się. Kolega mi powiedział że może to być coś w deseń mary nocnej. Ogólnie jestem osobą praktykującą świadome śnienie, autoHipnozy oraz wchodzenie w sen znajomym osobom. Jak bronić się przed ww marami.

  • Link do komentarza sandra piątek, 13 grudzień 2013 17:14 napisane przez sandra

    Ciekawy artykuł, a jak można ziterpretować ducha topielca, nieznanej osoby?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Polecamy

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.